Wesele. Dramat w trzech aktach - Stanisław Wyspiański

-
Proszę czekać
Spis treści
Osoby oraz osoby dramatu
Dekoracja
Akt pierwszy
Scena 1
Scena 2
Scena 3
Scena 4
Scena 5
Scena 6
Scena 7
Scena 8
Scena 9
Scena 10
Scena 11
Scena 12
Scena 13
Scena 14
Scena 15
Scena 16
Scena 17
Scena 18
Scena 19
Scena 20
Scena 21
Scena 22
Scena 23
Scena 24
Scena 25
Scena 26
Scena 27
Scena 28
Scena 29
Scena 30
Scena 31
Scena 32
Scena 33
Scena 34
Scena 35
Scena 36
Scena 37
Scena 38
Akt drugi
Scena 1
Scena 2
Scena 3
Scena 4
Scena 5
Scena 6
Scena 7
Scena 8
Scena 9
Scena 10
Scena 11
Scena 12
Scena 13
Scena 14
Scena 15
Scena 16
Scena 17
Scena 18
Scena 19
Scena 20
Scena 21
Scena 22
Scena 23
Scena 24
Scena 25
Scena 26
Scena 27
Scena 28
Scena 29
Scena 30
Akt trzeci
Scena 1
Scena 2
Scena 3
Scena 4
Scena 5
Scena 6
Scena 7
Scena 8
Scena 9
Scena 10
Scena 11
Scena 12
Scena 13
Scena 14
Scena 15
Scena 16
Scena 17
Scena 18
Scena 19
Scena 20
Scena 21
Scena 22
Scena 23
Scena 24
Scena 25
Scena 26
Scena 27
Scena 28
Scena 29
Scena 30
Scena 31
Scena 32
Scena 33
Scena 34
Scena 35
Scena 36
Scena 37
Dekoracja

Noc listopadowa; w chacie, w świetlicy. Izba wybielona siwo, prawie błękitna, jednym szarawym tonem półbłękitu obejmująca i sprzęty, i ludzi, którzy się przez nią przesuną.

Przez drzwi otwarte z boku, ku sieni, słychać huczne weselisko, buczące basy, piskanie skrzypiec, niesforny klarnet, hukania chłopów i bab i przygłuszający wszystką nutę jeden melodyjny szum i rumot tupotających tancerzy, co się tam kręcą w zbitej masie w takt jakiejś ginącej we wrzawie piosenki...

I cała uwaga osób, które przez tę izbę – scenę przejdą, zwrócona jest tam, ciągle tam; zasłuchani, zapatrzeni ustawicznie w ten tan, na polską nutę... wirujący dookoła, w półświetle kuchennej lampy, taniec kolorów, krasych wstążek, pawich piór, kierezyj, barwnych kaftanów i kabatów, nasza dzisiejsza wiejska Polska.

A na ścianie głębnej: drzwi do alkierzyka, gdzie łóżko gospodarstwa i kołyska, i pośpione na łóżkach dzieci, a górą zszeregowani Święci obrazkowi. Na drugiej bocznej ścianie izby: okienko przysłonione białą muślinową firaneczką; nad oknem wieniec dożynkowy z kłosów; – za oknem ciemno mrok – za oknem sad, a na deszczu i słocie krzew otulony w słomę, w zimową ochronę okryty.

Na środku izby stół okrągły, pod białym, sutym obrusem, gdzie przy jarzących brązowych świecznikach żydowskich suta zastawa, talerze poniechane tak, jak dopiero co od nich cała weselna drużba wstała, w nieładzie, gdzie nikt o sprzątaniu nie myśli. Około stołu proste drewniane stołki kuchenne z białego drzewa; przy tym na izbie biurko, zarzucone mnóstwem papierów; ponad biurkiem fotografia Matejkowskiego „Wernyhory” i litograficzne odbicie Matejkowskich „Racławic”. Przy ścianie w głębi sofa wyszarzana; ponad nią złożone w krzyż szable, flinty, pasy podróżne, torba skórzana. W innym kącie piec bielony, do maści z izbą; obok pieca stolik empire, zdobny świecącymi resztami brązów, na którym zegar stary, alabastrowymi kolumienkami dźwigający złocony krąg godzin; nad zegarem portret pięknej damy w stroju z lat 1840 w lekkim muślinowym zawoju przy twarzy młodej w lokach i na ciemnej sukni.

U boku drzwi weselnych skrzynia ogromna wyprawna wiejska, malowana w kwiatki pstre i pstre desenie; wytarta już i wyblakła. Pod oknem stary grat, fotel z wysokim oparciem.

Nad drzwiami weselnymi ogromny obraz Matki Boskiej Ostrobramskiej z jej sukienką srebrną i złotym otokiem promieni na tle głębokiego szafiru; a nad drzwiami alkierza takiż ogromny obraz Matki Boskiej Częstochowskiej, w utkanej wzorzystej szacie, w koralach i koronie polskiej Królowej, z Dzieciątkiem, które rączkę ku błogosławieniu wzniosło.

Strop drewniany w długie belki proste z wypisanym na nich Słowem Bożym i rokiem pobudowania.

RZECZ DZIEJE SIĘ W ROKU TYSIĄC DZIEWIĘĆSETNYM

Akt pierwszy
 
Scena 1

CZEPIEC, DZIENNIKARZ

 

CZEPIEC

Cóz tam, panie, w polityce?

Chińcyki trzymają się mocno!?

 

DZIENNIKARZ

A, mój miły gospodarzu,

mam przez cały dzień dosyć Chińczyków.

 

CZEPIEC

Pan polityk!

 

DZIENNIKARZ

Otóż właśnie polityków

mam dość, po uszy, dzień cały.

 

CZEPIEC

Kiedy to ciekawe sprawy.

 

DZIENNIKARZ

A to czytaj, kto ciekawy;

wiecie choć, gdzie Chiny leżą?

 

CZEPIEC

No, daleko, kajsi gdzieś daleko;

a panowie to nijak nie wiedzą,

że chłop chłopskim rozumem trafi,

choćby było i daleko.

A i my tu cytomy gazety

i syćko wiemy.

 

DZIENNIKARZ

A po co – ?

 

CZEPIEC

Sami się do światu garniemy.

 

DZIENNIKARZ

Ja myślę, że na waszej parafii

świat dla was aż dosyć szeroki.

 

CZEPIEC

A tu ano i u nas bywają,

co byli aże dwa roki

w Japonii; jak była wojna.

 

DZIENNIKARZ

Ale tu wieś spokojna. –

Niech na całym świecie wojna,

byle polska wieś zaciszna,

byle polska wieś spokojna.

 

CZEPIEC

Pon się boją we wsi ruchu.

Pon nos obśmiwajom w duchu. –

A jak my, to my się rwiemy

ino do jakiej bijacki.

Z takich, jak my, był Głowacki.

A, jak myślę, ze panowie

duza by juz mogli mieć,

ino oni nie chcom chcieć!