
Do tej książki trzeba dorosnąć - nie wiekiem, nawet nie ilością zrobionych zdjęć, ale etapem rozwoju twórczego. To jest książka dla tych, którzy mimo opanowania kwestii technicznych utknęli i nie potrafią robić lepszych fotografii.
Takich książek jest jak na lekarstwo i to nie tylko na polskim rynku - w amerykańskim Amazonie też nie znajdziemy wielu podobnych wydawnictw. A szkoda, bo ambitny fotoamator w pewnym momencie wie, co to głębia ostrości, jak posługiwać się lampą błyskową, rozróżnia dobre światło od złego, a kwestie megapikseli, dpi czy konfigurację autofokusa ma w małym palcu. I co? I z całą tą wiedzą robi zdjęcia, z których jest niezadowolony. Co powinien zrobić? Przeczytać „Perfekcję w fotografii” Barra.
Coś na ład w kadrze i kryzys w duszy
Książka jest szczególna i jedyna w swoim rodzaju (przynajmniej do tej pory na polskim rynku) na kilka sposobów. Po jaką pozycję sięgniemy, kiedy dopadnie nas zniechęcenie, ogólne poczucie bezsensu, daremności usiłowań i nieodparte wrażenie braku postępów - czyli krótko mówiąc: kryzys twórczy? Nie, nie chodzi o półkę w apteczce czy barku. Uciekanie przed problemem nie ułatwia jego rozwiązania. Tymczasem takie rozwiązania proponuje Barr - może nie cudowne, łatwe i szybkie, ale przetestowane i sprawdzone na własnej osobie autora.
Zresztą kwestie przełamywania własnych ograniczeń to dopiero druga część książki. Pierwsza poświęcona jest odczytywaniu (a więc i nauce zapisywania) w zdjęciach znaczeń i emocji, a także komponowania obrazu na poziomie daleko wykraczającym poza banał trójpodziału i mocnych punktów.
Oceń siebie!
Mocnym punktem książki jest proponowana przez autora metodologia oceny własnego poziomu fotograficznego - osobno technicznego, osobno estetycznego. To unikat, bo większość z nas zadaje pytania: ile warte są moje zdjęcia? Teraz każdy może się przekonać, gdzie mieści się na każdej z sześciopunktowych skal. Każdy powinien spróbować w ten sposób (szczerze!) ocenić siebie, a później zabrać się do ćwiczeń pozwalających przejść na wyższy poziom. Oczywiście warunkiem skorzystania z tych narzędzi oceny jest szczerość, uczciwość względem siebie i poczucie realizmu. Osoby przekonane, że robią doskonałe zdjęcia, a tylko cały świat się na ich geniuszu jeszcze nie poznał, nie skorzystają z tej książki.
To jest zresztą zasadniczy warunek pożytku z lektury - trzeba być niezadowolonym z siebie, szukać nowych dróg, zauważać własne słabości - nawet jeśli nie potrafi się ich nazwać i sprecyzować. Dopóki nie dorośniemy do tego, żeby przyznać, że nie umiemy, nie potrafimy, nie jesteśmy zadowoleni - lektura Barra będzie stratą czasu.
Bez zbędnej filozofii
Co istotne, porady Barra są tak konkretne, jak tylko mogą być przy tak nietechnicznych problemach. Nie ma tutaj metafizyki, filozofii ani fotograficznego new age. Owszem, radzić sobie z kryzysem czy oceniać swój poziom rozwoju estetycznego trudno ze schematem blokowym w ręce - to nie ten rodzaj problemów, ale sugestie Barra co do metod radzenia sobie z kłopotami twórczymi są użyteczne i dają się stosować w praktyce. Także porady kompozycyjne to nie zbiór prostych trików, ale nauka tworzenia estetyki obrazu przez dobór umieszczanych w kadrze elementów, ich eliminację i różną aranżację.
Kwestie sprzętowe
Od pewnego czasu praktycznie każda książka o fotografii zawiera poradnik sprzętowy. W wielu przypadkach ta część sprawia wrażenie wymuszonej na autorze przez wydawcę, któremu się wydaje, że tak trzeba. A biedny autor posłusznie pisze przegląd rynku, o którym ma blade pojęcie, bo on tylko robi świetne portrety albo jest doskonałym pejzażystą, ale sprzętu używa tego samego od lat, nowinek nie śledzi, to i przymuszony - kopiuje marketingowe ogólniki i entuzjazm reklam.
Barr albo miał szczęście do wydawcy, albo wykazał się asertywnością. Owszem, i on napisał parę stron o sprzęcie, ale jakich stron! „Zawiść o sprzęt” (s.158) to autoironiczna relacja z tego, jak sam autor przez lata zmieniał aparaty i formaty: od małego obrazka, przez średni format do wielkiego formatu, a później... z powrotem. I tak kilka razy. Oczywiście w pogoni za „lepszymi zdjęciami”. Morał z tej wędrówki: „gdybyśmy poświęcili na fotografowanie tyle czasu, ile poświęcamy na oglądanie nowego, udoskonalonego sprzętu... […] bylibyśmy o wiele lepszymi fotografami”. Amen.
Gniazdo kuliste i inne cuda
Do druku nie można mieć zastrzeżeń. Jakość zdjęć jest bardzo dobra (choć jeśli ktoś liczy na zobaczenie atutów średniego i wielkiego formatu, z jakich korzysta autor - to nie uda mu się to przy taki małym formacie książki). Gorzej z jakością użytego kleju - nawet bez wyginania i rozpłaszczania przy czytaniu klej puszcza i kartki latają luzem. I nie jest to problem tylko mojego egzemplarza. Nieco to dziwne, bo nie było takich problemów z innymi klejonymi książkami wydawnictwa Helion.
Mocną stroną tej pozycji nie jest, niestety, tłumaczenie. Kuleje zarówno polszczyzna, jak i znajomość przez tłumacza fotograficznych terminów fachowych. Ja dłuższą chwilę zastanawiałem się, co to takiego owo „gniazdo kuliste”, które autor wspomina przy okazji statywów (s. 215). W końcu drogą eliminacji możliwości wyszło mi, że chodziło o głowicę kulową. Podejrzewam też, że w zdaniu: „używam statywu Gitzo 1348 z poziomicą Manfrotto na szczycie kolumny” (też s. 215) owa poziomica również jest głowicą, choć nie wykluczam, że chodziło o podstawę poziomującą MN 438, na której dopiero montuje się właściwą głowicę.
Tylko dla wątpiących
Autor pisze przyjemnie (na ile pozwala to ocenić średnio zręczne tłumaczenie), z lekką nutą ironii, ale książka jest dość trudna, podobnie jak nieoczywiste i dojrzałe są zdjęcia autora. Pozwala uzmysłowić sobie własne błędy - co rzadko bywa przyjemne, ale zawsze pożyteczne. Jednak początkujący i osoby walczące przede wszystkim z kwestiami technicznymi niewiele skorzystają z lektury, która z ich punktu widzenia dotyczy spraw czysto abstrakcyjnych. Książka dla fotografów, którzy dawno za sobą mają kwestie związane z techniką, a dorośli do kryzysu twórczego. Barr pomaga znaleźć drogę do fotografii wykraczających poza chwytanie chwil i powtarzanie klisz. Początkujący ich nie zrozumie, ale dla fotografa na pewnym etapie rozwoju będą bezcennymi wskazówkami. Wszystko subiektywne, osobiste i autorskie. Polecam wątpiącym i poszukującym.
Digital Foto Video Piotr Dębek,
Książka Perfekcja w fotografii. Od inspiracji do obrazu" nauczy Cię patrzeć na otaczający świat w taki sposób, abyś mógł robić piękne zdjęcia. Pokaże Ci też, jak patrzeć na wykonane obrazy, aby właściwie je ocenić. Z tego inspirującego poradnika dowiesz się, jak tworzyć prawdziwą sztukę fotografii, znaleźć w sobie motywację do pracy oraz radzić sobie z pojawiającym się nieraz rozczarowaniem jakością zdjęć. Z tą książką poznasz metody pracy nad sceną czy kompozycją i tajniki kadrowania. Odkryjesz także przyczyny, dla których zdjęcia nie spełniają Twoich oczekiwań, i skuteczne sposoby ich poprawiania.
Computer Arts 2010-04-01
Książka dla fotografów, którzy dawno mają za sobą kwestie związane z techniką, a dorośli do kryzysu twórczego. Barr pomaga znaleźć drogę do fotografii wykraczających poza chwytanie chwil i powtarzanie klisz. O kompozycji i odczytywaniu znaczeń obrazu poczytamy na poziomie dalekim od sztampowych wypracowań na te tematy. Ponadto w książce znajdziemy eseje o walce z rutyną i kryzysem twórczym, ocenianiu własnego poziomu technicznego i artystycznego, sztuce kompromisów itp. Początkujący ich nie zrozumie, ale dla fotografa na pewnym etapie rozwoju będą bezcennymi wskazówkami. Wszystko subiektywne, osobiste i autorskie. W lekturze nie przeszkadza nawet nieco kulejące tłumaczenie. George Barr, Perfekcja w fotografii.
Digital Foto Video 01/03/2010