Recenzje:
Książka jest adresowana do wszystkich, którzy chcą lepiej zarządzać swoim czasem. Pokazuje, co można zrobić, by wydostać się z błędnego koła wiecznego braku czasu.

Noce spędzane nad niedokończonymi zadaniami nie sprawią, że nadrobisz zaległości. Jeśli obudzisz się zmęczony, rano będziesz miał zbyt mało energii, by pracować efektywnie - czytamy w opisie książki.

Co zrobić, by pracować lepiej w krótszym czasie? Jak zorganizować swój czas? Umiejętność zarządzania czasem i organizowania swojej pracy sprzyja także mądremu radzeniu sobie z finansami. Co zrobić, by zapanować nad budżetem domowym i wybrać się w wymarzoną podróż? 

przedsiebiorczepodlasie.pl Lidia Dobrowolska


Nigdy nie miałam problemu z oszczędzaniem pieniędzy. Do tej pory zachomikowałam swoje pierwsze kieszonkowe. Nie umiałam go wydać. Teraz też nie wyrzucam funduszy na zbędne rzeczy. Trochę ze mnie dusigrosz, każdy wydatek muszę przemyśleć kilka razy. Z organizacją czasu bywa już niestety gorzej. Bywa tak, że moja doba jest za krótka i nie udaje mi się wykonać wszystkiego, co sobie założyłam. W pracy jest nieco lepiej, potrafię się zorganizować. Postanowiłam przekonać się, czy autor książki będzie w stanie mi jakoś pomóc.
„Czy Twoja doba także jest za krótka?
Noce spędzane nad niedokończonymi zadaniami nie sprawią, że nadrobisz zaległości. Jeśli obudzisz się zmęczony, rano będziesz miał zbyt mało energii, by pracować efektywnie. Sprawy nie ułatwią Ci wciąż nowe e-maile, nieustannie dzwoniący telefon, no i jeszcze ta pokusa, by co chwilę sprawdzać, co nowego zdarzyło się na Facebooku. Być może więc kolejną noc będziesz musiał przeznaczyć na zajmowanie się tym, czego nie zrobiłeś w ciągu dnia. Czy można się wydostać z tego błędnego koła? Co zrobić, by lepiej zorganizować swoje obowiązki, pracować krócej lub wykonać więcej w tym samym czasie? Poznaj sposoby, które Ci to ułatwią!
Czy Ty też masz za mało pieniędzy?
Doskonała umiejętność zarządzania czasem oraz organizowania swojej pracy sprzyja także mądremu radzeniu sobie z finansami. Chcesz wiedzieć. jak oszczędzać pieniądze? Jak zapanować nad domowym budżetem i odłożyć małe co nieco na wymarzoną podróż lub zainwestować w lepszą przyszłość? Wykorzystaj swój czas, by zarabiać więcej! Jak? Odpowiedź znajdziesz w środku". Taki opis znajdujemy na okładce książki. Czy pokrywa się z treścią? Oczywiście.
Marcin Pietraszek wie, co mówi. Daje konkretne rady. Nie uważa się za alfę i omegę. Spokojnie tłumaczy czytelnikom, co powinni zrobić, by ułożyć plan działania i ze wszystkim się wyrobić. Dobrze zdaje sobie sprawę z tego, z jakimi słabościami zmagają się jego czytelnicy. Parę kwestii dotyczyło także mnie. Co prawda nie przeglądam nieustannie Facebooka, ale czasem rozpraszam się przy pracy, szukając sobie innych zajęć. Bywa tak, gdy muszę zająć się czymś bardzo nużącym. Nie zawsze umiem się zmotywować. Odkładam niektóre rzeczy na później. To jest błąd. Gdybym od razu się za nie zabierała, mój dzień wyglądałby inaczej. Miałabym więcej czasu na inne obowiązki. Mam nadzieję, że po wprowadzeniu rad Marcina Pietraszka dam sobie radę. Czeka mnie jednak sporo pracy. Łatwo nie będzie, ale czas najwyższy zmienić pewne złe nawyki.
Według wydawców ta książka jest przeznaczona dla freelancerów, samodzielnych przedsiębiorców oraz osób pracujących zdalnie. Ich uwaga przy pracy jest bardzo często rozproszona. Myślę jednak, że z tą publikacją powinno zapoznać się szersze grono odbiorców. Nie jest ważne to, kim są z zawodu. Każdy z nas jest narażony na rozproszenie uwagi i problem z kontrolowaniem wydatków. Marcin Pietraszek pomoże uporać się czytelnikom z tymi problemami.
Książkę czyta się bardzo szybko, nie jest gruba, ma nieco ponad 200 stron. To lektura na jeden wieczór. Nieczęsto czytam poradniki, ale ten akurat do mnie przemówił. Zobaczymy, jak potraktuję wyniesione z niego lekcje. Jeżeli szukacie inspiracji do zmian i chcecie zacząć oszczędzać, bardzo dobrze trafiliście. Polecam wam tę książkę. Na pewno znajdziecie coś dla siebie.

Sztukater.pl Pani M.


Czas to pieniądz, czyli jak być dobrym strategiem na co dzień

Niezależnie od tego, czy pracujemy w korporacji, w małej firmie czy prowadzimy własną działalność, codziennie jesteśmy strategami. Podejmujemy szereg małych i dużych decyzji dotyczących organizowania czasu pracy i wypoczynku, wydatków, kredytów. Nie zdajemy sobie sprawy z tego, że nasze przyzwyczajenia, schematy często przeszkadzają nam w efektywnej pracy i gospodarowaniu finansami. Co gorsza, niejednokrotnie sami świadomie rezygnujemy z codziennej uważności, a nasze wyniki są dalekie od pożądanych. Jak więc oszczędzać czas i pieniądze, a przy tym czerpać przyjemność z życia?

To nie jest kolejny poradnik z kategorii: cudowny przepis na sukces a’la Donald Trump, nie ma w nim żadnej magii ani spektakularnych rozwiązań dostępnych nielicznym. Marcin Pietraszek, który sam jest przedsiębiorcą i specjalistą od biznesu, w sposób niezwykle przystępny i bez niepotrzebnych ozdobników, pisze o tym, jak osiągnąć stan wewnętrznej dyscypliny, która stopniowo staje się nawykiem.

Ujarzmij swój czas*
Uważność i planowanie nie są równoważne z nudą brakiem spontaniczności, a oszczędność – ze skąpstwem. Mimo tego mamy jednak tendencję do ich negatywnego wartościowania. Kalendarze często kojarzą się z uciążliwymi obowiązkami, dokładaniem zadań do i tak napiętego dnia. Ale zarówno w biurze, jak i w pracy freelancera, zwłaszcza pracującego w domu – da się zdiagnozować mnóstwo pożeraczy czasu, niezdrowych nawyków, które skutecznie odbierają spokój i wpędzają w niekontrolowane (i bezproduktywne) nadgodziny. No właśnie – Pietraszek pokazuje, że nie wystarczy planować, trzeba robić to umiejętnie. Kilkanaście minut poświęconych ustaleniu priorytetów, nadaniu odpowiedniej rangi czynnościom, oznaczeniu buforów programuje naszą głowę i pozwala skupić się na pracy.

Z książki Czas to pieniądz. Jak oszczędzać czas i pieniądze dowiemy się jak zapanować nad dostępnym czasem, uszczelnić szczeliny, przez które wyciekają cenne minuty i pracować spokojnie, acz efektywnie. Szczególnie pomocne są rady poświęcone organizacji pracy w domu, sprytne sposoby aranżowania spotkań z klientami i powody, dla których warto oddzielać pracę od życia prywatnego. Co więcej, wybierając samozatrudnienie wcale nie jesteśmy skazani na ciągłą pracę i rezygnację z zasłużonego relaksu.
Kiedy wydajność jest największa i jak to sprawdzić? Czy pracując w domu można siedzieć przed komputerem w piżamie? Jak zorganizować dokumentację i pracować z pocztą elektroniczną? Marcin Pietraszek z pozycji praktyka przedstawia szereg pozornie banalnych kwestii, które po nagromadzeniu mogą zadziałać z efektem kuli śnieżnej.
Oprócz zagadnień związanych z satysfakcjonującą pracą i skutecznym odpoczynkiem, autor porusza także temat uważnego dysponowania pieniędzmi. Bierze pod lupę najczęstsze niekontrolowane (i niewidzialne) wydatki oraz pozorne oszczędności, ale także mówi, że nie trzeba być geniuszem giełdowym by pomnażać swoje środki. Planowanie, konsekwencja i świadome gospodarowanie znowu okazują się kluczem do sukcesu.

Pracować lepiej, żyć mądrzej
Siłą książki nie są jedynie celne diagnozy, autor podpowiada bowiem, jak wprowadzić konkretne usprawnienia, przytacza praktyczne rozwiązania, podaje nazwy i funkcjonalności przydatnych programów czy aplikacji. Przedstawia sposoby na zwiększenie motywacji, wykształcenie dobrych nawyków i odczarowanie rutyny.
Dlaczego warto przeczytać książkę Marcina Pietraszka? Autor pokazuje, że niewielkie usprawnienia mogą znacząco kształtować codzienność. Lepsza organizacja czy większe pieniądze są na wyciągnięcie ręki, a gotowe rozwiązania z książki można bez wielkich modyfikacji zastosować u siebie.
Ta niewielka, licząca trochę ponad 200 stron, książka powinna stać się lekturą obowiązkową dla tych, którzy pragną pracować lepiej i lepiej odpoczywać. Nie tylko dla pracujących w ramach jednoosobowej działalności gospodarczej albo freelancerów, ale i dla tych, którzy pracują w niewielkich strukturach (w których szefowie częstokroć sami nie do końca radzą sobie z zarządzaniem podwładnymi) czy tych, którzy po prostu chcą bardziej uważnie dysponować czasem i pieniędzmi.

*śródtytuł pochodzi z książki Czas to pieniądz. Jak oszczędzać czas i pieniądze

kreatywna.pl Dominika Pawlikowska


Jak Przygotować Się Na Spotkanie Biznesowe, By Nie Zamieniło Się W Pogawędkę?

W dobie online i w zawodzie copywritera większość rozmów kwalifikacyjnych w ogóle się nie odbywa. Wysyłasz potencjalnemu klientowi CV, ewentualnie wiadomość przez komunikator z przykładami swoich działań, odpowiadasz na kilka pytań i zapada decyzja. A potem ze swojego centrum dowodzenia (na przykład fotela w salonie) przesyłasz propozycje, które on ochoczo akceptuje lub dodaje uwagi. Na koniec wystawiasz fakturę i czekasz cierpliwie na przelew. Ewentualnie, przed podjęciem współpracy podpisujesz umowę lub klient przygotowuje ją dla ciebie, gdy jest to poważna instytucja – jak fundacja czy wydawnictwo.

Zdarzają się jednak spore zlecenia i klienci, którzy chcą, byś poczuła atmosferę miejsca, które masz opisać lub poznała bliżej osobę, dla której stworzysz całą stronę internetową. Jak przygotować się do spotkania biznesowego, by czas nie przeciekł przez palce, a rozmowa nie zamieniła się w luźną pogawędkę, która nic nie rozjaśni? Kiedy poruszać temat wynagrodzenia?

Jak przygotować się do rozmowy biznesowej?

Zbierz informacje przed spotkaniem
„Na podstawowym etapie przygotowania do spotkania należy zebrać dotychczasowe informacje, które już uzyskaliśmy od rozmówcy. Warto także zajrzeć na stronę internetową firmy i zapoznać się z jej zakresem usług czy grupą docelową.” Marcin Pietraszek
Dostosuj ofertę do oczekiwań i potrzeb klienta
„Następnym krokiem będzie dopasowanie naszej oferty do branży i wstępnie określonych bądź przewidywanych potrzeb klienta. (…) jeśli masz już jakiś zarys tego, co chciałbyś zaproponować, możesz przygotować także materiały drukowane. Dzięki temu wprowadzisz do swoich pomysłów porządek, a klient doceni Twoje zaangażowanie.” Marcin Pietraszek
Na pierwszym spotkaniu przede wszystkim słuchaj, na wycenę przyjdzie czas…
„Podczas pierwszego spotkania najważniejsze jest to, aby klient poczuł się wysłuchany i zrozumiany. O ile pierwsza wizyta w miejscu wskazanym przez klienta ma z założenia charakter wywiadu w celu uzyskania informacji koniecznych do przygotowania propozycji, o tyle drugie spotkanie stanowi prezentację oferty i faktyczną sprzedaż.” Marcin Pietraszek

Kiedy poruszać temat wynagrodzenia?

Przygotuj się na to, że pierwsze spotkanie będzie twoją inwestycją w przyszłe zlecenie. Tu trochę jak na rozmowie o pracę – ciekawa jesteś, ile pracodawca oferuje na tym stanowisku, ale dowiesz się dopiero na kolejnym etapie rekrutacji (o ile do niego dojdzie). Zanim wycenisz swoje usługi, musisz wiedzieć, co będziesz wyceniać, dlatego nie wypalaj z propozycją na pierwszym spotkaniu.

Jak dopilnować formalności?

Sporządź najpierw umowę, na jakie konkretnie działania się umawiacie. Sam copywriting, a może dodawanie tekstów na strony i szukanie zdjęć do wpisu? To pozwoli ci ocenić czas potrzebny do wykonania zlecenia, ale też zapobiec pojawianiu się nowych obowiązków w trakcie zlecenia, na które wcześniej się nie umawiałaś. Określ też liczbę poprawek (do 3), które wliczone są w cenę. Zmiana koncepcji i zaczynanie pracy od zera może sprawić, że projekt przeciągnie się w nieskończoność i będą to tak naprawdę dwa projekty, a tylko jedno wynagrodzenie. W cenie zlecenia uwzględnij też spotkania na mieście, research, rozmowy telefoniczne, pamiętaj, że w tym czasie nie będziesz mogła przyjąć innej fajnej propozycji, dlatego ceń się, by nie żałować, że zgodziłaś się na warunki, które nie pozwalają ci zaspokoić potrzeb firmy i własnych.

Określ godziny pracy, podkreśl że twoja firma nie jest całodobowa

Nie bój się stracić klienta, jeśli warunki ci nie odpowiadają, miej odwagę powiedzieć – to nie dla mnie ,ale mogę kogoś polecić, kto zna się na tym lepiej i jest dla pana stworzony (na przykład późne wieczory i weekendy to czas, gdy najefektywniej pracuje nad zleceniami). Broń czasu dla siebie i dla rodziny. Wysoka wypłata nie jest wystarczającą rekompensatą za naruszenie twoich nieprzekraczalnych granic i wartości.
„Prawdziwe bogactwo to nie to, ile twoja praca pozwoli ci zarobić, ale to, kim cię uczyni.” Pino Pellegrini

Jakich błędów unikać podczas spotkania biznesowego?

„Brak przygotowania może odebrać sens wielu spotkaniom. Błędem będzie zarówno brak elementarnej wiedzy na temat działalności potencjalnego kontrahenta czy próba usilnego sfinalizowania transakcji podczas pierwszej wizyty.” Marcin Pietraszek

http://kobietawe-biznesie.pl/ Marta Szyszko


Gdy siedzisz nad filiżanką kawy w małej kawiarni, możesz mieć poczucie, że dla Ciebie czas zatrzymał się w miejscu. To nic, że kelnerzy uwijają się, by kolejnym klientom przynieść espresso i rogalika. Ty leniwie delektujesz się smakiem kawy oraz promieniami słońca za oknem, które wydają się zapowiedzią dobrego dnia…

Czy może być coś wspanialszego niż rozpoczęcie dnia od smacznej kawy wypitej w ulubionym miejscu? Wiele osób powie, że nie. Jednak te same osoby, które zgodzą się z takim stwierdzeniem, skarżą się w Internecie na „zdzierstwo” panujące w kawiarniach. Kawa? Za 15 złotych?

To się przecież w żaden sposób nie opłaca. We własnym domu możemy napić się kawy prawie za darmo… No dobrze, jeśli weźmiemy pod uwagę cenę zakupu dobrego ekspresu, dobrej jakości ziaren, do tego prądu, wody i dodatków takich jak cukier lub mleko, koszt może wzrosnąć do kilku złotych za filiżankę. Na pewno jednak nawet nie zbliżymy się do ceny napoju z kawiarni!

Dlaczego płacimy tak dużo za kawę?

Z punktu widzenia właściciela kawiarni, cena za kawę jest w pełni uzasadniona. W Polsce koszt otwarcia nowoczesnego lokalu wynosi przynajmniej 70 tys. zł. Do tego doliczyć należy koszty zatrudnienia personelu, przeszkolenia pracowników, czy też codziennego zaopatrzenia kawiarni w kawę, ciasta, rogaliki, dodatki. A jest jeszcze prąd, czynsz, woda…

Wszystko to generuje ogromne koszty, które nawet przy wysokiej cenie za filiżankę małej czarnej mogą się zwrócić wyłącznie przy bardzo dużym obłożeniu lokalu. Ale czy klienta musi to interesować? Nie, z jego punktu widzenia ważne jest to, czy to, co otrzymuje, jest warte kwoty, jaką musi wydać.

Skoro kawa jest „za droga”, czym uzasadnić te tłumy ludzi, które tak często spotkać można w kawiarniach? Jak wytłumaczyć przepełnione kawiarnie w miejscach popularnych turystycznie? Czyżby w domach, w pracy, w hotelach, dostęp do kawy był dziś utrudniony?

Zazwyczaj– nie. Gdy przychodzimy do kawiarni, to nie po to, aby napić się kawy. A przynajmniej – nie tylko po to. Gdyby chodziło wyłącznie o kawę, w wielu przypadkach poskąpilibyśmy tych pieniędzy.

– Wydajemy je jednak, ponieważ chcemy otrzymać rozmaite usługi, takie jak obsłużenie przez miłego barmana/barmankę, możliwość przebywania w ładnie urządzonym wnętrzu, przyjemność obserwowania ludzi, poczucie relaksu, możliwość nieskrępowanego gapienia się w okno, a czasem też możliwość zachwycania się widokami za oknem – mówi Marcin Pietraszek, autor książki „Czas to pieniądz. Jak oszczędzać czas i pieniądze”, która właśnie trafiła do księgarń. – Właściwie często kawa jest jedynie miłym dodatkiem do całego zestawu drobnych przyjemności, które wraz z nią otrzymujemy – podkreśla.

Jak wymienić przyjemności na oszczędności?

Ponieważ wizyta w kawiarni jest czymś, co umila nam dzień, łatwo uczynić z kawy w kubku (lub filiżance) codzienny rytuał. Biorąc pod uwagę korzyści, jakie się z nią wiążą, koszt takiego zestawu przyjemności może już nie wydawać się nam wygórowany. Łatwo jednak przy tym zapomnieć, że nawet stosunkowo nieduże koszty, powtarzane regularnie, w dłuższej perspektywie urastają do całkiem pokaźnych sum.

Jeśli dana osoba kupuje kawę przez 5 dni w tygodniu, za każdym razem płacąc za kubek 15 zł, w skali miesiąca wyda na tę przyjemność 300 zł. A jeśli spojrzymy na ten wydatek z perspektywy całego roku? Uzyskamy wcale niemałe pieniądze – 3600 zł! To koszt odpowiadający np. wakacyjnemu pobytowi niedużej rodziny w letnim kurorcie za granicą. Jeśli dobrze poszukamy – nawet z kosztami biletów lotniczych.

Wolisz kawę czy wakacje? Kawę czy nowy komputer? Nie, odpowiedź nie jest wcale oczywista i każdy powinien udzielić jej sam, stosownie do swojej sytuacji finansowej oraz tego, co stanowi dla niego większą wartość. Dla wielu osób drobne przyjemności rozłożone na cały rok mogą mieć większe znaczenie niż najwspanialszy wyjazd, który trwa tylko tydzień lub dwa.

– Zadawanie sobie podobnych pytań, a więc i analizowanie codziennych wydatków ma dużo sensu. Przede wszystkim dlatego, że dzięki temu zwiększamy świadomość tego, jakich codziennych wyborów dokonujemy oraz jakie konsekwencje mają te wybory dla naszego budżetu – uważa Marcin Pietraszek. – W swojej najnowszej książce starałem się pokazać, że nie chodzi wcale o zaciskanie pasa. Najważniejsze jest to, abyśmy odzyskali faktyczną kontrolę nad naszymi pieniędzmi i potrafili spojrzeć na nie zarówno z bliskiej, jak i dalekiej perspektywy.

Wracając do naszego przykładu, jeśli codziennie kupujesz kawę w kubku, może to wynikać z różnych powodów. Jeśli uśmiech barmana
umila Ci każdy poranek, a rytuał picia kawy w biegu ułatwia rozpoczęcie dnia pracy, być może uznasz, że kilkusetzłotowy „abonament”, jaki płacisz w skali miesiąca, ma w tym przypadku sens.

Ktoś inny może jednak kupować kawę bez pozytywnych emocji, tylko po to, by mieć kontakt z taką samą odrobiną kofeiny, którą może mieć za darmo po dotarciu do pracy, albo dlatego, że koledzy też wchodzą po drodze do tego samego lokalu. W takiej sytuacji lepiej zrobi, jeśli zrezygnuje z płatnej kawie, a zaoszczędzone pieniądze zacznie wrzucać do świnki-skarbonki z napisem „wakacje”. Kawę wypije w pracy, a świnkę już wkrótce wymieni na wspaniałe okoliczności, w jakich spędzi swój wymarzony urlop.

biznes-blog.pl Marek Gałowski; 2016-02-09