Recenzje
Praktyczne zastosowania generatywnej AI i ChatGPT. Wykorzystaj potencjał inżynierii promptów z technologiami OpenAI dla zwiększenia produktywności i kreatywności. Wydanie II
📚PRAKTYCZNE ZASTOSOWANIA GENERATYWNEJ AI I CHATGPT. Wykorzystaj potencjał inżynierii promptów z technologiami OpenAI dla zwiększenia produktywności i kreatywności Jeśli ktoś jeszcze zastanawia się, czy sztuczna inteligencja to tylko chwilowy trend czy realne narzędzie do pracy i rozwoju to po lekturze tej książki raczej nie będzie miał już wątpliwości. Praktyczne zastosowania generatywnej AI i ChatGPT autorstwa Valentina Alto to dla mnie coś więcej niż zwykły poradnik. To praktyczny przewodnik, który pokazuje, jak naprawdę wykorzystać potencjał AI w codziennym życiu zawodowym i kreatywnym. Bez zbędnego teoretyzowania za to z konkretem, przykładami i podejściem, które daje poczucie, że to wszystko jest w zasięgu ręki. Najbardziej doceniam to, że książka nie próbuje sprzedać wizji AI jako magicznego rozwiązania na wszystko. Wręcz przeciwnie. Autorka pokazuje, jak traktować ChatGPT jako inteligentnego partnera do pracy, który wspiera myślenie, przyspiesza procesy i pomaga wyjść poza utarte schematy. I właśnie to podejście zrobiło na mnie największe wrażenie. Świetnie wypada też część dotycząca inżynierii promptów. Niby temat znany, ale tutaj podany w sposób uporządkowany i zrozumiały. Od prostych technik po bardziej zaawansowane metody, które faktycznie robią różnicę w jakości odpowiedzi. Do tego dochodzą przykłady z różnych dziedzin: marketingu, programowania, badań naukowych czy projektowania. Dzięki temu łatwo znaleźć coś dla siebie, niezależnie od tego, czym się zajmujesz. Duży plus za pokazanie szerszego kontekstu. Mamy tu nie tylko narzędzia i techniki, ale też aktualne trendy jak RAG czy multimodalność, a także kwestie etyczne o których często się zapomina. To sprawia, że książka nie jest tylko instrukcją obsługi, ale też przewodnikiem po świecie, który dopiero się kształtuje. Czytając ją wracałem często do interesujących mnie fragmentów, i to też jest jej ogromna zaleta. Można ją traktować jak bazę wiedzy, do której się wraca, kiedy pojawia się konkretny problem albo pomysł do rozwinięcia. Jeśli chcesz lepiej zrozumieć, jak wykorzystać AI w praktyce i jednocześnie nie zgubić w tym własnej kreatywności, to jest to naprawdę solidna pozycja. Konkretna, przystępna i inspirująca. Taka, po której aż chce się od razu testować nowe pomysły.
Szósty pierwiastek. Podróż przez Wszechświat śladem atomu, z którego powstaliśmy
Jak często czytacie książki popularnonaukowe? Macie jakieś ulubione tytuły? U mnie zdecydowanie królują książki związane z chemią i dzisiejszy tytuł nie stanowi tu wyjątku. "Szósty pierwiastek. Podróż przez Wszechświat śladem atomu, z którego powstaliśmy" - Theodore P. Snow, Don Brownlee Szóstym pierwiastkiem w układzie okresowym jest węgiel i to właśnie o nim jest ta książka. Autorzy opisują jego wpływ na wszechświat - od budowy gwiazd i planet, przez DNA, aż po tworzywa sztuczne. W skrócie: to historia o tym, z czego wszyscy jesteśmy ulepieni. Jako osoba, która z chemią i naukami ścisłymi żyje za pan brat, muszę przyznać, że ta pozycja to kawał rzetelnej roboty. Podoba mi się struktura opowieści, którą snują autorzy - zaczynamy od elementarnych zjawisk fizykochemicznych i wprowadzenia w trudną nomenklaturę, aby skończyć na tematach nam najbliższych, bo nas otaczających. Pod kątem naukowym - książka ładnie wyjaśnia zjawiska czy chemię kwantową. Przykładowo analogie związane z atomem w stanie wzbudzenia i jak do tego doprowadzić są wyjaśnione prosto, ale bez błędnych uproszczeń. A jak wiecie, błędne uproszczenia to zmora popularyzacji nauki, na którą mam lekkie uczulenie. Tutaj tego nie znajdziecie. Mamy więc tytuł, który jest zwrócony do czytelnika laika, ale i specjalista nie będzie się nudził. Co więcej, zawsze szukam w książkach tego specyficznego rytmu i tutaj on jest - autorzy prowadzą nas przez miliardy lat ewolucji węgla tak płynnie, jakbyśmy robili kolejne nawroty na basenie. W środku znajdziecie sporo wykresów i grafik, które pomagają ogarnąć m.in. cykl węglowo-krzemowy (taki ziemski termostat) czy kwestie węgla radioaktywnego (który wykorzystujemy w datowaniu różnych artefaktów). Przypisy są konkretne: wyjaśniają tyle, ile musisz wiedzieć, a resztę doczytasz, jeśli poczujesz naukowy głód. Generalnie jest bardzo dobra pozycja, która pokazuje, że węgiel to nie tylko diamenty czy grafit w ołówku, ale fundament naszej cywilizacji i ewolucji. Jeśli chcecie wiedzieć, dlaczego właściwie istniejemy i jak to się stało, że gwiazdy wyprodukowały budulec dla Waszego DNA - koniecznie po nią sięgnijcie. A Wy? Boicie się chemii w wydaniu popularnonaukowym, czy wręcz przeciwnie - szukacie takich "atomowych" opowieści?
Światłożercy. Jak tajemnicza inteligencja roślin zmienia nasze rozumienie życia na Ziemi
Autorka obiecuje czytelnikom nowe spojrzenie na życie na Ziemi, sugerując, że rośliny posiadają formę inteligencji, komunikują się ze sobą i wykazują zachowania, które do tej pory rezerwowaliśmy wyłącznie dla świata zwierząt. Zabiera nas w podróż po odległych zakątkach globu, starając się udowodnić, że królestwo roślin jest znacznie bardziej dynamiczne i "świadome" swoich działań, niż mogłoby się wydawać na pierwszy rzut oka. Książka ma ambicję przedefiniować nasze rozumienie pojęcia inteligencji oraz pokazać, jak skomplikowane relacje budują organizmy czerpiące energię bezpośrednio ze słońca. Mimo że w treści można znaleźć ciekawe informacje, to jednak z książką strasznie się męczyłam. Już na samym początku, kiedy autorka zadała pytanie "czym jest roślina?", a potem przez całą stronę czytałam o tym, czym jest ośmiornica, wiedziałam, że całość będzie zbyt rozwlekła. Przede wszystkim nie jest to książka naukowa, a praca dziennikarska, napisana w stylu, który mi osobiście zupełnie nie pasuje - momentami wręcz nie wiadomo czy to, co czytamy, to dalej nauka czy już czyste spekulacje autorki. Schlanger, mimo że nie jest ekspertem w tej dziedzinie, wypełnia strony historiami swoich podróży i rozmów, a z drugiej strony, choć ostrzega przed antropomorfizacją roślin, sama nagminnie przypisuje im ludzkie cechy. Wiele z tych historii jest o wszystkim i o niczym - takie masło maślane, które spokojnie mogłoby być o połowę krótsze.
Światło. Przestrzeń. Czas. Eseje o sztuce fotografii
fotografia to nie tylko technika, ale sztuka patrzenia i tworzenia. Autor prowadzi nas przez esej po eseju, ucząc, jak pracować z światłem, przestrzenią i czasem, by zdjęcia opowiadały historie. Największą siłą publikacji są zapierające dech w piersiach fotografie, które inspirują i pokazują, jak wizualnie można wyrazić emocje i kreatywność. Dla każdego, kto chce rozwijać swój styl i spojrzenie na świat, ta książka to prawdziwa inspiracja! Czyli dla mnie to swoiste 10/10 obecnych zainteresowań
Szósty pierwiastek. Podróż przez Wszechświat śladem atomu, z którego powstaliśmy
Gdy zajrzymy do układu okresowego, zauważymy, że po prawej stronie znajduje się pewien dość niepozorny pierwiastek, zwany węglem. Nosi numer sześć, ponieważ akurat tyle ma protonów w jądrze. W układzie znajdziemy bardziej efektowne - większe (i to kilkunastokrotnie), droższe (niektóre znacznie) i mające zdecydowanie ciekawsze właściwości. A jednak właśnie węgiel jest tym, któremu zawdzięczamy istnienie, bo stanowi podstawę życia. O tym właśnie pierwiastku opowiada w książce dwóch astronomów - Theodore P. Snow oraz Donald E. Brownlee. Zawodowo zajmują się fizyką i chemią dalekiego kosmosu, astrobiologią i pyłem kosmicznym. Swoje szerokie zainteresowania i wiedzę wykorzystali do stworzenia naprawdę przekrojowej książki opowiadającej o jednym konkretnym pierwiastku, ale patrząc przez jego pryzmat nie tylko na Ziemię, ale też na cały Wszechświat. W pierwszej części dowiadujemy się o tym, skąd w ogóle wziął się węgiel we Wszechświecie. Wiadomo, że ponad 13 mld lat temu nastąpił Wielki Wybuch, po którym powstało promieniowanie, następnie pojawiła się plazma, aż wreszcie po tym, jak spadła temperatura, pojawiły się pierwsze atomy. Najpierw wodór, później hel - dwa najprostsze w układzie okresowym. Doprecyzowując: nie tyle same atomy, ale ich jądra. Elektrony fruwały sobie luzem. Do dziś wodór i hel stanowią większość materii Wszechświata. Węgiel powstaje znacznie później. Nie wdając się w szczegóły - trzy jądra helu (zwane też cząstkami α) łącząc się, tworzą pojedyncze jądro węgla. Reakcja ta jest znana jako proces 3-α. Uważa się, że praktycznie cały kosmiczny węgiel powstał właśnie w jądrach gwiazd w tym procesie, a następnie rozpowszechnił się na cały Wszechświat. Wyjaśnienie tego mechanizmu zaproponował w latach 50. XX wieku wybitny brytyjski astronom i astrofizyk, Fred Hoyle. W ten właśnie sposób powstał podstawowy budulec wszelkiej materii organicznej. Jeśli ponownie spojrzymy na układ okresowy, tuż pod węglem znajdziemy krzem (Si). Pierwiastek ten ma bardzo podobne właściwości do węgla, też może tworzyć łańcuchy atomów związanych ze sobą. Autorzy oczywiście to zauważają i odpowiadają na narzucające się pytanie: czy możliwe jest życie oparte na krzemie zamiast węgla. (spojler: to raczej wykluczone). Złożone cząsteczki węgla w kosmosie Już dawno temu wykryto w kosmosie węgiel pierwiastkowy. Nieco później znaleziono proste cząsteczki, takie jak CO czy CH. Rozwój narzędzi obserwacyjnych, ale przede wszystkim metod analizy, pozwolił na odkrycie znacznie bardziej złożonych molekuł, z których najbardziej efektowną jest kulisty fulleren C60. Okazuje się, że obecnie znamy setki cząsteczek, które swobodnie żeglują w przestrzeni. Wielu z nich nawet nie umiemy zsyntetyzować na Ziemi, a kosmos jest ich pełen. Nic więc dziwnego, że astrobiolodzy dwoją się i troją, aby gdzieś tam, daleko, dostrzec przejawy życia. Dużo informacji dostarczają nam meteoryty. Wiele z nich zawiera złożone związki węgla, takie jak wielopierścieniowe węglowodory aromatyczne (WWA), aminokwasy czy cukry proste. Widać, że cegiełki życia są wszędzie. Dlatego coraz częściej wspomina się o hipotezie panspermii, którą jako pierwszy zaproponował Svante Arrhenius, a gorącym zwolennikiem był wspomniany Fred Hoyle. Schodzimy na Ziemię Duża ilość węgla, która przez miliardy lat trafiała na Ziemię (dokładniej: w Ziemię), pozostaje tu nadal. I nie jest to tylko znany wszystkim dwutlenek węgla znajdujący się w powietrzu, ale głównie jony węglanowe obecne w skałach wapiennych, takich jak wapienie, dolomity czy marmury. Wielkie ilości dwutlenku węgla zmagazynowane są też w oceanach. No i oczywiście jest klasyczny węgiel: brunatny i kamienny w wielu odmianach. Nie możemy też zapominać o gazie oraz ropie naftowej. Widać wyraźnie, że materiały budulcowe, dzięki którym mogło powstać życie, są na Ziemi wszechobecne. Autorzy spory fragment tekstu poświęcają najcenniejszej i najczystszej formie węgla - diamentom. Widać wyraźnie, że temat ten ich fascynuje i mają o nim naprawdę dużą wiedzę, którą dzielą się z czytelnikami. Kolejnym ważnym tematem omawianym w tej części książki jest obieg węgla na Ziemi. Dowiemy się tu o ciągłym recyklingu szóstego pierwiastka - z atmosfery przez organizmy żywe do oceanu. Skomplikowane przemiany węgla nieorganicznego w organiczny i odwrotnie. No i oczywiście dość długi rozdział poświęcony jest tematowi globalnego ocieplenia. Tu autorzy piszą nie tylko o współczesności - pokazują precyzyjnie, jak ta sytuacja wyglądała setki milionów, a nawet miliardy lat temu. I co dalej? Ostatnia część opowieści o szóstym pierwiastku poświęcona jest temu, jaka jest (prawdopodobnie) daleka przyszłość węgla. Jest to przedstawione na tle tego, co dziś wiemy o ewolucji Wszechświata. Nie będzie już nas, zginie życie w takiej postaci, jaką znamy. Potem zniknie Ziemia wchłonięta przez rozszerzające się Słońce. A co z węglem? No cóż, powstał miliardy lat temu, cały czas powstaje w niektórych gwiazdach. Atomy węgla, które znajdowały się w naszych ciałach, wejdą po prostu w odwieczny krąg. Powstaliśmy z kosmicznego pyłu - i w taki pył się przekształcimy. Może kiedyś, gdzieś we Wszechświecie, życie odrodzi się z tych atomów. Kto wie? Reasumując: książka jest naprawdę warta polecenia. Wszystko jest tu wyjaśnione w bardzo klarowny sposób, nie trzeba więc mieć specjalistycznej wiedzy. Docenią ją ludzie w każdym wieku - od nastolatków po ludzi dojrzałych. Szczególnie polecam ją licealistom kształcącym się w klasach o profilu biologiczno-chemicznym.

