Przygoda na basenie. Magiczny kotek - Sue Bentley

Reflow text when sidebars are open.
Z każdym kolejnym słowem nauczycielki Alicja traciła dobry humor.
- Znów możemy korzystać z basenu. W związku z tym już jutro rozpoczniemy zajęcia pływackie. Nie zapomnijcie zabrać ze sobą strojów kąpielowych! - powiedziała pani Brzozowska.
Miała pogodną, uśmiechniętą twarz i proste, brązowe włosy, które związywała z tyłu głowy.
- Tego tylko brakowało - mruknęła dziewczynka.
Chodziła do tej szkoły od niedawna. Kiedy tu trafiła, ucieszyła się, że nie będzie musiała pływać.
Na samą myśl o pachnącej chlorem wodzie żołądek podszedł jej aż do gardła. "Pewnie dla innych dzieci basen to coś fajnego, ale im nikt nie dokuczał tylko dlatego, że za dobrze pływali", pomyślała.
- Hurra! Nie mogę się doczekać, kiedy pójdziemy na ten nowy basen! Będziemy skakać do wody na bombę i walczyć na płytkiej wodzie, stojąc sobie na ramionach - zawołał Tymek.
- Dobrze wiesz, Tymku, że tego rodzaju zabawy są niebezpieczne. Nie pozwalam na nie - powiedziała pani Brzozowska i posłała mu jedno ze swoich słynnych spojrzeń.
- Bez sensu - westchnął chłopiec z rezygnacją.
Wszyscy zaczęli się śmiać. Nawet Alicja się uśmiechnęła. Tymek zawsze rozrabiał i psocił. Bywał irytujący, ale na ogół naprawdę zabawny.
- Mam jeszcze jedną niesamowitą wiadomość - mówiła dalej nauczycielka. - Organizujemy uroczystość otwarcia basenu, na której odbędzie się specjalna gala pływacka. Wszyscy weźmiecie w niej udział - dodała i uśmiechnęła się do klasy. - Na niektórych twarzach widzę niepokój. Nie martwcie się. W poniedziałki, środy i piątki po lekcjach zorganizujemy kółko pływackie. Będę je prowadzić. Chciałabym, żeby każde z was przyszło przynajmniej na kilka zajęć.
Część dzieci się ucieszyła. Tymek zerwał się nawet z miejsca i zaczął biegać po sali, wymachując rękami, jakby pływał kraulem. Wszyscy znów zaczęli się śmiać.
Wszyscy poza Alicją. Dziewczynce uśmiech zastygł na ustach. Ona czuła się koszmarnie!
Pani Brzozowska klasnęła w dłonie.
- A teraz uspokójcie się i wyjmijcie książki. Rozpoczynamy zajęcia - powiedziała.
Kiedy klasa uciszyła się, kobieta podeszła do Alicji.
- Wszystko w porządku? - zapytała. - Zauważyłam, że zbladłaś, kiedy wspomniałam o basenie.
- Nie czuję się najlepiej, proszę pani - wyjaśniła dziewczynka. - To dlatego, że ja... e... nie wolno mi pływać. Mam ten... no... dość rzadką krew. To straszne, proszę pani. W minutę po wejściu do wody moje nogi robią się białe i zaczynają dygotać. Przypominają takie przegotowane spaghetti. Moje usta robią się sine i puchną. Wyglądają później jak dwa nadęte ślimaki.
Zdziwiona nauczycielka zmarszczyła czoło.
Kiedy rozległ się ryk, błysnęło też jasne światło i posypały się skry. W miejscu, gdzie jeszcze przed chwilą stał młody biały lew, teraz kulił się niewielki, szaro-biały kotek o szmaragdowych oczach. Drżał ze strachu.
Płomyczek miał nadzieję, że właśnie pod taką postacią zdoła się ukryć przed wujem. Przylgnął więc brzuszkiem do ziemi i ostrożnie wpełznął do najbliższej jaskini. Schował się za wysoką skałą. Z zewnątrz dobiegł go głuchy odgłos potężnych łap dudniących o kamienne podłoże. Po chwili u wejścia do pieczary pojawiła się czyjaś olbrzymia sylwetka oraz pysk otoczony gęstą grzywą.
- Heban - szepnął przerażony Płomyczek i przylgnął do ściany.
Potężny lew po wejściu do jaskini wciągnął ze świstem powietrze i groźnie warknął. Kotek zesztywniał ze strachu. A więc stało się, został odnaleziony! Wróg za chwilę wyciągnie go na zewnątrz!
Nagle potężna łapa, wielka niczym sam Płomyczek w obecnej postaci, wysunęła się zza skały i go chwyciła.
- Książę Płomyku! Cieszę się, że cię widzę, ale grozi ci tu olbrzymie niebezpieczeństwo - stwierdził lew.
- Chmurek! - zawołał z ulgą kotek. - Myślałem, że to wuj mnie odnalazł!
Na szarym pysku jego przyjaciela pojawił się uśmiech. Starszy lew objął Płomyczka swoimi olbrzymimi łapami.
- Będę cię bronił, dopóki starczy mi sił, ale Heban nigdy nie przestanie cię szukać. On chce rządzić tą krainą na wieki!
Szmaragdowe oczy kociaka zapłonęły złością.
- Być może czas, żebym stanął z nim do walki i odzyskał Lwi Tron!
- Odważnie powiedziane - mruknął Chmurek i przymknął oczy. - Na razie jednak ukryj się w innym świecie. Najlepiej właśnie pod tą postacią. Wrócisz, kiedy nabierzesz sił i rozwagi. Wtedy odbierzesz wujowi władzę nad krainą.
Zanim Płomyczek zdążył odpowiedzieć, głośny ryk przeciął powietrze niczym błyskawica. Potem czyjeś potężne łapska uderzyły o ziemię, która aż się zatrzęsła. Najwyraźniej to jakieś ciężkie zwierzę wylądowało na ziemi tuż przed wejściem do jaskini.
- Heban jest już blisko. Uciekaj, przyjacielu! Ratuj się! - ponaglił go Chmurek.
Jasne iskierki pojawiły się na puchatym, szaro-białym futerku kota. Płomyczek zapiszczał, kiedy poczuł, jak rośnie w nim potężna moc. Miał wrażenie, że szybko gdzieś spada...