Wodzimierz Gajda
Dwa kabele

<I>"Tato tato a cio nie zie jak sie ociy dwa kabele to bdzie warcie?"</I>

Czesem tak sie dziwnie skada,
e gdy nic nie zapowiada
adnych nieszcz czy frustracji,
Jaki smyk wkroczy do akcji
I, by moe, bez zych chci,
Sielank ojcu zamci.

Tak to byo. Gdy w spokoju,
Leaem w swoim pokoju
Na kanapie, mojej przecie,
Najwygodniejszej na wiecie
Podsze syn mj, may Buczek -
Mego ojca luby wnuczek -
I tak jakby ot przypadkiem,
Spyta mnie patrzc ukradkiem

"Tato, tato, Cio sie tanie
Jak sie ociy pable w cianie?
Tak, te w cianie tato drogi."
Skoczyem na rwne nogi.
I udajc spokojnego
Rzekem zaraz tak do niego:

"Tomek
Chcesz podpali ten nasz domek?
Jeli zczysz dwa kabele,
Prdu spynie bardzo wiele
Wprost do gniazdka tam na cianie.
Przecie ci si krzywda stanie!
Bdzie huk i bysk i zwarcie!"
Tumaczyem mu zaarcie
adn chwil, lecz widziaem,
e do niego nie trafiaem.

Moe troszke mi uwierzy,
Wzrokiem tylko gniazdko zmierzy
I omin je z daleka .
Chyba lepszej szansy czeka.

Jako e zmczony byem
Ponownie si pooyem
Oczy mi si zakleiy
I dwa czogi wnet przyniy,

Czy to wojna? Czy strzelaj?
Wok bomby wybuchaj?
Byskawica si rozbyska,
Z lewej granat wybuch z bliska,
Wkoo sycha wci "AGO",
Wiatr rozwiewa prochu wo.
Artyleria znw naciera,
A lotnictwo atak wspiera.

Wtem przetarem oczy swe
I co widz? Wojna? NIE.
To mj ukochany synek
Przypalony jak murzynek
W doniach trzyma dwa kabele
Oj spyno! Bardzo wiele!

Wic gdy spokj, cisza w domu
Czasem zerkam po kryjomu
Do pokoju moich dzieci
Co to may Tomcio kleci?
Bo ostatnio go widziaem
Gdy rowerem z nim jechaem
Jak spoglda z byskiem w oku
Na rurocig koo bloku.
