ODBIERZ TWÓJ BONUS :: »

Kroniki Atopii (ebook)(audiobook)(audiobook)

Wydawnictwo:
Czwarta Strona
Wydawnictwo:
Czwarta Strona
Ocena:
Bądź pierwszym, który oceni tę książkę
Stron:
660
Druk:
oprawa miękka
2w1 w pakiecie:
     ePub
     Mobi

Książka

39,90 zł

Dodaj do koszyka

Ebook

27,90 zł

Dodaj do koszyka lub Kup na prezent Kup 1-kliknięciem

Przenieś na półkę

Do przechowalni

Do przechowalni

Atopia miała być rajem

Atopia to pływające miasto położone na otwartym Oceanie Spokojnym niedaleko wybrzeży Kalifornii. Dzięki rozwojowi nowoczesnej technologii jest to miejsce wyjątkowe. Tylko tu ludzie doświadczają doskonałej rozszerzonej rzeczywistości, mają możliwość kreowania idealnych światów, a także przenoszenia się do nich i zatracania,  podczas gdy ich sobowtór zajmuje się ich realnym ciałem. Wyobraź sobie, że pracujesz wydajniej, nie chodząc tak często do pracy. Chcesz wrócić do formy? Twój nowy sobowtór zabierze cię na przebieżkę, gdy ty będziesz opalał się przy basenie. Wyglądaj jak chcesz, kiedy chcesz i gdzie chcesz – i żyj przy tym dłużej. Brzmi jak sen, ale na Atopii jest to możliwe. Jednak wszystko ma swoją cenę. To co miało być ratunkiem dla ludzkości, stało się pułapką, w której nic nie jest do końca ani rzeczywiste, ani złudne. Ludzie tracą kontrolę nad technologią, którą stworzyli.

(…)  Nie! Nie! Po pańskiej drugiej lewej stronie – rzuciłam gniewnie, wskazując paczkę papierosów, którą miałam zamiar kupić. Serce wciąż waliło mi jak młotem po straszliwej awanturze, którą Alex zrobił mi na ulicy. Chciał, żebyśmy zamieszkali razem, a raczej próbował wprowadzić się do mnie. Nie byłam na to gotowa – w gruncie rzeczy, nie byłam pewna, czy kiedykolwiek będę. Właśnie ze sobą zerwaliśmy, tym razem na dobre.
Od tygodni niemal nie sypiałam, co w niczym nie pomagało.
Wpatrujący się we mnie zza lady farmaceuta powiedział cośw jakimś obcym języku. Języki wymierają ponoć szybciej od żab, ale czytałam gdzieś, że w tym mieście i jego dzielnicach nadal używa się niemal tysiąca różnych dialektów. Co za bajzel!
Wzruszył ramionami, jakby chciał powiedzieć: „I co teraz?”.
Pomruk zniecierpliwienia ludzi stojących za mną w kolejceo mało nie pokonał mojego głodu nikotyny. O mało, ale nie całkiem. Kupienie głupiej paczki papierosów wymagało, żeby farmaceuta osobiście zweryfikował zaświadczenie o moichnanouprawnieniach, a ja nie miałam zamiaru przechodzić przez to wszystko jeszcze raz.
– Chwila! – Uniosłam jedną rękę, grzebiąc drugą w torebce;szukałam słuchawki sieci komórkowej. Czułam niechęć do chirurgicznych implantów, więc nadal używałam staromodnych gadżetów. Boleśnie zdawałam sobie sprawę z wpatrzonych we mnie zniecierpliwionych oczu, ale wsunęłam słuchawkę do ucha.
– Camele lighty! – powtórzyłam, pokazując palcem przeszkloną gablotę (…) 

                                                                                          Fragment książki
0 Matthew Mather

Zamknij

Wybierz metodę płatności