Recenzje
Energia i cywilizacja. Tak tworzy się historia
Skąd przyszliśmy, gdzie jesteśmy i dokąd zmierzamy?
Czytając e-booka pt. „Energia i cywilizacja. Tak tworzy się historia” autorstwa Vaclava Smila, można poznać dzieje ludzkości w dość niezwykły sposób. Autor przedstawia rozwój cywilizacji, uwzględniając zużycie energii potrzebnej do przetrwania i dalszego postępu. Przekopując się przez olbrzymią bibliografię, zauważa pewne trendy i wylicza mniej lub bardziej dokładnie, jak wyglądało i jak obecnie przedstawia się zapotrzebowanie na energię. Jako że jest to temat wyjątkowo na czasie, z pewnością ta publikacja będzie wartościowa dla nie jednej osoby. Przede wszystkim dla każdego, kto chciałby wiedzieć, jak dostosować się do zmieniającej się rzeczywistości pod względem klimatycznym oraz geopolitycznym.
Zwierzęta i ludzie - wczoraj i dzisiaj
Nie sposób sobie wyobrazić, że to właśnie dzięki wymagającej pracy zwierząt udało się zrealizować w przeszłości wiele niezwykłych przedsięwzięć. Dzisiaj zwierzęta hodowlane pełnią w życiu człowieka zupełnie inną funkcję. Wciąż są potrzebne, na przykład do wożenia ludzi w ośrodkach turystycznych, ale głównie ich rola sprowadza się do dostarczania produktów odzwierzęcych, jak nabiał, jaja, mięso, czy skóra.
Dzisiaj zwierzęta nie mają takiej relacji z człowiekiem jak dawniej - traktuje się je bardziej jak swój majątek i kapitał. Dawniej natomiast takie zwierzę jak koń wykonywało tytaniczną pracę, żeby ludziom było lżej. Nie dbało się o zwierzęta należycie, o ile w ogóle ktoś się o nie troszczył tak jak ma to miejsce dzisiaj, chociaż wciąż jeszcze nie każdy ma obecnie takie właśnie podejście.
Być może w czasie przemian, który właśnie ma miejsce rola zwierząt ponownie zmieni się w relacji z człowiekiem. Z pewnością ludzie zajmujący się na co dzień ochroną praw zwierząt i dbający o to, by miały dach nad głową dążą do tego, by czworonogi i inne stworzenia mogły nacieszyć się wolnością i dobrymi warunkami, jakie były dotychczas poza ich zasięgiem.
W tej chwili problemem jest to, by gatunki mogły przetrwać, gdyż tak bardzo dotkliwie dała się we znaki ingerencja człowieka w ich środowisko naturalne. Niemniej jeśli już udałoby się osiągnąć taki efekt, myślę, że zwierzęta dobrze by się czuły, gdyby mogły na coś się przydać. Szczególnie te, które są blisko związane z człowiekiem. Powrót do dawnych czasów byłby absolutnie nie na miejscu, niemniej koń na przykład mógłby czuć się bardziej częścią rodziny, gdyby wieczorami wybierać się na lekkie, konne przejażdżki. Zwłaszcza gdyby ci, którzy mają w posiadaniu zwierzęta, pamiętali o tym, że każde stworzenie przywiązuje się do swojego miejsca zamieszkania, środowiska i osób, które się nią zajmują. Dlatego też jest tak ważne, by świadomie i rozsądnie podejmować decyzję o nabywaniu zwierząt - zarówno mniejszych, jak i większych. Warto kierować się przede wszystkim dobrem tych istot, które są zależne od człowieka, gdy już trafią pod jego "skrzydła".
Jeśli ktoś przykładowo myśli o tym, by mieć psa, warto zwrócić uwagę w pierwszej kolejności na swoją sytuację materialną, na swój styl życia, a dalej na miejsce, w którym się żyje i na powierzchnię, na której takie zwierzątko mogłoby sobie żyć. Nieraz okazuje się, że wizja posiadania zwierzęcia ma się nijak do rzeczywistości - przede wszystkim do codziennych obowiązków, a także (niespodziewanych) wydatków, jakie wpisują się w opiekę nad takim stworzeniem. Zdecydowanie lepiej przemyśleć, czy warto kupować zwierzę, chcąc zaspokoić zachciankę swojego dziecka, wnuka, chrzestnego, czy kuzyna. Szczególnie jeśli myśli się o tym, by zrobić komuś miłą niespodziankę tego typu. Warto zawsze taką kwestię przedyskutować, żeby mieć pewność, że ta osoba na 100% zaopiekuje się zwierzęciem i że zawsze znajdzie dla niego czas na swojej liście priorytetów.
Czym zastąpić nieodnawialne źródła energii?
Palącym problemem obecnie jest kwestia związana z nieodnawialnymi źródłami energii, takimi jak węgiel drzewny, czy ropa naftowa. Są to te surowce, które mocno wpisują się w potrzeby człowieka oraz gospodarki. Niemniej trzeba zdawać sobie sprawę, że nadmierne wydobycie tych surowców ma wiele negatywnych skutków. Przede wszystkim zaczyna ich z czasem brakować. Ponadto intensywna eksploatacja sprawia, że dochodzi do poważnego zanieczyszczenia środowiska substancjami, które powstają podczas procesu spalania. Poza tym człowiek przyzwyczajony do tego, że zawsze ma łatwy i szybki dostęp do tych surowców, nieraz może traktować je zbyt „lekko”, marnując niepotrzebnie na przedmioty, czy aktywności, które można by wykonać bardziej ekonomicznie. Idealnym przykładem jest to, że wzrasta odsetek ludzi preferujących jazdę samochodem nawet wtedy, gdy o wiele wygodniej, szybciej i taniej byłoby po prostu się przespacerować.
Warto też mieć na uwadze, że Ziemia nie jest z gumy, dlatego też wszystkie odwierty i kopalnie mogą z czasem stwarzać zagrożenie, na przykład dla infrastruktury. Im bardziej wydrąża się Ziemię i im więcej buduje się obiektów na jej powierzchni, tym większe jest prawdopodobieństwo, że któregoś dnia dojdzie do osuwisk. Efektem takiego zjawiska może być nie tylko lawina, ale również olbrzymia dziura w Ziemi, która może doprowadzić do wymarcia całej aglomeracji, jeśli w żaden sposób nie uda się tego naprawić.
Jeśli więc nie surowce, od których człowiek zdążył się mocno uzależnić, to co? Najbezpieczniejszą opcją na ten moment wydaje się energia, którą można pozyskać z promieni słonecznych. Wciąż jednak fotowoltaika ma swoje minusy związane z niestabilnym przechowywaniem energii w akumulatorach. Wraz z rosnącą temperaturą i nasłonecznieniem ogniwa kolektorów słonecznych szybciej się zużywają, co także jest problemem, jaki warto mieć na uwadze. Niemniej fotowoltaika jest wyjątkowo bezpieczna i elastyczna, ponieważ łatwo można połączyć ze sobą poszczególne panele i stworzyć duży system fotowoltaiczny. Nawet pomimo powyższych problemów, sprawność paneli fotowoltaicznych szacuje się średnio na 20 lat. Pojawiają się też bardziej nowatorskie rozwiązania w postaci elastycznych, przezroczystych kolektorów, które można umieścić na szybie i na innych pionowych powierzchniach. W ten sposób panele przestaną zabierać niepotrzebnie miejsce na wydzielonych terenach, gdzie pobierają energię rozłożone na całym dostępnym metrażu tak jak to ma miejsce w instalacjach na dachach budynków.
Być może naukowcy wpadną na inne ciekawe rozwiązania, ale trzeba zwrócić uwagę na to, że wciąż energia pozyskiwana z odnawialnych źródeł energii stanowi niewielki procent. Zmiany zachodzą, ale nie tak szybko, jak można by się tego spodziewać. Problemów jest wiele - od finansowych, przez wdrożeniowe, a na świadomości człowieka kończąc. Jako że fotowoltaika ma wciąż poważne niedociągnięcia, można zrozumieć, że na dzień dzisiejszy nie da się jej traktować jako równorzędnej alternatywy dla nieodnawialnych źródeł energii.
Nadzieją może być rosnąca potrzeba oszczędzania energii i środków, które ona pochłania. Prąd z roku na rok jest coraz droższy i być prawdopodobne jest, że ta sytuacja wymusi pewne innowacyjne rozwiązania. W sieci można znaleźć liczne filmy, w których elektrycy amatorzy i profesjonaliści dzielą się rozwiązaniami, dzięki którym udaje się zupełnie za darmo naładować smartfon, tablet, czy powerbank.
Pojawiający się trend jazdy rowerem po mieście można by również połączyć z wytwarzaniem energii w czasie takiej aktywności. Tak naprawdę wystarczy tylko dołożyć silnik na jedno z kół, by można było jednocześnie ładować różnego rodzaju akumulatory i cieszyć się z pokonywania trasy w sposób ekonomiczny i ekologiczny zarazem.
Do głosu dochodzą też projekty, które dają dobre rezultaty, jak instalacja turbin wiatrowych. Konstrukcje te są na tyle wysokie, że w zasadzie nie przeszkadzają środowisku, które znajduje się poniżej obracających się wiatraków. Energia pozyskiwana w ten sposób jest stosunkowo bezpieczna - na tyle, na ile konstrukcja jest dobrze zaprojektowana, wykonana, a także konserwowana.
Jeszcze do niedawna pojawił się niebezpieczny trend związany z budową elektrowni jądrowych. Niektórzy skupili się wyłącznie na plusach, jakie takie rozwiązanie może przynieść, czyli na stabilnym pozyskiwaniu dużej ilości energii. Ostatnie zdarzenia związane z sytuacją we wschodniej części Europy pokazują, że jest to wyjątkowo niebezpieczny sposób na pozyskiwanie energii. Zagrożenie radioaktywne zawsze trzeba brać w tym przypadku pod uwagę, niezależnie od tego, jak bardzo wizualnie i na papierze wydaje się, że elektrownia jądrowa to dobry i sprawdzony pomysł. Wiele krajów odchodzi od tego źródła pozyskiwania energii, co można uznać za właściwy kierunek. Pomimo to wciąż działają dziesiątki elektrowni jądrowych na całym świecie, co sprawia, że może zapalić się w metaforycznie czerwone światło ostrzegawcze.
Problem wylesiania
Wydawać by się mogło, że deforestacja to zjawisko, które dopiero dzisiaj ma miejsce. Prawda jest jednak taka, że wycinka drzew od pokoleń sprawia, że znikają całe połacie lasów praktycznie na wszystkich kontynentach. Warto pamiętać, że drewno nie jest wcale tak dobrym paliwem, jak mogło by się wydawać. W dodatku nie sposób już odtworzyć wykarczowanych terenów, ponieważ nie uda się wyhodować lasu pierwotnego. Warunki się zmieniają, a drzew jest coraz mniej, przez co kurczy się ekosystem i dochodzi do pogorszenia standardu jakości powietrza. Wzrasta temperatura, powiększa się dziura ozonowa, a wiatr staje się o wiele bardziej groźnym czynnikiem atmosferycznym niż wcześniej. Brakuje bowiem drzew, które zatrzymałyby silne podmuchy mogące uszkodzić nie tylko uprawy, ale również różne przedmioty, czy nawet unieruchomić solidne konstrukcje.
Z drewna wytwarza się węgiel drzewny i proces ten od wieków pochłania tony drewna i hektary lasów. Obecnie ochrona przyrody nie może pominąć dbania o drzewa - w krajach afrykańskich pojawił się pokrzepiający trend mający na celu przywrócenie zieleni, jaką zapewniają lasy. Jeśli weźmie się pod uwagę to, że codziennie wycina się drzewa, które zajmują powierzchnię boiska do piłki nożnej, nie może być inaczej. Potrzebne są zmiany, dzięki którym będzie można polegać na innych surowcach niż drewno. Idealnym zamiennikiem wydaje się być bambus, który niektórzy określają mianem drzewa pomimo tego, że jest to tak naprawdę egzotyczna trawa. Bambus ma podobne właściwości do drewna, a przy tym jest od niego znacznie trwalszy i mniej podatny na wodę. Poza tym bambus szybko się rozrasta, więc jego uprawa jest stosunkowo prosta. Kontrolowana wycinka tej trawy nie doprowadzi do zachwiania ekosystemem, a z uwagi na to, że produkty wytworzone z bambusa, są naprawdę długowieczne i dobrej jakości, jest to prawdopodobnie bardzo obiecujący kierunek.
Z bambusa można tak samo wytworzyć papier, zużywając przy tym mniej energii i wody, a produkcja nie jest tak szkodliwa dla środowiska, jak wtedy, gdy surowcem jest drewno. Bambus jest na tyle uniwersalny, że można z niego wykonać większe i mniejsze konstrukcje oraz przedmioty, a nawet odzież, która wpisuje się w aktualne trendy zdrowego stylu życia. Wciąż jednak na dzień dzisiejszy mało jest firm i niezależnych inwestorów, którzy podążaliby w tę stronę. Bambus może być również ciekawą ozdobą we wnętrzu, szczególnie dla poszukujących wyciszenia i regeneracji po intensywnym dniu. Z bambusa równie dobrze można wykonać ścianki działowe, czy przepierzenia, co także pozwala lepiej zagospodarować przestrzeń. Dzięki bambusowi udaje się też wyciszyć pomieszczenie, a także nadać mu przytulny charakter. Ten ostatni czynnik w dużym stopniu sprawia, że ludzie, pomimo postępującej deforestacji, wciąż chętnie sięgają po meble drewniane. Te z bambusa prawdopodobnie byłyby idealnym zamiennikiem, tym bardziej, jeśli uwzględni się wytrzymałość i odporność na wilgoć, parę wodną, czy zabrudzenia.
Problem z dostępnością (odnawialnych źródeł) energii
Najbogatsi są u władzy - tak można by stwierdzić, gdyby władza zależała od stopnia zasobności w źródła energii. To ci najbardziej majętni zużywają najwięcej surowców i prądu, który się z nich wytwarza. Natomiast najbiedniejszym pozostaje do rozdysponowania niewielki ułamek procentu, co dobitnie pokazuje, w jakich warunkach muszą żyć ludzie o skromnych dochodach, czy wręcz ich braku.
Postęp technologiczny sprawia, że zapotrzebowanie na energię wciąż rośnie. Uwzględniając powyższe, jest wyraźna dysproporcja między społecznością zaopatrzoną w technologię i tą, która nie może sobie na nią pozwolić. Bez stabilnego dostępu do prądu, nie można myśleć nawet o podjęciu zatrudnienia w jakiejkolwiek firmie handlowo-usługowej, wytwórczej, czy zajmującej się logistyką albo projektowaniem. Ograniczona zasobność w energię sprawia również, że jest się na start na gorszej pozycji, jeśli chodzi o dostępność informacji, publikacji naukowych, kursów edukacyjnych, czy możliwości skorzystania z nich zdalnie.
Można zauważyć, że z jednej strony wszechobecny Internet jest i tak tylko w zasięgu osób uprzywilejowanych. Jeśli ktoś ma problem z prądem, momentalnie jest odcięty od świata, ponieważ poznikały takie punkty usługowe jak kafejki internetowe. W zasadzie nie ma takich miejsc, gdzie można po prostu skorzystać z komputera za darmo, czy za jakąś opłatą.
Innym trudnym zjawiskiem, który pojawił się wraz z nowymi rozwiązaniami technologicznymi, jest zubożenie społeczeństwa w cechy typowo ludzkie. Szczególnie w dużych miastach można zaobserwować pewien rodzaj obojętności na trudną sytuację materialną jednostek. Dostęp do informacji w sieci, gdzie obok siebie są „krzyczące nagłówki”, których treść bywa o czymś innym, a także zestawiania reklam produktowych z prośbą o wsparcie na rzecz fundacji z pewnością przyczyniają się w jakimś stopniu do obniżania się poziomu wrażliwości na otaczającą rzeczywistość. Z drugiej strony nie każdy ma na tyle stabilną sytuację finansową, by mógł notorycznie pomagać, wspierając różne zbiórki pieniężne. Prawdopodobnie osoba taka mogłaby prędzej zbankrutować, niż dokonać jakiegoś przełomu swoim działaniem. Niemniej systematyczna pomoc finansowa w postaci nawet drobnych wpłacanych kwot co miesiąc z pewnością daje poczucie, że każdy dokłada swoją cegiełkę do czegoś większego.
Wraz z ciągłym rozwojem pojawił się niebezpieczny trend dążenia do perfekcji we wszystkim, co się robi i jak się wygląda. Z tego też powodu wiele społeczności boryka się dzisiaj z daleko idącą nietolerancją, która bywa krzywdząca na wielu płaszczyznach dla każdej jednostki, która stanie się ofiarą braku akceptacji z jakiegoś powodu, który nikomu w żaden sposób nie zagraża. Wygląd zewnętrzny stał się tak bardzo ważny, że ludzie osiągający pełnoletniość w pierwszej kolejności myślą o tym, by poddać się zabiegom medycyny estetycznej. Warto natomiast pamiętać, że sylwetka i organizm osiągają pełną dojrzałość do roku 26., a nie w chwili, gdy ukończy się lat 18. Może się więc okazać, że jeśli kobieta w wieku 18 lat ma niewielki biust i będzie to dla niej problem, który rozwiąże wszczepiając sobie implanty, tak naprawdę zrobi sobie krzywdę. Jeśli w wieku 26 lat jej naturalny biust się powiększy, może dojść do sytuacji zagrażającej nie tylko zdrowiu, ale i życiu. Płyn znajdujący się w implantach, może się rozlać w ciele kobiety, doprowadzając tym samym do wewnętrznej infekcji, czego skutki mogą być naprawdę opłakane.
Jednak problem dotyczy nie tylko kobiecych, czy męskich kształtów, ale również takich detali, jak piegi, odstające uszy, długi lub krótki nos, czy zbyt małe lub zbyt duże oczy. Brak tolerancji, czy też promowanie pewnego wizerunku jako tego, który gwarantuje poczucie szczęścia oraz spełnienia prowadzi do licznych kompleksów i panoszenia się „kwasu” w społeczeństwie. Do tego billboardy, na których zachęca się do zakupu twarzą atrakcyjnej modelki, czy modela wpływa na podświadomość młodych ludzi, tak bardzo podatnych na tego typu bodźce. Ważna jest więc w tym wszystkim jakaś równowaga, bo czasem okazuje się, że operacja plastyczna jest potrzebna. Przykładowo można ją rozważyć, jeśli ktoś uległ poważnemu wypadkowi, w wyniku którego jego wygląd zewnętrzny jest odstraszający, czy utrudniający wręcz funkcjonowanie.
W dodatku poprzez takie zabiegi upiększające coraz trudniej poznać, że na przykład cierpi się na jakąś chorobę. Dawniej wystarczyło spojrzeć w lusterko, zwracając uwagę na kolor cery, na jej stan, na źrenice, czy paznokcie, by można było stwierdzić, czy ktoś może mieć jakiś problem ze swoim zdrowiem. Dzisiaj jest to trudne, ponieważ są kremy cud, które m.in. nawilżają i w ten sposób „maskują” braki, z jakimi zmaga się organizm. Wszystko dlatego na ogół, że poszukuje się rozwiązań powierzchownych, dających natychmiastowy efekt. Skóra jest nawilżona i o to chodziło. Ludzie często nie mają dzisiaj czasu zastanawiać się nawet nad tym, dlaczego ich skóra może być sucha, trądzikowa albo tłusta.
Poprzez postęp technologiczny zubożały też relacje między ludźmi. Ma to również swoje podłoże w braku czasu, a także w tym, że preferuje się social media, czyli pewien rodzaj rzeczywistości, która jest możliwa do zaakceptowania. Na social mediach każdy wygląda profesjonalnie i wypowiada się na luzie, dodając różne emotikony, a w życiu jego profil może być zupełnie inny. Osoba ta może na co dzień zmagać się z wieloma sytuacjami stresowymi, a jej język być daleki od serdecznego, jakim posługuje się w takim miejscu w sieci. Być może to znów chodzi o wygodę, że takie kontakty mają pierwszeństwo nad budowaniem relacji w realnym świecie poza Internetem. Może okazałoby się, że ktoś, kto wygląda na osobę interesującą w social mediach, w rzeczywistości nie jest aż tak fascynującą.
Preferowanie social mediów prawdopodobnie wiąże się też z pewnym poczuciem glamour, którego w życiu może na co dzień brakować. „Eleganckie” zdjęcia, luźne wpisy sprawiają, że każdy może poczuć się „światowo” na jednym z takich portali. A życie codzienne często bywa szare i nijakie, jeśli dominuje w nim rutyna pełna obowiązków i pracy, w której wykonuje się powtarzające się czynności. Jednak czy takie relacje na dłuższą metę są wystarczające? Wystarczy, że dopadnie kogoś życiowa sytuacja, kiedy będzie potrzebować pomocy kogoś ze swojego grona znajomych. Może się okazać, że nagle zabraknie komentarzy pod postem z prośbą o jakieś większe zaangażowanie, wykraczające poza serwis w sieci.
Nie można też zapominać, że rosnąca liczba gadżetów wpisujących się w styl życia przekłada się w znacznym stopniu na rosnące zużycie energii. W dodatku produkuje się telefony komórkowe, które mają wiele innych opcji, jak pulsoksymetr, czy krokomierz. Z jednej strony takie rozwiązania są przydatne, a z drugiej, gdy są one cały czas włączone, mogą przyczynić się do szybszego rozładowywania się baterii. Często też stały dostęp do sieci sprawia, że zielony pasek informujący o stopniu naładowania akumulatora niebezpiecznie szybko zaczyna się kurczyć. O ile zrozumiałe jest zapotrzebowanie na smartfon w dzisiejszych czasach, o tyle trudno zrozumieć gadżety, które sprawiają jedynie, że coś ładniej wygląda.
Liczba dostępnych produktów na rynku sprawia również, że wiele osób może łatwiej popaść w zakupoholizm. Tym bardziej, że radość z dokonanego zakupu nie trwa tak długo, jak ktoś mógłby się spodziewać. Produkt przez chwilę budzi czyjeś zainteresowanie, a po kilku miesiącach ląduje najczęściej na półce, zasilając szeregi innych mu podobnych. W ten sposób pojawia się kolejny trend będący znakiem tych czasów, czyli marnotrawstwo. Nadwyżka wszystkiego, co jest dostępne na rynku sprawia, że nie wartościuje się posiadanych dóbr. Być może gdyby nie ekologia i zmiana klimatu wiele osób w dalszym ciągu nie zwróciłaby uwagi na to, jak dużo marnuje się co roku na przykład żywności. Jak dużo wytwarza się opakowań, które poddaje następnie recyklingowi tylko w niewielkim stopniu. Co gorsze recykling nie zawsze przeprowadza się w zgodzie ze środowiskiem, czego przykładem może być duża ilość mikroplastiku w powietrzu.
Pomimo postępu technologicznego i dostępnych w związku z nim rozwiązań, wprowadzanie zmian w duchu dbania o środowisko naturalne następuje wyjątkowo powoli. Zastanawiające jest to, dlaczego nie skupuje się plastikowych opakowań, które można ponownie wykorzystać do przechowywania żywności, która się do tego nadaje. Czy jest to kwestia higieny? Prawdopodobnie nie, ponieważ plastik łatwo udaje się oczyścić z różnych zabrudzeń, wystarczy zwykle po prostu opłukać opakowanie i je wysuszyć, by można było je zastosować po raz kolejny. Trudno zrozumieć rosnącą ilość wytwarzanych opakowań na różnego rodzaju napoje, które później lądują w dużym stopniu na wysypisku śmieci. Co prawda naukowcy odkryli organizmy, które żywią się plastikiem, niemniej warto pamiętać, że plastik wytwarza się z ropy naftowej, czyli z nieodnawialnego surowca. Ponadto to właśnie plastik zanieczyszcza najbardziej zbiorniki wodne, a przecież bez czystej wody nie można mówić o jakimkolwiek dbaniu o zdrowie - swoje i innych istot żywych.
Warto też mieć na uwadze to, że niektóre opakowania z plastikowe należałoby zastąpić innymi, jeśli chodzi o kontakt z żywnością. Dotyczy to przede wszystkim nabiału i wszystkich tych produktów, które są w jakiejś zalewie, czy poprzez swoje związki wyraźnie reagują z tym tworzywem (na przykład kiszona kapusta). Zdarzyło mi się kupić ser w wiaderku, który „przejął” zapach plastiku i przez to był nie do zjedzenia. Jest to z pewnością jeden z czynników, który przyczynia się do tego, że żywność marnuje się w tak dużym stopniu. Skoro zmienił się zapach sera, prawdopodobnie przeniknęły też do niego związki, które są szkodliwe dla zdrowia.
Być może dobrym rozwiązaniem byłoby monitorowanie zasobów poszczególnych wytwórców, by zawsze udało się skonsumować produkty spożywcze zanim utracą swoją datę ważności. Jest tak duża dysproporcja między osobami, które stać na posiłek i tymi, które żywią się „byle czym”, że prawdopodobnie nie byłoby problemu z odpowiednim rozlokowaniem żywności w taki sposób, by marnowało się jej jak najmniej. Zamiast sporadycznie organizować akcje mające na celu dostarczyć żywność do potrzebujących, warto byłoby regularnie dbać o to, by takie osoby zawsze mogły liczyć na przynajmniej jeden dobry posiłek w ciągu dnia.
Kilka słów o e-booku
Publikacja pt. „Energia i cywilizacja. Tak tworzy się historia” pozwala lepiej przyjrzeć się poszczególnym cywilizacjom i ich codziennym zwyczajom. Trzeba przygotować się na to, że Vaclav Smil porusza w niej wiele różnych kwestii wykraczających po życie codzienne, „zahaczając” tematycznie o fizykę, analitykę, czy działania militarne. Ujęcie kulturowe w odniesieniu do zapotrzebowania na energię pozwala lepiej zrozumieć zależności, jakie miały miejsce i jakie są obecne dzisiaj. Dla kogoś, kto chciałby lepiej określić swoje położenie na kursie ku przyszłości ten e-book może być niezwykle pomocny.
Tematy są ułożone chronologicznie, więc autor zadbał o to, by mieć wyraźny zarys historyczny w tle jak kiedyś wyglądało życie i jak nieraz bywało trudne dla poszczególnych jednostek i całych kultur. Z e-booka można się dowiedzieć, jakie aspekty decydują o tym, czy cywilizacja jest w stanie przetrwać, czy też nie. Dzisiaj jako ludzkość człowiek boryka się z podobnymi problemami, więc po przeczytaniu tej cyfrowej publikacji, można jaśniej spojrzeć na sytuację, w jakiej się znalazł. E-book jest napisany w sposób przystępny, chociaż pojawiają się w nim fachowe terminy z różnych dziedzin nauki. Na tę publikację trzeba znaleźć czas, żeby wszystko dokładnie zrozumieć. Są też w niej poruszane takie zagadnienia, które w dzisiejszej kulturze byłyby nie do zaakceptowania, jeśli chodzi o sposób, w jaki pozyskiwano paliwo i energię. Można również spojrzeć nieco inaczej na sylwetki znanych prekursorów wpisujących się w rozwój elektryczności.
Wydaje mi się, że nie do końca można dawać wiarę wszystkim wyliczeniom, jakie autor poczynił. Prawdopodobnie nie są w stu procentach dokładne, niemniej wyraźnie nakreślają pewne zależności. Pozwalają one uzmysłowić sobie m.in., jak przekłada się zapotrzebowanie energii na proces wytwarzania surowców lub ich przemiany na przykład w paliwo.
Jeśli ktoś chciałby znaleźć więcej informacji na temat poszczególnych tematów, Vaclav Smil pozostawił na końcu e-booka długą listę literatury, na której się opierał.
- Paryjczak Marta
Marketing internetowy w Google. Pozycjonowanie, Ads & Analytics dla biznesu, e-commerce, marketerów
To kompletny i świetnie napisany przewodnik po zagadnieniach SEO i SEM. Prawdopodobnie nie ma lepszego na start.
Writerat Idziak Patryk
Python 3. Projekty dla początkujących i pasjonatów
Wydana w tym roku książka „Python 3” Adama Jurkiewicza (rozmowa z autorem na str.?) jest czymś więcej niż tylko podręcznikiem języka programowania. Autor zakłada we wstępie, że młodzież – dla której przeznaczył swoją książkę – sięgnie po nią, bo chce ambitnie podejść do zdawania rozszerzonej matury z informatyki, bo słyszała, że programiści Pythona są cenieni na rynku pracy, czy dlatego, że chce zabłysnąć wśród koleżanek i kolegów. Zdaniem autora, każdy z tych powodów – łącznie z tymi, których nie potrafił odgadnąć – jest dostatecznie dobry .
Liczący niemal 80 stron rozdział pierwszy zawiera krótką instrukcję instalacji środowiska IDLE (Integrated Development Environment lub Integrated Development and Learning Environment) Pythona w środowisku linuksowej dystrybucji Mint 20 (z której korzysta autor), jak i w Windows. Autor wspomina też o środowisku IDLE dla macOS, a następnie omawia podstawy języka Python, podając proste przykłady kodu, w których zastosowane są omawiane elementy. Kolejne rozdziały zawierają przykłady realizujące ideę autora: tworzenie programów dla konkretnych zjawisk i praktycznych zagadnień. Najpierw „oprogramowujemy” z autorem mechanikę ruchu: w rozdziale drugim autor przypomina „nieśmiertelną” grę Pong, powstałą równo pół wieku temu. Grę buduje, pokazując wykorzystanie biblioteki Pygame Zero służącej do tworzenia gier oraz grafiki z serwisu PixaBay do stworzenia tła, obrazu piłeczki oraz dwóch kresek-paletek, poruszających się tylko wzdłuż krawędzi stołu, jak w oryginalnej grze Pong na przystawki do telewizorów. Rozdział trzeci to wykorzystanie modułu matplotlib do tworzenia wykresu rzutu poziomego – klasycznego zadania mechaniki, w którym wprowadzane są dane o prędkości początkowej oraz wysokości, z jakiej
rzucany jest obiekt. W rozdziale czwartym jest program wizualizujący mechanikę ruchu planet Układu Słonecznego na podstawie danych z serwisu NASA JPL Horizons pobieranych przy użycie modułu astroquery. Z przyczyn praktycznych program ograniczony jest do wizualizacji ruchu Merkurego, Wenus, Ziemi i Marsa, bo przy zachowaniu skali – jak żartobliwie wyjaśnia autor – do pokazania razem z tymi 4 planetami choćby tylko orbity Jowisza trzeba by mieć „baaardzoooo duuuuży monitor”. Rozdział piąty omawia pobranie i wizualizację na wykresie danych z portalu otwartych danych Urzędu Miasta Gdyni o statkach obsługiwanych w gdyńskim porcie i wizualizowanych z wykorzystaniem modułu pandas. W kolejnym rozdziale autor pokazuje na mapie Europy kilkanaście mniejszych polskich miast, korzystając z ich współrzędnych geograficznych zebranych w formacie CSV i umieszczanych na mapie przy wykorzystaniu modułów matplotlib oraz cartopy. Ciekawe jest zadanie realizowane w rozdziale siódmym: usuwanie ze zdjęć szczegółowych metadanych EXIF zapisywanych w plikach przez cyfrowe aparaty fotograficzne. Dla zdjęć robionych telefonami komórkowymi zapisywane są nie tylko parametry aparatu (marka i typ, ustawienia
przysłony, migawki oraz czas wykonania zdjęcia), lecz także współrzędne geograficzne GPS miejsca, w którym wykonywano zdjęcie. Zadanie to nie jest tylko zabawą, jeśli nie chcemy się dzielić tymi danymi z całym światem i zachować prywatność przy publikacji zdjęć w różnych serwisach. Zadanie to posłużyło autorowi do omówienia rekurencji. W ostatnim rozdziale książki znajduje się porównanie wydajności Linuxa Mint 20 LTS oraz Windows 10 Home zainstalowanych „obok siebie” (w układzie dual boot) na tym samym komputerze. Porównanie to polega na zmierzeniu prędkości wykonywania w tych środowiskach programów napisanych w Pythonie: testu PyBench z otwartoźródłowego pakietu Phoronix Test Suite oraz skryptu stworzonego przez autora. Dla każdego przykładu prezentowanego w poszczególnych rozdziałach podany jest pełny kod programu, są też kody QR odsyłające do omawianych bibliotek i serwisów. Tekst ubarwiają autorskie uwagi, ostrzeżenia i wskazówki oraz krótkie cytaty z przeróżnych źródeł – od starożytnych mędrców i filozofów po postaci z naszych czasów. Książkę kończy apel autora do czytelników o kontynuację przygody z Pythonem.
portal.pti.org.pl
Elastyczne nawyki. Jak kształtować dobre nawyki w życiu pełnym zmian
TL;DR Jeśli uważasz, że sztywna wartość nawyku np.: 30min czytania dziennie cię ogranicza, to elastyczne nawyki mogą być dla ciebie.
Autor w swojej książce przekonuje, że koncepcja statycznych nawyków np.: 30min czytania dziennie jest z góry skazana na porażkę. Po pierwsze każdy z nas ma taki dzień, że znalezienie tych 30min graniczy z cudem. I gdy parę razy pominiemy taki dzień, to nawyk znika, zanim się pojawił. Z drugiej strony mamy dni gdzie możemy czytać nawet 3h. Tylko nie jest to w żaden sposób nagradzane.
Pomóc ma w tym tytułowy elastyczny nawyk. Czyli zamiast sztywnych 30min czytania wprowadzasz 3 poziomy np.: 1min, 30min, 2h. Jak masz zły dzień, to wykonujesz plan minimum, a gdy czujesz się dobrze, to robisz max. możliwości. W ten sposób wprowadzasz do prostych nawyków trochę grywalizacji i zabawy. A każdy gracz wie jakie to fajne uczucie zdobyć wszystkie gwiazdki za poziom.
W książce znajdziesz praktyczne porady jak rozbijać nawyki na elastyczne, na co uważać, jak wprowadzać alternatywne wersje i jak wprowadzić do procesu jeszcze więcej grywalizacji.
Koncepcja elastycznych nawyków bardzo do mnie trafiła i wdrażam ją teraz w praktyce. Polecam sprawdzić jeśli dotychczasowe sposoby wprowadzania nawyku się nie udały.
FSGeek Patschek Aleksander
Mindf*ck szefa. Żeby w końcu wyszło tak, jak wyjść nie chce
Błędne koło. Twój własny, prywatny mindfck szefa!
Zakładasz firmę. Zakładasz ją, ponieważ to chcesz w życiu robić. Prowadzić własny biznes. Masz na niego pomysł, masz zdolności, cele, zapał, ręce i głowę do pracy. Jesteś gotów na poświęcenia, nadgodziny, od czasu do czasu nawet zarwane weekendy. I masz to: nie śpisz po nocach, pracujesz po 18 godzin na dobę, odczuwasz coraz większą frustrację. Twój biznes niby się jakoś kręci, ale... właśnie, tylko jakoś. A Ty? Czujesz się jak strażak. Non stop tylko gasisz pożary wywołane przez Twoich pracowników. I wciąż drżysz ze strachu, że odejdą. Pracownicy, klienci, dostawcy...
książka bardzo fajnie napisana. Polecam każdemu kto ma firmę, bądź jest liderem
mikusiowe Bielicka Patrycja

