Żyj zdrowo i aktywnie z Anną Lewandowską - Anna Lewandowska

-
Proszę czekać

 

Jeśli chcesz zmienić swoje życie na zdrowe, to będą Ci bardzo potrzebne:

Świadomość, że Twoje zdrowie zależy od Ciebie

Sądzisz, że skoro jesteś przed trzydziestką, to na myślenie o zdrowiu masz czas? No pewnie, zdrowie po prostu jest. A choć wiek dojrzały czasem kojarzysz z chorobami (rodzice, dziadkowie itd.), to Ty masz przecież jeszcze 100 lat, zanim ten czas nadejdzie! Co prawda już teraz się łapiesz na tym, że czasem trudno Ci się uczyć lub pracować, bo koncentracja siada po 15 minutach. A Twój kolega poskarżył się ostatnio, że z trudem zasypia, ale to przecież detale. Namawiam - skojarz te szczegóły, rozejrzyj się wokół siebie, zastanów się: kto lepiej niż Ty sam zadba o Twoje zdrowie? Pytanie dotyczy wszystkich, także osób po czterdziestce, pięćdziesiątce, siedemdziesiątce... Każdy czas jest dobry, by zacząć zdrowo żyć. Jednak im wcześniej, tym lepiej.

Świadomość własnego ciała

Na co dzień w ogóle o nim nie myślisz. Przyjmujesz, że jest, i już. Czasem coś zaboli, wtedy skupiasz uwagę na fragmencie, któremu coś dolega. A przecież ciało to genialny i bardzo skomplikowany mechanizm, który natura daje nam raz na całe życie. Ta piękna maszyneria stara się służyć Ci jak najlepiej, ale jeśli jest zaniedbana, w końcu ulega awarii - zaczyna chorować. Często wysyła sygnały, które lekceważysz - ból, skurcze, zgaga, kłopoty ze skórą lub obniżony nastrój to wyraźne dzwonki alarmowe. Słuchaj ich i reaguj. I polub swoje ciało, nawet jeśli uważasz, że jego wygląd jest daleki od ideału. Pożegnaj używki, odżywiaj się prawidłowo, trenuj regularnie, a korzystne zmiany w wyglądzie przyjdą same. Przede wszystkim zaś wygrasz wtedy zdrowie i energię do życia.

Wyobraźnia

Zamknij oczy i zobacz siebie za 5, 10, 20 lat i więcej. Być może to nie jest pierwszy raz, kiedy zastanawiasz się, w jakim punkcie za jakiś czas będą Twoja kariera, rodzina lub życie towarzyskie. A umiesz rozważyć swoją przyszłość w kontekście Twojej formy fizycznej i psychicznej? Pomyśl - czy uda Ci się osiągnąć cele zawodowe lub pełnię szczęścia, jeśli Twoje zdrowie zacznie szwankować? Cierpienie związane z ewentualnymi chorobami, stopniowa utrata energii i osłabienie koncentracji mogą skutecznie uniemożliwić realizację Twoich planów. Zapewne w przyszłości widzisz siebie w pełni zdrowia, z uśmiechem na twarzy i nienaganną sylwetką - super! Zadbaj, by tak było - już teraz zacznij żyć zdrowo.

Wiedza

To czynnik, który dla mnie jest jednym z podstawowych w prowadzeniu zdrowego życia. Kiedy jako nastolatka przeczytałam, że smażone jest niezdrowe, koniecznie chciałam wiedzieć dlaczego - przecież wszyscy smażą i żyją! Zaczęłam szukać odpowiedzi, a przy okazji znajdowałam kolejne rewelacje. Dowiadywałam się coraz więcej o cechach różnych produktów, ale chciałam wiedzieć, czemu to jest dobre, a tamto - szkodliwe. Wiedza o funkcjonowaniu organizmu pomaga mi codziennie podejmować właściwe wybory żywieniowe i motywuje do systematycznych ćwiczeń. Ja po prostu już nie mam ochoty na sklepowe słodycze i inne szkodliwe produkty. Także moje kubki smakowe reagują inaczej i wysyłają mi sygnał: "dobre!" przede wszystkim w odniesieniu do zdrowych dań. No i nie ulegam namowom na to, co dla mnie szkodliwe.

Spokój

Dbałość o wewnętrzną równowagę jest jednym z filarów zdrowia. Żyjemy w czasach pośpiechu, wielozadaniowości i frustracji towarzyszącej tym zjawiskom. Nie namawiam Cię do rezygnacji z kariery, zaniedbania rodziny lub porzucenia pasji. Zachęcam, by każdy z Was w tym wszystkim znalazł czas na relaks, aktywność fizyczną i dbałość o odżywianie. Znam pracoholika, który w końcu musiał przyznać, że po latach zarabia już tylko na lekarzy i kolejne terapie. Zwolnił, zmienił życie i teraz cieszy się nim razem z bliskimi, których omal nie stracił.

Zatrzymaj się raz dziennie, pomyśl miło o sobie, pozwól sobie na marzenia. Wiem, to banały, ale wiele z nich niosło kiedyś konkretną treść. Chwila dla siebie, trochę medytacji, miła godzina z bliskimi spędzona nie przy telewizorze, ale na rozmowie lub zabawie są bezcenną inwestycją w Twoją psyche.

Spokój bardzo przyda się także w samym procesie wprowadzania zmian na lepsze. Przestawianie się na zdrową żywność należy wprowadzać stopniowo, przyzwyczajać siebie i swój organizm do nowego jadłospisu. To samo dotyczy aktywności fizycznej. Jeśli potraktujesz proces zmian jak pole bitwy, którą musisz wygrać natychmiast, to prawdopodobnie nabawisz się kolejnych frustracji i szybko się poddasz. Podejdź do tego spokojnie, a znajdziesz dużo frajdy w osiąganiu kolejnych celów.

Szacunek do siebie

Słowo "szacunek" ostatnio wypada z obiegu. Szkoda. To ważne słowo. Namawiam Cię do szanowania samego siebie. Jeśli wykształcisz w sobie tę cechę, to znacznie łatwiej będzie Ci dbać o jakość Twojego życia.

Trudny komentarz, prawda? Już jego mocny język pokazuje, jak bardzo Syli nie lubi i nie szanuje siebie. Dostaję wiele podobnych e-maili. Bywa, że dziewczyny określają siebie i swoje ciało wręcz wulgarnie. To przykre. I szkodliwe, bo w ten sposób nakręca się złe emocje. I powstaje błędne koło: "nie pomogę sobie, bo nie warto pomagać osobie, której nie lubię czy wręcz nie znoszę"; a na przeciwnym biegunie jest: "nie zmieniam niczego w swoim życiu, więc siebie nie lubię". Wniosek jest prosty: zacznij od szacunku do siebie. Zasługujesz na niego, bo jesteś niepowtarzalnym pełnowartościowym człowiekiem, któremu Twoja uwaga i szacunek się po prostu należą. Polub siebie bez względu na to, ile niedoskonałości w sobie widzisz, potraktuj siebie jak swoje własne dziecko. I pomóż sobie!

Bez zmiany nastawienia do siebie nie będzie dobrych zmian w życiu. Tylko Ty możesz zmienić to nastawienie. To bywa bardzo, bardzo trudne. Ale efekty są wspaniałe: łatwiej się żyje, jest się nareszcie szczęśliwym i - co ważne - zmienia się reakcja otoczenia na Ciebie. Ludzie czują Twoją dobrą energię i odpowiadają taką samą - sprawdzone po wielekroć! :)

Zaufanie

Myślę tu o zaufaniu do autorytetów naukowych, lekarzy i dietetyków oraz badaczy, którzy w ostatnich latach dowiedli i nadal dowodzą, że właściwa dieta połączona z dbałością o równowagę wewnętrzną oraz z umiarkowaną i systematyczną aktywnością fizyczną ma ogromny, wręcz decydujący wpływ na jakość życia i zdrowie. Zauważyłam, że są wśród nas osoby, którym trudno się na to zaufanie zdobyć. Przyzwyczajenia z dzieciństwa są dla nich często jedyną wskazówką przy wyborach żywieniowych. Nie byłoby w tym nic złego, gdyby produkty na sklepowych półkach były takie same jak te, które kiedyś jedli nasi dziadkowie i rodzice. Niestety - w obliczu coraz większego uprzemysłowienia w wytwarzaniu żywności, modyfikacji genetycznych, pompowania chemicznych "ulepszaczy" w naturalne produkty i karmienia zwierząt hodowlanych chemią - argumentacja typu: "mój dziadek całe życie jadł białe pieczywo i smalec i żyje długo" nie ma racji bytu. Spotkałam też zwolenników teorii spiskowych, którzy w każdym artykule dotyczącym zdrowego żywienia upatrują zmowy koncernów spożywczych i farmaceutycznych, usiłujących sztucznie nadmuchać nowe potrzeby potencjalnych klientów. No cóż, rzecz w tym, że większość tekstów o prawidłowej diecie wyklucza z niej produkty wysoko przetworzone oraz stosowanie suplementów bez konsultacji z lekarzem, więc wielkie koncerny raczej tracą, niż zyskują, na upowszechnianiu wiedzy o zdrowiu.

Może już pora uwierzyć ekspertom? Mnie jeszcze do eksperta daleko, wciąż się uczę, ale zaufałam autorytetom i na przykładzie swoim oraz znajomych mogę z mocą powiedzieć: warto takie zaufanie budować. Bez niego przestawianie się na zdrowy tryb życia będzie rodzić frustracje, bo bez wewnętrznej zgody na działanie nie ma ono sensu.

Odwaga

Tak, odwaga jest niezbędna. Nie wszystkim. Ale jest sporo osób, które boją się zmian. W dzisiejszym niespokojnym świecie takich ludzi jest coraz więcej. Przyzwyczajenia i nawyki tworzą pewien kokon bezpieczeństwa, poza który strach wyjść. Dochodzi lęk przed porażką, lęk, że się nie uda. Irracjonalny, bo cóż może się nie udać? Nawet jeśli nie zrobisz od razu zamierzonej porcji ćwiczeń, to na pewno wykonasz taki zestaw za trzy tygodnie lub trzy miesiące. Podobnie jest ze strachem przed opinią innych. "Nie będę biegać, bo ludzie mnie wyśmieją, jak dostanę zadyszki", "nie pójdę do klubu fitness, bo tam chodzą same szczupłe dziewczyny i muskularni faceci, więc będę się czuć strasznie" itd. Osoba myśląca w taki sposób siedzi więc w domu, zajada frustracje kolejną porcją lodów i pozostaje na drodze donikąd.

Porozmawiaj ze sobą uczciwie o swoich lękach. Zapytaj siebie, czy te lęki mają sens i dokąd Cię prowadzą. Wyrzuć strach przez okno i załóż dres. Zmień swoje życie na lepsze.

 

Dodatkowo przydadzą się:

Wsparcie bliskich

Piszę, że wsparcie bliskich przyda się dodatkowo, bo można oczywiście wprowadzić zdrowe zasady w swoje życie samotnie. Dotyczy to zwłaszcza osób, które same prowadzą gospodarstwo domowe. Ale są wśród nas wojownicy, którzy - mimo marudzenia lub wręcz sprzeciwu rodziny mieszkającej razem z nimi - trwają przy zdrowym stylu życia.

Oczywiście, najłatwiej jest przestawiać się na dobre reguły wraz ze wszystkimi domownikami. Bardzo cenne staje się to zwłaszcza w przypadku dzieci. Jeśli uczą się dobrych nawyków od małego, mają łatwiej w życiu nastoletnim i dorosłym, kiedy często trzeba odmawiać znajomym uczestnictwa w spożywaniu szkodliwych pokarmów i napojów. Jednak nawet jeśli domownicy wyrażają sprzeciw - nie poddawaj się. Wierzę, że będziesz dla bliskich inspiracją. Nie szkodzi, że z początku będą patrzeć na Ciebie jak na dziwoląga. Jak zobaczą efekty Twoich przemian - sami ruszą do przodu. Coś o tym wiem.

Jeśli rodzina jest na "nie", postaraj się o wsparcie przyjaciół i znajomych. Wymienianie się przepisami wzbogaca zabawę w kuchni, a wspólne treningi są nie do przecenienia.

Wiara w siebie

Potrzebne jest minimum tej wiary, żeby zacząć. Bez tego będzie trudno. Niestety, istnieją osoby, które pozornie są przekonane do zdrowego życia, ale wciąż nie wprowadzają u siebie żadnych zmian. Znajdują milion wymówek, by nie ćwiczyć, tysiące usprawiedliwień dla kolejnej paczki ciastek, a czasem wygłaszają niemal naukowe tezy, aby udowodnić korzyści z palenia papierosów lub picia alkoholu oraz przedstawić zalety posiadania dużej nadwagi. Takie osoby nie wierzą, że im się uda, boją się zmian, same nakręcają spiralę niemożności.

Minimum wiary w siebie i przekonanie, że robi się coś dobrego, pozwalają mieć w nosie opinie innych na temat wyglądu i kondycji. Mało tego, okazuje się, że wokół nas jest sporo ludzi, często obcych, którzy nas dopingują. A im dłużej trenujemy, im częściej nie ulegamy starym pokusom, tym mocniej wierzymy w siebie. Z czasem może się okazać, że nie tylko tryb życia chcemy zmienić i w nim trwać. Coraz lepsze mniemanie o sobie pozwala na inne dobre zmiany w życiu i podjęcie decyzji, które do tej pory przerażały.

Cierpliwość

Proces zmiany nawyków, które utrwalały się latami, bywa długi. Trudno z dnia na dzień przekonać własny umysł i ciało, że nowa dieta i systematyczne treningi są lepsze niż nasze dotychczasowe zwyczaje. Wiele codziennych zachowań to już odruchy, robimy to czy tamto bez zastanowienia, tylko dlatego że jesteśmy do tego przyzwyczajeni. Podobnie funkcjonują nasze wieloletnie skojarzenia, np. odpoczynek = zaleganie na kanapie przed telewizorem lub pocieszenie = butelka alkoholu albo pudło ciastek. Żeby zmienić złe nawyki, trzeba sobie sporo przestawić w głowie, a to wymaga cierpliwości.

Cierpliwość potrzebna jest także w oczekiwaniu na efekty przemian. Wiele osób, które decydują się np. na aktywność fizyczną, chce już po tygodniu zobaczyć w lustrze zgrabniejszą sylwetkę. No, niestety, po tygodniu trudno o spektakularne efekty. Bywa odwrotnie - ciało broni się przed dodatkowym wydatkiem energii, robi zapasy i tyje. Dlatego warto od razu inaczej to wszystko sobie poustawiać w głowie. Zamiast myśleć o najbliższych trzech miesiącach, lepiej wyobrażać sobie, jak wspaniale będziemy się czuć za rok. To nic, że będziemy mieli o rok więcej, ale będziemy pięć lat młodsi duchem i ciałem. I warto działać bez cotygodniowego ważenia lub mierzenia. Po prostu cieszyć się treningami i życiem. Cierpliwie :)

 

Jak się przestawić na zdrowe życie?

Po pierwsze, trzeba zadbać o czynniki wymienione w poprzednim rozdziale. Jeśli będziesz nad nimi pracować i stale je rozwijać, to powinny być wystarczającym impulsem do zmiany nawyków i utrzymania nowych - tych zdrowych.

Jeśli jednak mimo pracy nad sobą nadal masz kłopoty ze zmobilizowaniem się do ćwiczeń lub rezygnacji ze szkodliwego jedzenia, to warto poszukać motywacji w inny sposób.

Zdrowie jako Twój cel zmian może być mało wyrazistym motywatorem. Dlatego najczęściej skuteczne są mniejsze cele, które można zmierzyć, zobaczyć i poczuć w miarę szybko. To może być utrata nadwagi, chyba najlepiej motywujący cel dla początkujących adeptów zdrowego życia (jeśli nadwaga jest duża, podziel ją na mniejsze cele do osiągnięcia). Jeśli nie masz nadwagi - celem może być poprawa sylwetki, zadbanie, by to, co obwisłe, stało się jędrne, a to, co słabe - silne i mocne.

Mimo że na blogu staram się inspirować do zmian na stałe, bo uważam, że tylko takie dadzą pełnię zdrowia, sił i energii, to wprowadzam motywatory typu "akcje - wakacje" i namawiam w nich do poprawy wyglądu "do urlopu". Tak jest po prostu łatwiej. Można sobie wyobrazić siebie na plaży - swoją zgrabną sylwetkę i jędrne ciało, można wyobrazić sobie, jak chętnie przyjmujemy zaproszenie do siatkówki plażowej, bez zastanawiania się, czy widać nam oponki i czy damy radę kondycyjnie. Tak zwizualizowany cel jest absolutnie do osiągnięcia i w tym tkwią jego siła i atrakcyjność.

Ważne: Jeśli wprowadzasz zmiany, pamiętaj, żeby dbać równolegle o prawidłowe odżywianie oraz wysiłek fizyczny. Dbałość tylko o jeden z tych elementów nie przyniesie pożądanych efektów.

Nie nastawiaj się na męczarnię, którą musisz przetrwać do czasu uzyskania wymarzonej sylwetki lub pobicia swojego rekordu w bieganiu. To jest pułapka wszystkich cudownych diet odchudzających w miesiąc lub trzy. Ludzie korzystający z takich rad trwają w męczeństwie ten miesiąc lub trzy i wracają z ulgą do starych nawyków. Efekty wiadome: jo-jo, frustracja, poczucie winy itd. Dla zdrowia - same szkody. Dlatego szalenie istotne jest, aby z góry nastawić się na stałe zmiany w życiu. Nie zmuszaj się do jedzenia niektórych zdrowych potraw, jeśli wyraźnie Ci nie smakują - szukaj innych. Nie nastawiaj się, że przestaniesz ćwiczyć, jak schudniesz - myśl raczej, jakie nowe sportowe cele sobie wyznaczysz po uzyskaniu pożądanej sylwetki.

A wizualizacja to kolejna sztuczka, którą warto stosować. Wyobrażanie sobie siebie, jak przebiegamy bez większego zmęczenia pół godziny, pomaga początkującym biegaczom przebrnąć straszne zadyszki. Kiedy wreszcie przebiegniesz te swoje pierwsze 30 minut i będzie Ci się chciało więcej - możesz sobie wrzasnąć "udało się!" i szybko ustalić nowy cel.

No właśnie - cele sportowe są świetnym motywatorem i dają praktycznie nieograniczone możliwości w kreowaniu wciąż nowych wyzwań. Kiedy osiągniesz cele biegowe (niektórym zajmuje to nawet kilka lat), możesz spróbować z pokonywaniem dystansów pływackich. Stąd już tylko "krok rowerowy" będzie dzielił Cię od startu w triatlonie. Ćwicząc jogę, na każdej sesji poprawiasz gibkość i sprężystość ciała, a wykonanie poszczególnych asan możesz wciąż ulepszać, próbując też tych coraz trudniejszych. Można również zmierzyć się z dyscypliną sportu, której do tej pory się nie próbowało, i tam znaleźć nowe wyzwania i emocje. Świetnym treningiem jest taniec, który też można długo doskonalić (na przykład z życiowym partnerem!), a szkół tańca mamy na szczęście coraz więcej.

Gorąco namawiam wszystkich do takiego sposobu motywowania się. Jestem bowiem odrobinę zaniepokojona, że dla wielu osób tylko poprawa wyglądu stanowi bodziec do treningów. Takie podejście czasem prowadzi donikąd. Są bowiem osoby, które po założeniu ciuchów w wymarzonym rozmiarze spoczywają na laurach. Powód jest prosty - utrata motywacji. Miała być sylwetka M lub S - jest. Po co więc dalej ćwiczyć? "No dobra, poprawię jeszcze brzuch, bo moja trenerka ma kaloryferek, to ja też chcę. Ach! I uda też chcę mieć jak ona!" I tu znowu absurd - po co chcieć wyglądać jak ktoś inny? Traktuj siebie jak niepowtarzalną jednostkę. Bądź szczupła, bo to zdrowe i wygodne. Ale nie katuj siebie i innych dążeniem do wyglądu pani X, bo masz inne geny, być może też inny typ metaboliczny, wiek, wzrost itd.

Ważne: Jeśli wprowadzasz zmiany, obserwuj siebie, swoje ciało i jego reakcje na kulinarne nowości. Nie ma jednej diety idealnej dla wszystkich, bo jesteśmy różnie uwarunkowani genetycznie, mamy różne skłonności, metabolizm i konstrukcję psychiczną. Podstawowe zasady zdrowego odżywiania, które przedstawię w następnych rozdziałach, dotyczą wszystkich, ale nie wiem, czy przekonywanie akurat Ciebie do walorów roślin strączkowych ma sens, bo może się okazać, że Twój układ trawienny źle na nie reaguje i będzie lepiej, jeśli je ograniczysz. To samo dotyczy Twojej wrażliwości na gluten, przed którym ostrzegam. Być może Ty akurat tolerujesz go świetnie. Próbuj, kombinuj, zbuduj sobie bogaty zestaw produktów i dań, które są zdrowe i które bardzo Ci smakują - wówczas termin "zdrowa żywność" nie będzie już się kojarzył z "jedzeniem bezsmakowej trawy". A samo poszukiwanie nowych smaków, kolorów i aromatów w kuchni może stać się świetną zabawą, niemal podróżą pełną przygód i odkryć.

Ja mam sylwetkę, która jest efektem moich genów, diety i przede wszystkim sportu uprawianego codziennie od kilkunastu lat. Jestem zadowolona z mojej figury, ale zbieram też sporo głosów krytycznych: "zbyt chłopięca", "za mało kobieca" itp. Ja lubię i szanuję moje ciało, więc nie przejmuję się opiniami innych, ale trochę mnie przeraża, gdy odbieram e-maile od - jak sądzę - bardzo młodziutkich osób, które proszą o podanie wszystkich moich wymiarów, bo chcą wyglądać jak ja albo się ze mną porównywać. Po co? Bądźmy wszyscy zdrowi, szczupli i radośni, ale różni! Jesteśmy niepowtarzalni - każdy z nas ma swoje walory :)

Jeśli planujesz treningi, od początku rób to z głową. Rzucanie się na wielkie sportowe wyzwania prosto z kanapy nie ma sensu, może skończyć się kontuzją i zniechęcić Cię do sportu na długi czas. Spokojnie rozruszaj ciało. Marszobiegi, rower, basen, tenis, siatkówka z przyjaciółmi, karate, joga - jest tyle możliwości! Kiedy poczujesz, że zesztywniałe mięśnie i stawy są już na chodzie, wybierz sobie takie rodzaje aktywności fizycznej, które sprawią Ci frajdę. Nie musisz zmuszać się do biegania, jeśli go nie lubisz, tylko dlatego że "wszyscy to robią". Jedna z moich koleżanek kocha basen, przepływanie wielu kilometrów jest dla niej niemal formą medytacji. Mnie akurat pobyt na basenie dość szybko nuży, choć doceniam walory pływania, zwłaszcza korzyści, jakie daje kręgosłupowi. Ja wolę jednak biegi, moje karate i tabaty.

Piękne jest to, że ćwiczyć można wszędzie i na wiele sposobów. Nie potrzeba żadnych nakładów finansowych, by umówić się w parku z przyjacielem i pobiegać, poćwiczyć jogę lub zorganizować z sąsiadami mecz piłki nożnej.

Ważne: Twojemu dziecku będzie się żyło zdrowiej i łatwiej, jeśli od początku wychowasz je w poszanowaniu zasad zdrowego życia. To mit, że dzieci kochają słodycze i programowo nie znoszą szpinaku. Produkty dla dzieci są słodzone, bo mają smakować matkom, które je kupują i które kojarzą własne dzieciństwo ze słodyczami. Znam kilkuletnie dzieci, które żyją bez cukru od urodzenia i są zdrowe, radosne i szczęśliwe. Nie traktuj jedzenia jako metody wychowawczej, nie nagradzaj batonikiem, nie karz brakiem dostępu do ciastek. Jedzenie ma być naturalną czynnością, tak jak oddychanie. Nie warto używać jedzenia do manipulacji, bo nabierze szkodliwego znaczenia. Jeśli od samego początku będziesz podawać dzieciom zdrową żywność w ładnej formie, wykształcisz u nich dobre nawyki, a to pozwoli im w przyszłości spokojnie odmówić kolegom namawiającym na lody z budki lub hamburgera.

A trening z drugą osobą to następny motywator! Nie ma zmiłuj, jeśli już się umówię z koleżanką albo mężem (tak, tak!) na wspólny trening. Jak mogłabym ich zawieść i odpuścić? Także w trakcie ćwiczeń, kiedy pot się już leje, łatwiej znieść wysiłek, kiedy widzi się drugą osobę dającą dzielnie radę i uśmiechniętą, choć oddech staje się coraz krótszy. Doskonałym pomysłem są treningi rodzinne. Wiem, trudno w dzisiejszych zabieganych czasach "zsynchronizować zegarki", ale może uda się to chociaż w weekend? Wspólne wprowadzanie zmian w kuchni jest po stokroć prostsze niż w sytuacji, gdy tylko jeden domownik chce jeść zdrowo. Podobnie jest z ćwiczeniami. Spróbujcie razem. Zwykle tylko jedna osoba naraz ma kryzys, a wtedy druga może dać wsparcie. A korzyści dla dzieci, jeśli je macie, są nie do przecenienia w przypadku wprowadzenia zdrowego stylu życia dla całej rodziny.

Jeśli jesteś rodzicem, to masz doskonałą motywację do treningów - bycie wzorem dla potomka. Aktywni rodzice wychowują aktywne dzieci. Podtrzymuj naturalną potrzebę ruchu, jaką ma Twoje dziecko, i skieruj ją na sportowe tory. Ta potrzeba utrwali się na całe życie.

Mela, dziękuję za ten komentarz w imieniu swoim i czytelników!

Bądźcie konsekwentni. Powtarzam się, ale to podstawa sukcesu. Bardzo wiele osób pod wpływem przeczytanego tekstu robi jeden lub kilka ruchów w dobrą stronę. I kończy. "Znudziło mi się" - czytam w e-mailu.

Istotne jest, żeby OD POCZĄTKU podejść do dobrych zmian we właściwy sposób. Poniższe rady będą pomocne:

" Wybierz aktywność fizyczną, która Ci odpowiada. Szukaj - na początek choćby na YouTube. Jest tam mnóstwo propozycji bardzo różnych treningów. Zwróć tylko uwagę na kompetencje osób proponujących ćwiczenia. Moja przyszywana ciotka długo szukała ćwiczeń cardio dla siebie. I znalazła - rodzaj aerobiku na bazie salsy. Akurat ta muzyka właśnie jej daje kopa i ćwiczenia przestały być udręką, a stały się wielką frajdą.

" Zanim zaczniesz, weź pod uwagę, że będą kryzysy. Że "się znudzi", że będą czasem zakwasy lub zadyszka. Wyobraź sobie siebie w tych sytuacjach już teraz i daj sobie samemu rady, co robić, by przetrwać te kryzysy. Wyobraź sobie, jak przełamujesz bariery. Kiedy przyjdą prawdziwe kryzysy - nie będą już zjawiskiem, któremu nie można sprostać. Dasz im radę.

" Nie wszystko naraz. Dużym błędem osób planujących zmiany jest przerost ambicji. Siadają z kartką i zapisują: będę ćwiczyć (tu wpisane wielkie cele treningowe), od razu przejdę na zdrowe odżywianie, a skoro już się zmieniam na lepsze - to dodam godzinę dziennie nauki języków obcych. Sukces jest mało prawdopodobny. Pewniejsze są za to zniechęcenie i frustracja.

Ja zapisuję rano, co mam zrobić. A chwilę potem skreślam połowę. To bardzo ważne, by siebie samego nie nastawiać na dzień czy na całe życie tak ambitnie, że niepowodzenie będzie nieuniknione. Jeśli człowiek chce za dużo osiągnąć, zaplanować, zrealizować, to jest stale z siebie niezadowolony. A może po to, by być z siebie zadowolonym, wystarczy robić rzeczy, które są potrzebne, godziwe, warte, dobre, bez wymagania od siebie więcej, niż można osiągnąć.

prof. Wiktor Osiatyński

Pamiętaj - zmieniasz nawyki, które towarzyszyły Ci całe życie. To trudne, ale możliwe. A najważniejsze jest to, że sport w pewnym momencie STAJE SIĘ TWOIM NAWYKIEM, podobnie jak zdrowe jedzenie. I to jest piękne!

No i jak? Przekonałam Cię do zdrowej żywności i do treningów? Widzę, że łatwiej zdrowiej jeść niż zabrać się do ćwiczeń? To specjalnie dla Ciebie, najbardziej opornego z Czytelników, mam propozycję: zaraz po przeczytaniu tego akapitu wstań i ubierz się w dres. Nie, nie, nie będziesz ćwiczyć! Tylko załóż sportowy strój. Już? Super, teraz skarpetki i buty. Też gotowe? Świetnie! To posiedź tak sobie w tym ubraniu, ale bez gapienia się w komputer, książki czy telewizor. Posiedź z 15 minut, tylko patrząc na siebie, i zastanów się, dlaczego warto potrenować. Powyobrażaj sobie siebie po miesiącu systematycznych ćwiczeń. I już. Na dziś wystarczy. Jutro znów to zrobisz: przebierzesz się i posiedzisz. A w kolejnym dniu spróbuj zrobić parę spokojnych skłonów, przysiadów... Och, nie możesz wyprostować nóg? No właśnie... Kombinuj dalej :)

 

Wstęp

Już jako nastoletnia sportsmenka zainteresowałam się dietetyką. Nie chodziło o odchudzanie, bo jako sportowiec nie miałam kłopotów z sylwetką. Chciałam wiedzieć, w jakim stopniu to, co jem, wpływa na moją formę.

Sporo czytałam, a książkowe mądrości natychmiast sprawdzałam we własnej kuchni. Potem były studia, na których ostatecznie przekonałam się, w jak wielkim zakresie sama mogę decydować o swoim zdrowiu. Byłam zdumiona, kiedy okazało się, że właściwe odżywianie poprawia nie tylko moją sportową formę, lecz także reguluje nastrój i znacznie łagodzi alergie. Temat zdrowego życia we wszystkich jego aspektach stawał się powoli moją pasją. Internet pozwolił mi się dzielić nią na blogu.

Mam nadzieję, że ta książka namówi kolejne osoby do zdrowego stylu życia. Jest w niej garść potrzebnej wiedzy i dużo powodów, dla których warto zmienić swoje życie. Liczę na to, że niniejsza książka sprawdzi się jako motywator i wskazówka.

Skąd pochodzą informacje w niej zawarte? Między innymi ze źródeł, które wymieniam w bibliografii. Są to podręczniki akademickie oraz publikacje naukowców, którzy - opierając się na swoich i cudzych badaniach - postanowili przekazać innym wiedzę o wpływie odżywiania i sportu na zdrowie. Z takich i podobnych książek oraz z artykułów w internecie, sygnowanych przez fachowców, a także z bardzo wielu rozmów z lekarzami praktykami i dietetykami zaczerpnęłam wiedzę i motywację do zmian w moim życiu.

Ale inspirują mnie też doświadczenia znajomych, ludzi w bardzo różnym wieku, sportowców i osób trenujących amatorsko, którzy kiedyś postawili na zdrowy styl życia i uzyskali niesamowite efekty. Niektórzy pozbyli się uporczywych przeziębień, inni - kłopotów z bezsennością, jeszcze inni zwalczyli lub znacząco złagodzili objawy dokuczliwych chorób. Niektórzy pozbyli się nadwagi, natomiast wszystkim poprawił się wygląd. Ich doświadczenia oraz moje własne dobre samopoczucie udowodniły mi i dowodzą codziennie, że warto zawalczyć o swoje zdrowie. Ja już zapomniałam o alergiach z dzieciństwa, o astmie, która mnie wtedy męczyła. Byłam chuchrem, które łapało każdy zarazek i wciąż się przeziębiało. To już za mną. Sport oraz właściwy dla mnie jadłospis dały mi zdrowie i radość. Wiem też, że jeśli prowadzę takie życie, zapobiegam chorobom, także tym zwanym cywilizacyjnymi: cukrzycy, nadciśnieniu, miażdżycy, depresji.

Ta książka jest dla osób, które szukają odpowiedzi na pytanie "jak żyć zdrowo?". Próbuję podpowiedzieć, co i jak warto jeść, jak się uaktywnić sportowo. To bardzo szeroki zakres wiedzy, więc zamieszczam tu tylko podstawy, piszę o sprawach najistotniejszych i liczę na to, że czytelnicy już świadomi, jak wiele zależy od nich samych, będą dalej poszukiwać własnego sposobu na zdrowie.

Tą książką, mój drogi Czytelniku, namawiam Cię do zdrowego trybu życia. Kiedyś w jednym z wywiadów powiedziałam, że chciałabym, razem z rosnącą grupą ludzi myślących podobnie jak ja, wprowadzić modę na zdrowie. Ale teraz to odwołuję. Bo moda to zjawisko, które przemija. A ja marzę, żeby ludzie żyjący zdrowo stali się większością w społeczeństwie. Na stałe.