Konkurs marzeń. Magiczny kotek - Sue Bentley

-
Proszę czekać

Prolog

Młody lew o imieniu Płomyk wbiegł w dolinę, ocierając brzuchem o wysokie źdźbła trawy. Zatrzymał się, uniósł lekko łepek i wciągnął zapach czerwonej ziemi oraz rozgrzanego, zakurzonego powietrza.

Oj, jak to dobrze znowu być w domu!

Nagle gdzieś w pobliżu rozległ się przerażający ryk.

- Heban!

Kiedy potężny, mroczny kształt wyłonił się z cienia ciernistych drzew, Płomyczek znieruchomiał. Mógł się domyślić, że w jego ojczyźnie wciąż jest niebezpiecznie. Teraz musi się jak najszybciej schować. I to przed swoim wujem!

Nagły błysk rozświetlił dolinę, a w miejscu, gdzie jeszcze przed chwilą stał młody biały lew, pojawiły się iskry. Zamiast potężnego zwierzęcia kulił się tam teraz puchaty, czekoladowobrązowy kociak. Serduszko malucha biło jak szalone. Futrzak wyciągnął się na brzuszku i ostrożnie wczołgał się pod powalone drzewo.

Czyjaś potężna łapa wyłoniła się jak spod ziemi. Była wielka niczym Płomyczek w swojej obecnej postaci i bez trudu go chwyciła.

Kotek jakimś cudem powstrzymał się od pisku. Ktoś ciągnął go coraz głębiej między splątane gałęzie. Najwyraźniej dopadł go wuj Heban! Maluch pomyślał, że jest już po nim, kiedy nieoczekiwanie ujrzał przed sobą łagodny, choć przecięty szramą pysk.

- Książę Płomyku! Tak się cieszę, że cię widzę! Obawiam się jednak, że wróciłeś w niewłaściwym momencie. Wciąż jest tu niebezpiecznie! - warknął duży, stary lew.

- Chmurek! - zawołał i westchnął z ulgą kotek. - Miałem nadzieję, że wuj zdecyduje się oddać tron, który mi ukradł!

Lew pokręcił smutno łbem.

- On nigdy tego nie zrobi. Heban zamierza rządzić tą krainą po wsze czasy. Wysłał szpiegów, żeby cię odnaleźli!

- A zatem stanę z nim do walki! - miauknął Płomyczek, a jego szmaragdowe ślepia zaświeciły.

- Odważne słowa! - Uśmiechnął się Chmurek, obnażając wytarte zębiska. - Na razie Heban jest dla ciebie zbyt silnym przeciwnikiem. Ukryj się więc w innym świecie. Najlepiej pod tą postacią. Wrócisz, kiedy nabierzesz sił i rozwagi. Wtedy na pewno zdołasz wyrwać tę krainę z łap wuja.

Na tle ciernistych drzew pojawił się potężny, czarny lew. Uniósł wysoko łeb i spojrzał w stronę miejsca, w którym ukryli się Płomyk i Chmurek.

- Płomyczku! Wyjdź! Dokończmy nasze sprawy! - zawarczał.

Potem napiął mięśnie i ruszył w ich stronę. Swoimi olbrzymimi łapami młócił wyschniętą ziemię.

- Uciekaj, książę! Ratuj się! - ponaglił przyjaciela Chmurek.

Na czekoladowobrązowym futerku kociaka pojawiły się srebrne iskry. Płomyczek zapiszczał cichutko, czując, jak rośnie w nim potężna moc. Potem odniósł wrażenie, że szybko gdzieś spada...