ODBIERZ TWÓJ BONUS :: »

Wspomnienia policjanta z getta warszawskiego (ebook)(audiobook)(audiobook)

Ocena:
Bądź pierwszym, który oceni tę książkę
Stron:
290
2w1 w pakiecie:
     ePub
     Mobi

Ebook

25,00 zł

Dodaj do koszyka lub Kup na prezent Kup 1-kliknięciem

Przenieś na półkę

Do przechowalni

Stanisław Gombiński, policjant w warszawskim getcie, zatrudniony w Kierownictwie Służby Porządkowej, spisał swoje wspomnienia po opuszczeniu zamkniętej dzielnicy, ukrywając się po tzw. aryjskiej stronie. Pierwsza część wspomnień poświęcona jest historii getta oraz nastrojom i odczuciom jego mieszkańców od chwili utworzenia dzielnicy aż do powstania w getcie w kwietniu 1943. W części drugiej Gombiński poddaje ocenie sposób funkcjonowania gettowych instytucji, zwłaszcza Rady Żydowskiej i Służby Porządkowej, dokładnie charakteryzując najważniejszych urzędników dzielnicy. Wrażliwość na nastroje społeczne i umiejętność wsłuchania się w głos ulicy z jednej strony, a wgląd od środka w działanie najważniejszych instytucji getta powodują, że autor łączy dwie perspektywy: obserwatora i uczestnika, co stanowi o walorze jego książki. Gombiński, który spędził w getcie 27 miesięcy i czynnie uczestniczył w organizacji żydowskiej policji, nasyca swój tekst wnikliwymi obserwacjami natury socjologicznej i psychologicznej. Wspomnienia policjanta z warszawskiego getta to ważny dokument świadka, który tuż po opisywanych wydarzeniach stara się zrozumieć to, co przeżył. [...] Wypędzony z mieszkania dr Michał Brandstätter, były dyrektor szkoły średniej w Łodzi, przez czas getta kierownik personalny Żytosu, staje na chodniku, w letnim palcie, narzuconym na koszulę i boso. Do żołnierza, który go sprowadził, mówi najczystszą niemczyzną nie darmo było się wychowankiem Uniwersytetu Lwowskiego i Wiedeńskiego i znanym germanistą że jest chory na tyfus, że nie chce znosić jeszcze dodatkowych męczarni. Jeżeli nie może zostać w domu, chce zginąć od razu. Osiemnastoletni może chłopak w mundurze, uśmiechnięty, znany w getcie z ostatnich miesięcy jako dobry i wesoły kompan niejednego Żyda (wyjątkowo) kiwa głową, z uśmiechem doń mówi, by stanął na jezdni w szeregu, z uśmiechem zachodzi od tyłu, wyjmuje rewolwer i oddaje strzał w potylicę, w nasadę czaszki. Ten strzał w zupełności wystarcza, to, co do niedawna było doktorem Brandstätterem, wali się na oczach jego żony na bruk. A młody żołnierz z uśmiechem repetuje broń, chowa ją do kabury i mówi do swych towarzyszy: Das war eigentlich ein Gnadenschuss, nicht wahr?
0 Marta Janczewska, Stanisław Jan Gombiński

Zamknij

Wybierz metodę płatności