Twórz, zarażaj i odnoś sukces! Niby każdy porządny PR-owiec i marketingowiec wie co to jest marketing wirusowy, jednak dziwnym trafem podczas opracowywania pomysłów dla klienta na burzy mózgów, gdy pada „no to może jakiś Viral?” zalega złowroga cisza. Jacek zaczyna nerwowo obgryzać paznokcie, Ania w przypływie serdeczności biegnie do kuchni zaparzyć kawę dla wszystkich, a Marcin wbija wzrok w sufit, tak mocno, że osoba postronna mogła by uwierzyć, że tam właśnie są schowane jego pokłady kreatywności. Po chwili krępującej ciszy, prowadzący rzuca na stół: „no dobra, to może inne pomysły” i wtedy, jakby nigdy nic, pokój odżywa. Ania z zapasem kawy wraca na swoje miejsce, Marcin powraca do rzeczywistości, a burza znowu zaczyna biec swoim rytmem - niestety bez propozycji „Virala”. Temat marketingu wirusowego w podobnych sytuacjach nie powinien być jednak pomijany. Jak udowadniają autorzy w książce „Marketing wirusowy w Internecie”, kluczem do sukcesu marki, czy produktu coraz częściej jest „Viral” rozpowszechniony w Sieci. - Już za kilkanaście lat bez uwzględnienia aspektu wirusowości w swoim marketingu niemożliwe lub skutecznie utrudnione będzie funkcjonowanie na rynku - piszą na pierwszych stronach autorzy. Według nich wynika to z kilku podstawowych względów wśród których znajdziemy m.in. spadek skuteczności tradycyjnych reklam, czy większy wpływ opinii znajomych o danym produkcie na ostateczny zakup. I trudno się nie zgodzić z nimi, bo kto z nas nie ściąga do przeglądarek, specjalnych nakładek ograniczających wyświetlanie się banerów reklamowych, czy też przed zakupem nie sprawdza opinii o produkcie na portalach takich jak Facebook? Autorzy mają całkowitą rację, że w erze mediów społecznościowych konsumenci bardziej od komunikatów wychodzących bezpośrednio od producenta cenią sobie informacje, które mają od znajomych. I tu według twórców publikacji pojawia się szansa dla przekazu wirusowego, który choć wychodzi od firmy to po chwili, przekazywany od użytkownika do użytkownika, żyje własnym życiem. Autorzy trafnie wskazują w książce zalety tego typu rozwiązania. Nie zapominają także o wadach, szybko jednak radząc jak uniknąć pułapek związanych z stosowaniem marketingu wirusowego. Książka pokazuje, że marketing wirusowy to naprawdę szerokie pojęcie i kryje się pod nim wiele narzędzi. Wszystkie one są szczegółowo omówione na odpowiednich przykładach, co według mnie - z perspektywy osoby, która ma na co dzień styczność z promocją - jest ogromną zaletą publikacji. Czytelnik znajdzie tam „Case Studies” z całego świata, z różnymi budżetami. Bo przecież jedną z największych zalet marketingu wirusowego - jak słusznie podkreślają autorzy - jest jego koszt, który elastycznie można dostosować do możliwości firmy. Tym samym, z „Virala” mogą korzystać małe i duże przedsiębiorstwa. „Marketing wirusowy w Internecie” to pozycja tak naprawdę dla wszystkich, którzy biorą udział w tworzeniu strategii promocji marki. Przydatne informacje znajdą tam zarówno osoby, zajmujące się promocją produktów, jak i te zarządzające np. małymi sklepami internetowymi. Książka to wiele cennych porad i wskazówek, a także przykładów, które mogą skutecznie zainspirować do stworzenia własnego, skutecznego „Virala” przekazywanego w Sieci z „ręki do ręki”.
Grzegorz Pacula
Napisana przez trójkę specjalistów z agencji reklamowej Ententa książka jest interesującą pozycją na temat marketingu wirusowego - zagadnienia tyleż wszechobecnego, co częstokroć nieznanego. Zastanawiam się, ile osób po lekturze tej książki wyśle po raz kolejny łańcuszek, da się nabrać na wirusową informację na temat szkodliwości napojów, jogurtów oraz stanie się „słupem transmisyjnym” dla żartownisiów z portali społecznościowych. Sztandarowym przykładem są tutaj komentarze na temat kodu, który rzekomo miałby zlikwidować mikroblog nk - Śledzika. Wydaje się, że wielu użytkowników internetu nie zdaje sobie sprawy z obecności marketingu wirusowego, dzięki czemu ma on w naszym kraju ogromny potencjał do wykorzystania w promocji.
Książka ta dla niewtajemniczonego czytelnika jest dobrym przeglądem tendencji wirusowych w internecie i nie tylko. Po zapoznaniu się z jej treścią możemy wyciągnąć wniosek, iż wirusy są wśród nas, a my - choć często nie zdajemy sobie z tego sprawę, zarażamy innych materiałem promocyjnym, który na pierwszy rzut oka bynajmniej tak nie wygląda. W książce znajdziemy przykłady internetowych virali, a także marketingu wirusowego używanego już na wiele lat przed wydaniem tej książki.
Dowiemy się także, dlaczego wirusy są tak popularne i w jaki sposób się rozprzestrzeniają. Być może książka ta jest dobrą sugestią dla niejednej firmy. Efektywny marketing wirusowy może przyciągnąć o wiele więcej wiernych i cennych - roznoszących wirusa następnym - klientów, niż jakakolwiek tradycyjna reklama telewizyjna.
Epitet „wirusowy” odpowiada także metodom promocji, które pojawiły się na długo przed marketingiem internetowym. Warto pamiętać o tym i potraktować książkę jako inspirację do działania. Autorzy szkicują zagadnienie, podają interesujące przykłady, ale wiele miejsca pozostawiają na własne pomysły czytelnika. Korzystając już z samej definicji marketingu wirusowego można stworzyć jeśli nie kampanię wirusową, to informację, którą internauci będą sobie przekazywać. Poznamy wówczas siłę marketingu wirusowego ,który opiera się na sieci znajomości w „realu” jak i w internecie.
W dalszej części książki wiele miejsca poświęcono zagadnieniom praktycznym - jak stworzyć dobry program partnerski, jak skutecznie wykorzystać autoresponder (program mailingowy), jak wykorzystać potencjał wirusowy blogów, forów i portali społecznościowych.
Pierwsza część jest odkrywcza dla początkujących czytelników, a firmy z korzyścią mogą wypróbować sugestie zawarte w kolejnych rozdziałach - dotyczących praktycznej strony marketingu wirusowego. Autorzy skupiają się dość w nich mocno na zagadnieniu programów partnerskich oraz autoresponderów, poświęcając ich opisowi sporo miejsca.
Mimo poruszenia tematu blogów oraz postów na forum, brakuje mi w tej książce osobnego rozdziału zawierającego twórcze przykłady takich serwisów. Mimo iż zgadzam się z autorami i tak jak oni uważam, że marketing wirusowy jest najbardziej skuteczny, gdy tworzy się virale i akcje na luzie, a jego efektywność jest w gruncie rzeczy nieprzewidywalna, nie w każdej sytuacji można się zasłonić takim stwierdzeniem. Twórcy tej wąskiej objętościowo książki mogliby podać więcej przykładów, niż te, które znamy z przeglądania YouTube.
Godna uwagi jest jednak definicja wirusa i szkic przedstawiający marketing wirusowy na tyle, że w oparciu o tę książkę możemy sami wykonać działania skutecznie zarażające potencjalnych klientów.
sprawnymarketing.pl
Tym razem marketing wirusowy od strony praktycznej, bo Onepress to jest taka marka wydawnicza, pod którą powstają książki tworzone przez praktyków dla praktyków. W związku z tym zawierają mnóstwo wskazówek, jak daną koncepcję zastosować w praktyce, okraszone są mnóstwem przykładów, pisane są prostym i zrozumiałym językiem. Jeśli szukam praktycznych pomysłów i rozwiązań, to w pierwszej kolejności sięgam właśnie po te książki.
Taka jest też książka “Marketing wirusowy w internecie” autorstwa Piotra R. Michalaka, Damiana Daszkiewicza i Anny Mosz. To krótkie kompendium tego, czym są wirusy internetowe i jak umiejętnie je stosować.
Mnie najbardziej zaskoczyło stwierdzenie, że wirusy to nie tylko najbardziej zauważalne i najlepiej zapamiętane przekazy, takie, które wszyscy sobie przesyłają i o nich dyskutują. Wirusem może być na przykład dowcipny autoresponder, umiejętnie skonstruowany program partnerski czy darmowy e-book. Autorzy przyglądają się także mechanizmom powstawania i rozsyłania internetowych łańcuszków.
annamiotk.pl Anna Miotk
Czekałem na tę pozycję. Gdy zobaczyłem ją w zapowiedziach wydawnictwa Helion, od razu wiedziałem, że muszę ją mieć. Oczywiście od razu gdy tylko się ukazała w sprzedaży - kupiłem ją. Przeczytałem ją jednym tchem. Jest krótka - to jedna z zalet tej książki. Co ciekawe, kilka tygodni później zostałem zapytany przez autorów "Marketingu wirusowego w Internecie", czy mogą mi przysłać bezpłatny egzemplarz książki, abym się z nią zapoznał i napisał jej recenzję na ebiznesy.pl. Oczywiście zgodziłem się. Swoją drogą, całkiem fajny pomysł na promocję książki.
Trochę trwało zanim siadłem do zrecenzowania dzieła Michalaka i spółki, ale w końcu zmobilizowałem się i piszę.
Świetne podejście do e-marketingu
Większość osób utożsami marketing wirusowy z filmikami wideo lub jakąś zabawną grafiką, która z szybkością błyskawicy rozchodzi się po Sieci. To oczywiście JEST marketing wirusowy. Autorzy książki idą jednak o krok, a raczej o kilka kroków dalej. Tak naprawdę wirusowe powinno być wszystko, czym się zajmujemy w biznesie czy stricte e-biznesie.
Akcje marketingowe, które przynoszą gwałtowny przyrost ruchu na stronie WWW, czy popularyzują markę, są rewelacyjne. Jednak 1 czy 2 takie akcje to za mało. Ludzie zajrzą na Twoją stronę, jakiś ich procent zapisze stronę do ulubionych, ktoś inny doda RSS czy zapisze się na newsletter - ktoś inny coś kupi. A potem powrót do szarej rzeczywistości? Często tak bywa.
Autorzy omawianej książki twierdzą - z czym się całkowicie zgadzam - że wirusowe powinny być w Twoim biznesie:
Serwisy internetowe - wtedy jedni użytkownicy będą polecać Twój serwis innym
Produkty i usługi - wirusowość produktów do podstawa ich doskonałej sprzedaży - przypomnij sobie iPoda
Obsługa klienta - dokładnie tak! Dzięki doskonałej i wyjątkowej obsłudze, po pewnym czasie przestaniesz martwić się o nowych klientów, stali klienci będą więcej kupowali, a Twoje nakłady na marketing zmniejszą się
Marketing - i nie chodzi tylko o wspomniane wyżej jednorazowe akcje; np. Program Partnerski może być doskonałym pomysłem - umiejętnie prowadzony może mieć znamiona wirusowości
Dziwne rozdziały…
Hmm, no właśnie. Autorzy Marketingu wirusowego… popełnili kilka rozdziałów, które nie do końca chyba pasują do tej publikacji. Mówię tutaj o rozdziale poświęconym autoresponderom oraz o… łańcuszkach szczęścia i piramidach finansowych. Sądzę, że autorzy nieco się tutaj zagalopowali, a być może pośpiech przed wydaniem książki nie pozwolił "na trzeźwo" (nie to, żeby autorzy po wódce pisali, hehe) osobie trzeciej rzucić okiem na dzieło i coś podpowiedzieć.
Marketing wirusowy w internecie - polecam czy odradzam?
Pomimo pewnych niedociągnięć (wspomniane "dziwne" rozdziały), pewnego niedosytu przykładów i ich analiz, wystawiłbym tej pozycji ocenę 5/6. I szczerze polecam tę książkę każdemu, kto zajmuje się e-marketingiem, chociażby prowadząc własny serwis internetowy.
Brakuje na polskim rynku wydawniczym tego typu publikacji. Piotr Michalak, Damian Daszkiewicz i Anna Musz dokonali próby wypełnienia pewnej luki. Czy próba okazała się udana? Częściowo z pewnością tak. Znając jednak potencjał tego Zespołu autorskiego, z niecierpliwością czekam na kontynuację!
ebiznesy.pl Paweł Krzyworączka
Marketing wirusowy, marketing szeptany, word of mouth, viral - wiele pojęć odnosi się do podobnego zjawiska dobrowolnego rozsiewania przekazu od osoby do osoby.
omimo tego, że w i w Polsce wirusy są znane, to fachowej literatury wciąż u nas niedostatek. Dużym plusem jest więc wydanie przez Helion książki Marketing wirusowy w internecie. Łatwo także zrozumieć, że gdy pojawiła się propozycja napisania recenzji, to byłem jak najbardziej za. Zarazem recenzja na zamówienie jest ciekawym eksperymentem blogowym.
Ogólnie o książce
Autorami książki są Piotr R. Michalak i Anna Musz z Ententy oraz Damian Daszkiewicz prowadzący blog poświęcony głównie programom partnerskim.
Zakres tematyczny książki obejmuje m.in. ogólną definicję marketingu wirusowego, przykłady typowych virali, programy partnerskie, czy np. omówienie wykorzystania wirusów przez oszustów. Ogólne wrażenia po lekturze są dobre. Taka książka była nam potrzebna i z pewnością może być przydatna dla wielu osób.
Plusy
Powtórzę jeszcze raz, że samo wydanie książki jest istotnym plusem. Książka dobrze opisuje zalety wirusowego marketingu i powody dla których będzie on coraz powszechniejszy. Najciekawszy i najbardziej treściwy jest rozdział drugi "Gdzie i jak stworzyć marketingowego wirusa ". Dobrze opisuje możliwe rodzaje przekazu wirusowego i miejsca służące do przekazu. Niestety to już koniec wyraźnych plusów. Pozostała część książki budzi u mnie mniejsze lub większe wątpliwości.
Minusy
Po lekturze książki nie opuszcza mnie wrażenie, że powstała prosta publikacja dla początkujących bez poważnego zagłębienia się w temat.
Na pewno za mało uwagi poświęcono serwisom społecznościowym i możliwościom, które daje np. Facebook. Nie przypominam sobie zresztą, aby w książce padła nazwa tego serwisu. Nie zauważyłem także zwrócenia uwagi na Wykop, a to przecież ważny serwis pomagający popularyzować mniej lub bardziej poważne tematy.
Bardzo dziwi mnie poświęcenie uwagi MLM i programom partnerskim, które są ciekawym zjawiskiem, ale słabo związanym z marketingiem wirusowym. Tak samo nie wydaje mi się, aby obecnie e-booki, artykuły do przedruku i autorespondery stanowiły dobre wirusy, a je również - według mnie niepotrzebnie - opisano w książce.
Najbardziej treściwy drugi rozdział właściwie można by rozszerzyć tak, aby stanowił główny szkielet publikacji. Zamiast krótkiego omówienia różnych form wirusowych, autorzy mogliby pokusić się o ich dokładniejszą analizę.
Podsumowanie
Wydanie książki jest dobrym sygnałem, ale jest to lektura głównie dla osób początkujących. Jeśli temat jest Ci już znany, to prawdopodobnie nie znajdziesz w niej zbyt wiele dla siebie.
Od książki na temat marketingu wirusowego oczekiwałbym dokładniejszego opisu "co i jak", zauważenia najnowszych trendów i omówienia przykładów wirusów od strony zarówno marketingowej, jak i technicznej.
dymecki.pl
Jak efektywnie rozprzestrzeniać informacje o nowym produkcie, udoskonaleniach, zmianach? Ich nośnikiem może być wirus, rozumiany np. jako reklama, wydarzenie, cena, przekazywany między ludźmi i stopniowo „zarażający” kolejne osoby. Autorzy publikacji uczą, w jaki sposób wykorzystać potencjał marketingu wirusowego i przekuć go na sukces organizacji. Omawiają pięć obszarów wirusowości: promocję, produkt, cenę, dystrybucję i obsługę, analizują znaczenie programów partnerskich i zalety autoresponderów. Ostrzegają również przed wykorzystywaniem wirusów przez oszustów.
Książka przeznaczona jest dla osób zainteresowanych obniżeniem kosztów kampanii i uatrakcyjnieniem przekazu, a także pozyskaniem jak największej liczby klientów w krótkim czasie.
E-mentor
Kolejna gorąca - a w tym przypadku wręcz "zaraźliwa" -propozycja Onepressu to "Marketing wirusowy w internecie" Piotra R. Michalaka, Damiana Daszkiewicza oraz Anny Musz. Jak podkreślają autorzy, z braku czasu coraz częściej oceną danego produktu zarażamy się od znajomych czy rodziny. Nośnikiem wieści stają się również wirusy informacyjne, których siedliskiem jest m.in. internet, w tym jego fora.
Z książki dowiadujemy się, jak wyhodować marketingowego wirusa i co zrobić, by oglądanie reklam stało się dla konsumenta rozrywką, nasyconą humorem - błyskotliwym, sytuacyjnym, lekkim i przyjemnym.
Rozstrzygane są również inne kwestie nurtujące marketingowców - jak "zarażać" poprzez programy partnerskie czy przy wykorzystywaniu e-booków lub... auto-responderów. W każdym razie jedno jest pewne - warto zarazić się tą lekturą.
POLSKA - DZIENNIK ŁÓDZKI Marek Niedźwiecki, 19/10/2009