ODBIERZ TWÓJ BONUS :: »

Recenzje

Zarządzanie projektami AI dla początkujących. Jak optymalizować procesy biznesowe za pomocą modeli językowych (LLM)

Sztuczna inteligencja staje się powszechnym narzędziem pracy. Tym większego znaczenia nabiera jakość jej wdrażania w firmach. Sam dostęp do ChatGPT czy innych modeli LLM nie gwarantuje korzyści biznesowych. Trzeba wiedzieć, gdzie zastosować AI, jak przygotować wdrożenie i ocenić jego efekty. Marcin Żmigrodzki podjął ten temat w książce „Zarządzanie projektami AI dla początkujących. Jak optymalizować procesy biznesowe za pomocą modeli językowych (LLM)”, wydanej we wrześniu 2026 roku przez Onepress. W pierwszym rozdziale książki Żmigrodzki szczegółowo omawia autorską metodykę DAPIS, opisując pięć etapów prowadzenia projektu AI. Drugi rozdział poświęca narzędziom i technikom przydatnym podczas takich przedsięwzięć, w tym PoC, MVP i pilotażowi. W trzecim wyjaśnia zasady dobrego promptowania, ograniczenia modeli językowych oraz aspekty prawne ich wykorzystania. W ostatnim rozdziale pokazuje, jak zarządzać programem automatyzacji opartym na LLM, planować kolejne projekty AI i koordynować ich realizację w przedsiębiorstwie. Dr Marcin Żmigrodzki jest ekspertem zarządzania projektami, konsultantem biznesowym i trenerem z ponad 20-letnim doświadczeniem. Jest współwłaścicielem firmy szkoleniowo-doradczej Octigo oraz kierownikiem merytorycznym studiów podyplomowych z zarządzania projektami w Akademii Leona Koźmińskiego. Wspierał przedsięwzięcia realizowane zarówno w startupach, jak i dużych korporacjach. Jest autorem licznych publikacji, w tym książki „Bardziej niż Agile”, a także twórcą narzędzi wspierających zarządzanie projektami. Ma również praktyczne doświadczenie w Six Sigma, do której nawiązuje w swojej najnowszej książce. Najbardziej zainteresowała mnie część poświęcona autorskiej metodyce zarządzania projektami AI. Żmigrodzki proponuje potraktowanie wdrożenia AI jako projektu optymalizacji istniejącego procesu biznesowego. Opracował w tym celu metodykę DAPIS, inspirowaną DMAIC, znaną z Six Sigma. DAPIS obejmuje pięć etapów: Define, Analyze, Plan, Implement i Scale. Autor szczegółowo wyjaśnia kolejne kroki: od określenia problemu i analizy procesu, przez planowanie i wdrożenie, po ocenę efektów i skalowanie. Każdy etap uzupełnia opisami działań i pytaniami kontrolnymi. Podoba mi się, że pracę zaczynamy od zrozumienia problemu, a nie od wyboru narzędzia. Autor pokazuje, że czasami większe korzyści niż zastosowanie AI może przynieść uproszczenie procedur czy wyeliminowanie zbędnych czynności. Przykład obsługi zgłoszeń klientów dobrze ilustruje, dlaczego przed automatyzacją trzeba poznać przebieg procesu. Z zainteresowaniem przeczytałem także omówienie Proof of Concept (PoC), Minimum Viable Product (MVP) i pilotażu. Takie sposoby sprawdzania pomysłów i rozwiązań są bliskie mojemu podejściu do zarządzania projektami, opartemu na zwinności i eksperymentowaniu. Chociaż DAPIS wyrasta z Six Sigma i Lean, autor pokazuje, jak poprzez testy ograniczać niepewność przed pełnym wdrożeniem. Drugim szczególnie interesującym dla mnie wątkiem jest spojrzenie na wdrażanie AI jako program obejmujący powiązane projekty realizujące wspólne cele biznesowe. Zarządzając takim programem, trzeba wybierać projekty, ustalać ich priorytety, zapewniać zasoby i wykorzystywać doświadczenia z wcześniejszych wdrożeń. Autor proponuje realizację programu AI w kolejnych falach. Menedżer programu wspólnie ze sponsorem i innymi menedżerami wybiera projekty do realizacji, a po ich zakończeniu ocenia uzyskane korzyści i wykorzystuje doświadczenia przy planowaniu następnych wdrożeń. Omawia również sześć poziomów dojrzałości wykorzystania AI w przedsiębiorstwie. Tytułowe „dla początkujących” ma uzasadnienie: autor wyjaśnia podstawy zarządzania projektami i sporo miejsca poświęca promptowaniu. Doświadczeni czytelnicy część informacji potraktują jako przypomnienie. Moim zdaniem chodzi przede wszystkim o początkujących we wdrażaniu AI, a nie w zarządzaniu projektami. Jako osoba zajmująca się zarządzaniem zmianą mam dwie uwagi do fragmentu poświęconego reakcjom pracowników. Pierwsza dotyczy przekonania o powszechności oporu wobec zmian, druga - wykorzystania modelu Elisabeth Kübler-Ross do opisywania reakcji pracowników na zmiany organizacyjne. Obie kwestie omawiamy szerzej w „Zwinnologii 2.0”, której jestem współautorem. Nie rozwijam tutaj polemiki, ponieważ zarządzanie zmianą nie jest głównym tematem książki. Jeśli przygotowujesz wdrożenie AI w firmie, to w książce „Zarządzanie projektami AI dla początkujących” z pewnością znajdziesz wiele praktycznych podpowiedzi i narzędzi. Autor pokazuje, jak wykorzystać metodykę DAPIS na kolejnych etapach projektu, ilustrując swoje propozycje przykładami. Doceniam również to, że wychodzi poza pojedyncze wdrożenie i omawia zarządzanie całym programem projektów AI. To książka zarówno dla osób rozpoczynających przygodę z wdrażaniem sztucznej inteligencji, jak i bardziej doświadczonych menedżerów.

ItalJarek - Włochy oczami Polaka Rubin Jarosław

Zarządzanie projektami AI dla początkujących. Jak optymalizować procesy biznesowe za pomocą modeli językowych (LLM)

„Zarządzanie projektami AI dla początkujących” Marcina Żmigrodzkiego to solidna pozycja dla osób, które chcą uporządkować sobie temat wykorzystania AI i modeli LLM w projektach oraz procesach biznesowych. Czytałem już inne książki Marcina Żmigrodzkiego i muszę przyznać, że część z nich odpowiadała mi bardziej. Zarówno pod kątem tematyki, jak i poziomu szczegółowości. Tutaj autor świadomie kieruje książkę do osób początkujących i moim zdaniem trzeba mieć to z tyłu głowy przed zakupem. Na plus: - przystępny język - dobre uporządkowanie tematu - spojrzenie na AI od strony biznesowej i projektowej - pokazanie całego procesu - od pomysłu, przez analizę, aż po wdrożenie - sporo tematów, które mogą być dobrym punktem startowym do dalszej nauki Jednocześnie osoby, które już od dłuższego czasu pracują z LLM, agentami AI, RAG, MCP czy wdrażaniem rozwiązań opartych o AI, raczej nie znajdą tutaj bardzo dużo nowych informacji. I nie traktuję tego jako dużej wady - tytuł jasno mówi, że jest to książka „dla początkujących”. Dla osoby, która dopiero zaczyna, zarządza projektami, analizuje procesy biznesowe albo zastanawia się, jak podejść do pierwszego wdrożenia AI w organizacji - będzie to wartościowa pozycja. Dla osób bardzo zaawansowanych technicznie lub mających już kilka projektów AI za sobą - raczej jako uporządkowanie wiedzy niż źródło nowych odkryć. Osobiście zabrakło mi trochę większego zejścia w praktykę i bardziej rozbudowanych przykładów, dlatego nie daję maksymalnej oceny. Dobra książka i sensowne wprowadzenie do tematu, ale warto dobrać ją do swojego poziomu doświadczenia. Moja ocena: 4/5.
dlaTesterów.PL Krząpa Rafał

Cząstka widmo. Nieuchwytne i tajemnicze neutrino

„Ta widmowa (!) cząstka została nazwana neutrinem, a jedynym powodem, dla którego naukowcy zaproponowali jej istnienie, była potrzeba poszukiwania sensu w obliczeniach” Isaac Asimov, The Neutrino, cyt. w: Cząstka widmo. Nieuchwytne i tajemnicze neutrino. Tak właśnie narodziła się koncepcja nowej cząstki nazwanej neutrinem – „małym neutralnym”. Została ona wprowadzona, aby równania opisujące rozpady beta nie łamały fundamentalnych zasad zachowania. Jak się później okazało, za terminem „neutrino” kryje się zdecydowanie więcej niż tylko poprawka w równaniach. Historię tej trudno uchwytnej cząstki opisali Alan Chodos i James Riordon w książce Cząstka widmo. Nieuchwytne i tajemnicze neutrino. Autorzy przeprowadzają czytelnika przez kolejne etapy historii neutrin: od pierwszych teoretycznych rozważań, przez eksperymenty potwierdzające ich istnienie, aż po współczesne pytania, na które fizycy wciąż szukają odpowiedzi. Na początku książki autorzy skupiają się na wyjaśnieniu samego konceptu neutrina, tego, co o nim wiemy, oraz tego, czego wciąż nie potrafimy wyjaśnić. Następnie przechodzą do problemu rozpadów beta, które początkowo wydawały się naruszać fundamentalną zasadę zachowania energii. W 1930 roku Wolfgang Pauli jako pierwszy zaproponował istnienie neutralnej, bardzo lekkiej cząstki, która niemal nie oddziałuje z materią. Chodos i Riordon w swojej książce łączą teoretyczne wyjaśnienie neutrin z opisami licznych eksperymentów – zarówno tych, których celem było wykrycie cząstek, jak i tych wykorzystujących neutrina w praktyce. Autorzy przywołują m. in. możliwość zastosowania ich w monitorowaniu reaktorów jądrowych oraz w badaniu wnętrza Ziemi. Szczególnie wartym uwagi fragmentem jest opis zjawiska oscylacji neutrin. Autorzy bardzo przystępnie przedstawiają ten zdecydowanie nieintuicyjny koncept, zgodnie z którym neutrino podczas propagacji może zmieniać swój zapach, czyli rodzaj. „Interesują mnie neutrina, ponieważ istnieje tak wiele naprawdę podstawowych rzeczy, których o nich nie wiemy” Diana Parno, fizyk neutrin, cyt. w Cząstka widmo. Nieuchwytne i tajemnicze neutrino. Mimo że udało nam się wykryć neutrina, to wciąż istnieje wiele zjawisk, których nie potrafimy wyjaśnić. Skąd się biorą ich masy i ich hierarchia? Czy są one swoimi własnymi antycząstkami? Autorzy szczególną uwagę skupiają na hipotetycznym czwartym rodzaju neutrina, tzw. neutrinie sterylnym, którego istnienie mogłoby pomóc w wyjaśnieniu pochodzenia ich mas. W książce pojawiają się także pojęcia takie jak koherencja czy chiralność. Chociaż wszystkie te terminy są bardzo przystępnie wyjaśnione, dobrze znać podstawowe pojęcia z dziedziny fizyki cząstek elementarnych przed rozpoczęciem lektury. Podsumowując, Cząstka widmo to książka opowiadająca historię neutrin, jednych z najbardziej nieuchwytnych cząstek znanych współczesnej fizyce. Autorzy opisują historię, jak pozornie niewielka poprawka w równaniach może zmienić nasze postrzeganie rzeczywistości. Jednocześnie skupiają się na pytaniu: „Co dalej?”.
Astronet Klaudia Kramarz

Cząstka widmo. Nieuchwytne i tajemnicze neutrino

Neutrino znakomicie nadaje się na bohatera książki popularnonaukowej. Jest niemal niewykrywalne, pozbawione ładunku elektrycznego, niezwykle słabo oddziałuje z materią, a jednocześnie odgrywa istotną rolę w fizyce cząstek, astrofizyce i kosmologii. Przez ciało każdego człowieka przechodzą w każdej sekundzie ogromne liczby neutrin. Ich źródłami są między innymi Słońce, reaktory jądrowe, atmosfera Ziemi, supernowe i procesy zachodzące we wczesnym Wszechświecie. Neutrino jest więc cząstką tajemniczą, intrygującą i romantyczną. Autorzy książki Alan Chodos i James Riordon mają również kompetencje, które powinny gwarantować interesującą realizację tego przedsięwzięcia: Chodos jest fizykiem teoretykiem, a Riordon dziennikarzem naukowym publikującym m.in. w Science News, Scientific American i New Scientist. Największą zaletą książki jest więc jej bohater oraz opowieści z nim związane. To nie tylko historia odkrycia (odkrywania) neutrina ale także szerszy kontekst umiejscawiający neutrino na znaczącym miejscu w panteonie cząstek elementarnych Modelu Standardowego1. Autorzy zaczynają opowieść o odkryciu neutrina od problemu rozpadu beta i hipotezy Wolfganga Pauliego, a następnie prowadzą czytelnika przez kolejne etapy dojrzewania fizyki neutrin – od teoretycznego postulatu, przez ślad eksperymentalny, aż do współczesnej, prawie dojrzałej astronomii neutrinowej. Książka nie jest więc podręcznikiem fizyki. To raczej historia pewnego problemu naukowego: jak można badać coś, co niemal nie chce oddziaływać z materią? Czy to źle? O tym w dalszej części tekstu. Aspekt specyficzności badania neutrin jest bardzo ciekawie pokazany. Eksperymenty neutrinowe pokazują, że fizyka eksperymentalna często polega nie tylko na budowaniu coraz większych urządzeń, ale również na eliminowaniu wszystkiego, co może zakłócić niezwykle słaby sygnał. W przypadku neutrin jest to szczególnie ważne, nawet niezbędne, gdyż cząstki te są wyjątkowo wstrzemięźliwe w kontaktach fizycznych z inną materią. Dość powiedzieć, że prawdopodobieństwo kontaktu z neutrinem lecącym wskroś przez rok świetlny ołowiu jest bardzo, bardzo niskie. Autorzy opisują m.in. podziemne detektory2, badania neutrin słonecznych, eksperymenty wykorzystujące reaktory oraz rozwój astronomii neutrinowej. Konsekwencją specyfiki neutrin jest ich badanie i pomiar zjawisk, które są kolejnym pokoleniem śladów pozostawianych przez neutrina. A to zmusza badaczy do uruchomienia wyobraźni i wymyślania naprawdę kreatywnych metod detekcji. Rozpiętość tematyczna książki jest niezwykle szeroka: od historii związanej z bombą atomową i zimną wojną po wykorzystanie neutrin w astrofizyce, geologii czy monitorowanie reaktorów jądrowych. Opisywani są też inni aktorzy tego teatru, więc po przeczytaniu książki powinniśmy mieć jako taką orientację na temat Modelu Standardowego, obowiązującej obecnie naukowej teorii budowy cząstek elementarnych i ich oddziaływań. Sedno książki Książka dobrze pokazuje coś ważniejszego niż samo pytanie „czym jest neutrino?”. Chodzi o to, czego można dowiedzieć się o świecie dzięki cząstce, która prawie nie oddziałuje z materią. Neutrina mogą wydostawać się z obszarów, z których światło nie zawsze może do nas dotrzeć w równie bezpośredni sposób. Dlatego ich obserwacja daje fizykom dodatkowe „oko” do badania Słońca, supernowych i innych zjawisk kosmicznych. W tym sensie tytułowa „cząstka widmo” jest dobrym symbolem całej książki: coś, co prawie nie zostawia śladu, może dostarczać informacji o najbardziej odległych i gwałtownych procesach zachodzących we Wszechświecie. Czym książka nie jest Książka obejmuje bardzo szeroki zakres zagadnień. Spis treści prowadzi od historii odkrycia neutrina przez oscylacje neutrin3, fizykę Słońca, koherencję i astrofizykę aż do możliwych przyszłych zastosowań. Taka konstrukcja ma zalety, ale powoduje również problem: czytelnik, który oczekuje systematycznego wyjaśnienia fizyki neutrin, może otrzymać mniej, niż sugerowałby tytuł. Książka jest przede wszystkim opowieścią o badaniach. Nie prowadzi czytelnika krok po kroku przez pełny model fizyczny neutrin. Szczególnie istotne jest to w przypadku takich pojęć jak: trzy rodzaje neutrin, oscylacje neutrin, mieszanie smaków, różnice mas, koherencja, neutrino Diraca i Majorany, neutrina słoneczne i atmosferyczne. Czytelnik zainteresowany fizyką może więc miejscami odczuwać niedosyt. Autorzy bardziej pokazują historię odkrywania zjawisk niż budują kompletny model pozwalający samodzielnie je zrozumieć. Co jeszcze? Oryginał książki ukazał się w 2023 r. i sami autorzy zaznaczają, że fizyka neutrin rozwija się szybko, więc część informacji dotyczących bieżących badań może się z czasem dezaktualizować. Nie należy więc traktować „Cząstki widmo” jako aktualnego przeglądu stanu wszystkich eksperymentów neutrinowych. Jej główną wartością jest historia, kontekst i przedstawienie problemów badawczych, a nie dostarczenie najnowszych danych eksperymentalnych. To ważne rozróżnienie. Popularnonaukowa książka o fizyce może być bardzo dobra nawet wtedy, gdy nie jest najlepszym źródłem nowości z frontu teoretycznych i doświadczalnych zmagań z omawianym tematem. Jedną z mocnych stron książki jest przedstawianie neutrin poprzez sylwetki i historie ludzi, którzy próbowali je (czyli neutrina) wykryć i zrozumieć. Ma to szczególne znaczenie w przypadku historii neutrin, ponieważ ich odkrywanie było niezwykłym, choć nie unikalnym, przykładem sytuacji, w której teoria wyprzedziła możliwości eksperymentalne. Najpierw pojawiła się potrzeba wprowadzenia nowej cząstki, a dopiero później technologia pozwalająca ją wykryć. Interesujące jest również osobiste powiązanie Riordona z historią neutrin: jest on wnukiem Clyde’a Cowana Jr., współodkrywcy neutrina. Riordon mówił o tym w wywiadzie dla Scientific American. To nadaje książce dodatkowy, osobisty wymiar, choć nie wpływa oczywiście na jej jakość. Ciekawostki związane z neutrinem Leptogeneza – neutrino może być pośrednio odpowiedzialne za przewagę materii nad antymaterią. To chyba najbardziej „kosmologiczna” ciekawostka związana z neutrinami. Wszechświat, który obserwujemy, zawiera ogromną przewagę materii nad antymaterią. Jednym z mechanizmów, który może tę asymetrię wyjaśniać, jest leptogeneza. Trzeba jednak zachować ostrożność: leptogeneza jest mechanizmem teoretycznie bardzo interesującym, ale nie jest obecnie eksperymentalnie potwierdzonym wyjaśnieniem asymetrii materii we Wszechświecie. Supernowa jako „bomba neutrinowa”. Podczas kolapsu jądra masywnej gwiazdy prowadzącego do wybuchu supernowej około 99% energii związanej z kolapsem grawitacyjnym jest wypromieniowywane w postaci neutrin. Dla supernowej SN 1987A oszacowana energia związana z kolapsem jądra wynosiła około 3 × 10⁴⁶ dżuli i zdecydowana większość tej energii została wyniesiona w Kosmos przez neutrina. To daje bardzo dobry obraz tego, dlaczego można mówić o „bombie neutrinowej”: przez kilka–kilkanaście sekund gwiazda staje się jednym z najpotężniejszych źródeł neutrin w całym Wszechświecie. Jeszcze bardziej paradoksalnym zjawiskiem związanym z udziałem neutrin w wybuchu supernowej jest fakt, że neutrina wyprzedzają światło (fotony) w wyścigu niesienia informacji o tym wydarzeniu w głąb Wszechświata. Podczas kolapsu jądra gwiazdy fotony są mocno uwięzione w gęstej materii zapadającej się gwiazdy. Neutrina oddziałują z materią znacznie słabiej, dlatego mogą wydostać się z centrum gwiazdy dużo łatwiej. W rezultacie sygnał neutrinowy może dotrzeć do nas przed rozbłyskiem optycznym supernowej. Nie oznacza to oczywiście, że neutrino porusza się szybciej od światła. Oba sygnały poruszają się praktycznie z prędkością światła; różnica powstaje dlatego, że światło oddziałuje z materią i znacznie dłużej wydostaje się z wnętrza gwiazdy. Nawet słoneczne fotony potrzebują dziesiątek tysięcy lat, żeby wydostać się z wnętrza Słońca na jego powierzchnię. To oczywiście uproszczenie, bo foton to czysta energia, a ta podróżuje znacznie szybciej, gdyż jest przekazywana poprzez oddziaływania, a pojęcie indywidualnego fotonu jest fizycznie nie do obrony. Dla kogo jest ta książka? Moim zdaniem najlepiej sprawdzi się u czytelnika, który: zna podstawowe pojęcia fizyki, interesuje się historią odkryć naukowych, chce zrozumieć, dlaczego neutrina są ważne w procesie poznawania natury Wszechświata, chce poznać historię eksperymentalnego „polowania” na neutrina, nie oczekuje podręcznikowego, matematycznego wykładu fizyki cząstek elementarnych. Znacznie mniej odpowiednia będzie dla osoby, która chce dokładnie poznać fizykę neutrin. Zastrzeżenia I właśnie tutaj znajduje się główne ograniczenie książki. Autorzy próbują jednocześnie opowiedzieć historię odkrycia, przedstawić fizykę, opisać eksperymenty, pokazać zastosowania i nakreślić przyszłość badań. Zakres jest imponujący, ale ceną jest mniejsza głębia poszczególnych zagadnień.
Eksperyment Myślowy Rieske Piotr

NIS2 i KSC w praktyce. Przewodnik wdrożeniowy dla organizacji

Dyrektywa NIS2 (ang. Network and Information Security Directive, czyli Unijna Dyrektywa w sprawie środków na rzecz wysokiego wspólnego poziomu cyberbezpieczeństwa na terytorium Unii Europejskiej) to kluczowa regulacja europejska, która została transponowana do polskiego porządku prawnego poprzez nowelizację ustawy o Krajowym Systemie Cyberbezpieczeństwa (KSC). W przeciwieństwie do wcześniejszych regulacji, NIS2 i nowa ustawa o KSC znacząco rozszerzają krąg podmiotów objętych obowiązkami. Przepisy dotyczą już nie tylko infrastruktury krytycznej czy administracji publicznej, ale setek średnich i dużych przedsiębiorstw prywatnych z sektorów takich jak energetyka, transport, ochrona zdrowia, bankowość, produkcja, chemia, żywność czy dostawcy usług cyfrowych. Waga tych przepisów wynika z trzech kluczowych czynników. Pierwszy z nich to osobista odpowiedzialność kadry zarządzającej - członkowie zarządów odpowiadają bezpośrednio za nadzór i wdrażanie środków cyberbezpieczeństwa, a zaniedbania mogą skutkować sankcjami osobistymi. Drugim czynnikiem są surowe kary finansowe, gdyż niezgodność z przepisami grozi wysokimi karami sięgającymi milionów euro lub procentowego udziału w globalnym obrocie przedsiębiorstwa. Trzecim jest bezpieczeństwo łańcucha dostaw - wymogi nakładają obowiązek weryfikacji zabezpieczeń u dostawców zewnętrznych, co sprawia, że wymogi NIS2 pośrednio dotykają również mniejszych podwykonawców. Wokół Dyrektywy NIS2 i nowelizacji ustawy o KSC wyrosło wiele mitów oraz narracji budującej strach. Książka Wojciecha Ciemskiego i Bartłomieja Wieczorka przełamuje to podejście, stawiając na pragmatyzm. Od pierwszych stron widać, że autorzy postawili sobie za cel stworzenie pozycji roboczej - książki, którą trzyma się na biurku otwartą podczas projektowania procedur, a nie odkłada na półkę po jednorazowym przeczytaniu. Ale największą zaletą przewodnika jest odejście od czysto prawniczego wywodu na rzecz logiki projektowej. Książka prowadzi czytelnika przez pełen cykl dostosowania organizacji do nowych wymogów. Zamiast uogólnień, dostarcza kryteriów pozwalających szybko ocenić, czy i w jakim charakterze dana firma podlega regulacjom KSC. Autorzy rozbijają proces obsługi incydentu na konkretne etapy - od detekcji, przez reakcję, aż po spełnienie rygorystycznych terminów raportowania do właściwych zespołów CSIRT (ang. Computer Security Incident Response Team, czyli Zespół Reagowania na Incydenty Bezpieczeństwa Komputerowego). Pozycja wyraźnie definiuje rolę kierownictwa, dając gotowe argumenty i struktury rozmowy potrzebne do przełamania oporu zarządczego czy budżetowego. Ponadto omówiony został newralgiczny obszar relacji z podmiotami trzecimi, wskazując jak formułować wymagania i weryfikować dostawców bez paraliżowania ciągłości działania biznesu. Książka “NIS2 i KSC w praktyce. Przewodnik wdrożeniowy dla organizacji” została zaprojektowana w sposób modułowy. Zamiast konieczności czytania jej od deski do deski, struktura pozwala na szybkie powracanie do konkretnych wątków, jak np. przygotowania dokumentacji, audytu wewnętrznego czy wyjątków od reguł. Ogromną wartością dodaną jest zestaw przykładowych szablonów i wzorów dokumentów, które stanowią praktyczny punkt wyjścia i mogą służyć jako baza do tworzenia własnych polityk i procedur wewnętrznych. Pozwoli to z pewnością zaoszczędzić wiele godzin pracy zespołów prawnych i technicznych. Co równie ważne, książka działa jako „tłumacz” pomiędzy różnymi działami w firmie i dostarcza wspólnego języka dla działów IT, prawników, audytorów i kadry C-level. Pozycja skierowana jest głównie do członków zarządu, dyrektorów i kierowników podmiotów, do działów IT i Security - odpowiedzialnych za cyberbezpieczeństwo, do specjalistów od GRC (ang. Governance, Risk & Compliance, czyli Zarządzanie, ryzyko i zgodność), audytów, prawa, audytorów wewnętrznych, a także administratorów, inżynierów oraz osób operacyjnie zaangażowanych w utrzymanie systemów. „NIS2 i KSC w praktyce” to obecnie jedna z najbardziej wartościowych pozycji na rynku dla osób odpowiedzialnych za zgodność z przepisami cyberbezpieczeństwa. Łączy ścisłą wiedzę merytoryczną z przystępną formą, stanowiąc kompletny przewodnik od etapu analizy luki po gotowość audytową, i pomagając przejść od ogólnego rozumienia regulacji do praktycznego działania.

Signum-temporis.pl Agnieszka Paś
Zamknij Pobierz aplikację mobilną Helion