Klub w siodle (Tom 3). Fortunat - Stacy Gregg

-
Proszę czekać
 
 
 

Jedną z najlepszych rzeczy na świecie jest obudzić się i pomyśleć: "O rany, spóźnię się do szkoły!". Nie, to jeszcze nie jest najlepsze. Najwspanialsze uczucie przychodzi kilka sekund później, kiedy dociera do ciebie, że w ogóle nie musisz iść do szkoły, bo to nie kolejny zwyczajny poniedziałek, tylko pierwszy dzień wakacji!

Issie właśnie rozkoszowała się tym momentem - leżała w łóżku i wyciągnęła nogi pod kołdrą, a potem zwinęła się leniwie. W tym porannym wylegiwaniu było coś luksusowego; Issie czuła się wspaniale, wiedząc, że nie trzeba się nigdzie spieszyć, wkładać mundurka ani pakować książek. Przez całe dwa miesiące nie będzie musiała chodzić do szkoły. Mało tego, wakacje zapowiadały się wyjątkowo atrakcyjnie! Issie miała poważne plany na lato. Większość z tych planów dotyczyła również Strzałki, jej kasztanowatej arabskiej klaczy.

Lato to pełnia sezonu w klubie jeździeckim - szykowały się zawody, gymkhany i całodniowe imprezy. Issie wiedziała, że Strzałka jest w doskonałej formie i z powodzeniem może się zaprezentować przed sędziami. Klacz wspaniale pracowała, odkąd wróciła od Françoise D'arth. Odbywała z Issie regularne treningi ujeżdżeniowe pod okiem Toma Avery'ego. Dziewczynka była zachwycona i zaskoczona tym, jak cudownie i szybko uczy się jej mądry koń. Teraz, kiedy Issie i Tom poznali rodowód Strzałki - kiedyś należała do sławnego zespołu tańczących klaczy arabskich - zaczęli ją uczyć nowych rzeczy. Strzałka i Issie opanowywały coraz trudniejsze figury, takie jak łopatka do wewnątrz czy piaff.

- Ta klacz będzie dla ciebie doskonałą nauczycielką - powiedział pan Avery. - Zobaczysz, w te wakacje zrobicie ogromne postępy.

Tom Avery był przekonany, że Strzałka jest gotowa zaprezentować się na letnich zawodach ujeżdżeniowych KLUBU W SIODLE, które miały się rozpocząć już w ten weekend.

- Wystartujesz w kategorii nowicjuszy, więc w programie nie będzie żadnych piaffów - uspokajał dziewczynkę trener.

Mimo to Issie się denerwowała. A co, jeśli klacz się zbytnio podekscytuje i spanikuje na placu? Co, jeśli Issie zapomni programu i się pogubi?

- Nie gadaj głupot! - powiedziała Stella, kiedy Issie zwierzyła jej się ze swoich obaw. - Ćwiczyłyście ten program już chyba z dwadzieścia razy! Ja nadal nie znam go na pamięć, a Coco jest ostatnio tak uparta, że nie chce nawet zagalopować na dobrą nogę. Mówię ci, koszmar!

Ponieważ zawody zbliżały się wielkimi krokami, Stella, Issie i Kate zgodnie uznały, że przydałoby się solidnie poćwiczyć ujeżdżenie. Tom Avery tego ranka zorganizował dodatkowy trening dla zawodników KLUBU W SIODLE.

Issie jeszcze raz przeciągnęła się pod kołdrą. Było jej tak ciepło i błogo, że nie miała najmniejszej ochoty nigdzie wychodzić.

- Raz, dwa, trzy! - odliczyła, po czym wyskoczyła z łóżka i popędziła w stronę sterty niezbyt już czystych ubrań.

Włożyła bryczesy, wzięła leżącą na toaletce gumkę, po czym związała długie włosy w ogonek i zbiegła na dół po schodach.

Mama musiała wcześnie wyjść do pracy, więc zostawiła Issie karteczkę na kuchennym stole.

 

Wyszłam do pracy (nietrudno zgadnąć!). W drodze powrotnej muszę podjechać po zakupy, więc wrócę dopiero o szóstej. Musimy pogadać o wakacjach. Kolacja o siódmej - proszę, bądź w domu na czas.

Mama x

 

Issie przeczytała liścik, włożyła do tostera dwie kromki pełnoziarnistego chleba i nalała sobie szklankę soku pomarańczowego z lodówki. Ciekawe, co mama miała na myśli, pisząc "Musimy pogadać o wakacjach". Jej wakacje już były zaplanowane - Issie miała zamiar każdą wolną chwilę spędzać w klubie ze Stellą, Kate, Danem i Benem. O czym tu jeszcze gadać?

Po dokładce tostów Issie skończyła się ubierać, wyprowadziła rower z garażu i pojechała do klubu.

Kiedy dotarła na miejsce, okazało się, że jej dwie najlepsze przyjaciółki, Stella i Kate, już tam były. Gapiły się jak zaczarowane na srebrno-błękitny koniowóz, który właśnie podjechał przed budynek klubu.

- Ja cię! Niezła bryka - skomentowała Kate.

- Nigdy nie widziałam tu tego koniowozu. Nie należy do żadnego z zawodników naszego klubu, prawda? - zapytała Stella.

Odpowiedź na swoje pytanie poznała niemalże natychmiast, bo oto z koniowozu wysiadła dziewczynka ze skwaszoną miną i dwoma lśniącymi jasnymi warkoczami prostymi jak druty. Podeszła do bramy, by ją otworzyć.

- Powinnam się była domyślić! Matka tej nadętej Tucker kupiła jej nowy koniowóz - westchnęła Stella.

Dziewczynki patrzyły, jak obrażona Natasha stoi obok koniowozu i za nic nie chce się przesunąć. Mama musiała ją trzy razy prosić o pomoc w opuszczeniu rampy. Issie była pewna, że zaraz ujrzy Złotą - należącą do Natashy klacz palomino. Tym razem jednak dziewczyna wyprowadziła ze środka dostojnie wyglądającego konia maści cremello; miał stalowoszare grzywę i ogon, a na czole białą odmianę w kształcie serduszka. Był przykryty granatową wełnianą derką, a delikatne nogi osłaniały ochraniacze w tym samym kolorze. Gdy Natasha je zdjęła, przyjaciółki zauważyły, że na tylnych nogach koń ma piękne białe skarpetki.

- Patrzcie, Natasha ma nowego konia! - Stella cichutko gwizdnęła z zachwytu.

- Issie! Musisz ją o niego zapytać! - zażądała Kate.

- Co takiego? Dlaczego ja? - jęknęła Issie. - Natasha mnie nie znosi!

- Ale z tobą przynajmniej rozmawia! Do mnie ani do Kate w ogóle się nie odzywa - wyjaśniła Stella. - No już, idź do niej.

- Niech wam będzie... - wymamrotała Issie i ruszyła przez padok.

W rzeczywistości wcale nie trzeba jej było długo namawiać. Umierała z ciekawości.

- Cześć, Natasha. Nie wiedziałam, że z nami jeździsz - zagadnęła.

- Że co? A, cześć, Isabella - odparła Natasha.

- Isadora - poprawiła ją zirytowana Issie.

To była jedna z ulubionych gierek Natashy - udawała, że niby przypadkiem zapomina, jak Issie ma na imię.

- Jak zwał, tak zwał - prychnęła Natasha. - Jak tam twój mały konik cyrkowy?

Odkąd Issie pokonała Natashę Tucker na zawodach klubowych, rozpieszczona blondyneczka nie mogła jej tego zapomnieć i przy każdej okazji wyżywała się na dziewczynce i jej kasztance. Nazywała Strzałkę mieszańcem bez rodowodu, dopóki wszyscy nie odkryli prawdy na temat pochodzenia klaczy: należała kiedyś do teatru konnego El Caballo Danza Magnifico - była czystej krwi arabskiej i wywodziła się w linii prostej od najlepszych koni hodowanych na Wschodzie.

Oczywiście ta wiadomość wcale nie sprawiła, że Natasha przestała dokuczać Issie. Teraz, kiedy wszyscy wiedzieli, jak cenna jest Strzałka, Natasha zaczęła ją nazywać koniem z cyrku, choć wiadomo, że El Caballo nie ma z cyrkiem nic wspólnego - to szkoła jazdy haute école, która organizuje objazdowe spektakle. Podczas takich pokazów można podziwiać wspaniałe ruchy dresażowe wykonywane w takt muzyki. Strzałka była kiedyś gwiazdą teatru konnego. Teraz jednak, dzięki hojności tajemniczego dobroczyńcy, kasztanowata klacz należała do Issie.

- Strzałka ma się dobrze. Dzięki, Natasha - odparła Issie. Spojrzała na pięknego wałacha maści cremello. - To twój nowy koń? A co ze Złotą?

- Wyjaśniłam mamie, że na moim poziomie nie wystarczy już Złota. Potrzebny mi lepszy koń - powiedziała chłodno Natasha. - To Fabergé. Jest koniem sportowym z hodowli Iggy'ego Dalrymple'a, więc możesz sobie wyobrazić, ile kosztował. Mama twierdzi, że nie przystoi mówić o pieniądzach, ale przyznała, że kosztował więcej niż wszystkie jej torebki od Prady razem wzięte.

- Jest piękny - zauważyła Issie i delikatnie pogładziła Fabergégo po szyi. - Chcesz na nim startować w zawodach ujeżdżeniowych?

- Aha. Właściwie mogłabym stwierdzić, że od razu sięgniemy po zwycięstwo. - Natasha uśmiechnęła się złośliwie. - Fabergé przez ostatnie dwa tygodnie trenował u Ginty McLintoch. Ginty spędziła na pracy z nim wiele godzin - mama zapłaciła jej za to krocie. - Natasha zmarszczyła nos. - Przecież nie będę się z nim sama męczyła! Tak czy owak, koń jest teraz doskonale przygotowany, świetnie reaguje na pomoce. Wystarczy, że wsiądę, a Fabergé będzie wiedział, co robić. Zwycięstwo w kategorii nowicjuszy to dla nas bułka z masłem.

- No to chyba się zobaczymy na zawodach dresażowych w tę sobotę - powiedziała Issie. - Też startuję ze Strzałką w kategorii nowicjuszy.

Issie mogłaby przysiąc, że zadowolenie na sekundę zniknęło z twarzy Natashy. Blondyneczka jednak szybko odzyskała rezon.

- Ale wiesz, że na zawodach ujeżdżeniowych nie dają punktów za cyrkowe triki?

- Szkoda, bo Strzałka potrafi balansować piłką na nosie, jednocześnie tańcząc na zadnich nogach - rozległ się czyjś głos za plecami dziewczyn.

Issie się odwróciła i zobaczyła Stellę - przyjaciółka siedziała na Coco i uśmiechała się wesoło. Razem z nią przyjechała Kate na Tobym - widać było, że próbuje powstrzymać śmiech. Natasha naburmuszyła się jeszcze bardziej.

- Te dwie zawsze się koło ciebie kręcą, żeby cię bronić w razie potrzeby, prawda? - burknęła. - Ciekawe, czy byłybyście takie mądre w pojedynkę.

W tym momencie przerwał im głęboki głos pana Avery'ego.

- Proszę wszystkich na ujeżdżalnię! - zawołał.

Issie jeszcze raz pogłaskała wałacha cremello.

- Tak czy inaczej, miło było cię poznać, Fabergé - powiedziała.

Natasha nadal patrzyła na nią spode łba.

- Do zobaczenia, Natasha. - Issie wzruszyła ramionami i pobiegła przez padok do konowiązu, przy którym czekała już na nią Strzałka.

- Proszę ustawić się w szeregu! - polecił jeźdźcom pan Avery.

Po chwili wszyscy zaczęli rozgrzewkę. Dan i Ben odrobinę się spóźnili, ale szybko osiodłali Kismeta i Maksa i natychmiast dołączyli do pozostałych. Cała szóstka stała teraz na środku placu i czekała na polecenia trenera.

Pan Avery uderzył batem w cholewkę wysokiego brązowego buta, by zwrócić na siebie uwagę grupy.

- Jak wiecie, w ten weekend czekają nas zawody ujeżdżeniowe - zaczął. - Wydaje mi się, że wszyscy jesteście gotowi na nieco bardziej zaawansowany trening. Czy ktoś z was wie, jak zrobić lotną zmianę nogi?

Jedna ręka bez wahania powędrowała w górę.

- Ach, Natasha. Oczywiście. Podjedź no tu na momencik - powiedział pan Avery.

Natasha spojrzała na Issie z ukosa, gdy przejeżdżała obok niej na Fabergém, po czym stanęła przed grupą.

- Natasha pokaże nam, na czym polega zmiana nogi w galopie - oznajmił trener. - Jak zapewne wiecie, podczas tego manewru prosimy konia, żeby zagalopował na jedną nogę, a potem, kiedy jest w fazie lotu, zmieniamy pomoce i egzekwujemy zmianę nogi. - Trener przerwał na chwilę. - Może widzieliście coś takiego w telewizji podczas relacji z ujeżdżenia na olimpiadzie. Wygląda to trochę tak, jakby koń podskakiwał, prawda?

- Gdy Anky robi to na Bonfire, to sprawia wrażenie łatwego manewru - powiedziała Stella.

- Może przekonamy się, czy w rzeczywistości to też jest takie proste? - zaproponował pan Avery. - Natasha, pogalopuj trochę po ujeżdżalni, a potem zrób lotną zmianę nogi przez środek placu, żeby nam pokazać, jak to się robi.

Z ponurym zacięciem na twarzy Natasha ruszyła na Fabergém. Galopowała chwilę wokół ujeżdżalni, a potem skręciła na środek i przygotowała się do zmiany nogi. Wreszcie mocno kopnęła konia piętami i... nic się nie wydarzyło. Dziewczyna wyglądała na zrozpaczoną. A biedny Fabergé nie miał pojęcia, czego od niego chciała.

- Spróbuj jeszcze raz, ale z porządnymi, wyraźnymi pomocami. Nie trzeba kopać konia! Prawą nogę daj do przodu, na popręg - tłumaczył trener.

Natasha znów zrobiła rundę po ujeżdżalni i najechała na linię środkową. Zignorowała jednak poradę pana Avery'ego i z całej siły kopnęła Fabergégo w prawy bok. Koń mocno wierzgnął i wystrzelił jak z procy. Natasha krzyknęła przerażona, bo impet wyrzucił ją z siodła. Przefrunęła nad głową wałacha i poszybowała łukiem w powietrzu, by po chwili upaść na piaszczystym podłożu ujeżdżalni. Wystraszony Fabergé parsknął, po czym oddalił się galopem. Dan i Ben cmoknęli na konie i popędzili za uciekinierem, a nadąsana Natasha wstała i otrzepała ubranie z piasku.

- Nic ci się nie stało? - zapytał pan Avery.

Natasha zrobiła się czerwona, ale bez słowa pokręciła głową.

- To bardzo delikatny koń. Na twoim miejscu popracowałbym najpierw nad podstawami, potem będzie czas na lotne zmiany nogi - powiedział życzliwie trener, po czym skinął na Issie. - Isadora, może spróbujesz ze Strzałką? Pamiętaj, prawa noga na popręg.

- No, kochana, chodźmy! - Issie cmoknęła na Strzałkę, po czym ruszyły wokół ujeżdżalni.

Kiedy w galopie wjechały na linię środkową, dziewczynka siedziała w siodle wyprostowana jak struna. Przez cały czas starała się myśleć o ułożeniu nóg w odpowiedniej pozycji. Gdy dotarły na środek ujeżdżalni, Issie zrobiła dokładnie tak, jak powiedział pan Avery - przesunęła prawą nogę w przód, lewą w tył i mocno przycisnęła łydki do boków konia. Od razu poczuła, że Strzałka wyrzuca przed siebie przednie kopyta - jak dziewczynka podskakująca radośnie na chodniku. A więc to tak wygląda lotna zmiana nogi!

- Książkowe wykonanie! Bardzo ładna zmiana nogi. - Pan Avery był wyraźnie zadowolony. - Świetnie. No to kto następny? Dan? Może ty?

Issie zwolniła Strzałkę do stępa i poklepując ją po szyi, wróciła do szeregu.

- Nieźle jak na cyrkowego konia! - szepnęła do klaczy.

Koniec końców okazało się, że tego dnia tylko Issie udało się wykonać lotną zmianę nogi.

- To wcale nie jest takie proste, jak by się wydawało - burczała Stella, kiedy dziewczyny rozsiodływały konie.

Issie skinęła głową, ale w głębi duszy uważała, że to całkiem proste. Miała wrażenie, że wystarczyło pomyśleć o lotnej zmianie, a Strzałka od razu odpowiednio zareagowała.

No dobrze, na zawodach dresażowych w ten weekend nie będzie żadnych lotnych zmian, ale i tak Issie po raz pierwszy w życiu była pewna, że mają ze Strzałką naprawdę spore szanse na sukces. Kto wie, może nawet wygrają?

- Mamo! Wróciłam! Zrobiłam dzisiaj lotną zmianę nogi! - Issie wpadła do domu jak huragan, nie zdjęła nawet sztybletów.

- Isadora! Lepiej dla ciebie, żebyś nie miała na nogach tych swoich ubłoconych butów! - krzyknęła z kuchni mama.

Issie stanęła jak wryta, po czym pobiegła do pralni, zdjęła buty ze skarpetkami i już spokojna wróciła do kuchni.

- Opowiesz mi o wszystkim przy kolacji - zaproponowała pani Brown.

I tak między jednym a drugim kęsem sałatki ziemniaczanej Issie zrelacjonowała mamie cały dzień: mówiła o Natashy, o lotnych zmianach i o zbliżających się zawodach dresażowych.

- Strzałka spisuje się znakomicie. To będą najlepsze wakacje pod słońcem! - emocjonowała się Issie.

Pani Brown nic nie powiedziała. Utkwiła wzrok w talerzu i z roztargnieniem rozgrzebywała widelcem swoją zapiekankę.

- Mamo? Co się stało? Odkąd wróciłam, prawie cały czas milczysz...

Pani Brown odsunęła talerz. Miała poważną minę, ale nadal nie powiedziała ani słowa.

- Mamo?

- Issie, obawiam się, że mam dla ciebie... No, może to nie do końca zła wiadomość. Właściwie to całkiem dobra, chociaż... - Pani Brown się zawahała. - Zostałam zaproszona na konferencję. Mam zapewniony lot i zakwaterowanie - wszystko. Nie będzie mnie przez dwa tygodnie.

- To świetnie! - ucieszyła się Issie. - Kiedy?

- Wyjazd jest w piątek. Dlatego właśnie chciałam z tobą dzisiaj porozmawiać o planach wakacyjnych. Coś ci załatwiłam.

- Jak to?

- Kochanie, nie mogę cię tu zostawić samej. Kto by się tobą opiekował przez dwa tygodnie? Masz dopiero trzynaście lat.

- No tak, ale... ale zawsze mogę iść do Stelli! - zaproponowała Issie.

Pani Brown pokręciła głową.

- Jest jeszcze coś, Issie. Wczoraj wieczorem dzwoniła ciocia Hester. Okazuje się, że miała poważny wypadek... Przewrócił się na nią któryś z tych jej niemądrych koni. Złamała nogę.

- Ciocia Hess? To straszne! Jak się czuje?

- Wszystko będzie dobrze. - Pani Brown westchnęła. - Ale chwilowo nie może doglądać całej farmy. Niby jest Aidan, ale to nie wystarczy... - Urwała. - Zaproponowałam, że przyjedziesz i trochę pomożesz, dopóki ciocia nie poczuje się lepiej.

- Ale że ja? - zaskrzeczała Issie.

- Kochanie, przecież to się doskonale składa! Pojedziesz do cioci na czas, kiedy mnie nie będzie, a jej się twoja pomoc wyjątkowo przyda - wyjaśniła pani Brown. - Poza tym nigdy jeszcze u niej nie byłaś. Jestem przekonana, że ci się spodoba. Hester ma dużo koni i mnóstwo innych zwierząt, które szkoli. Zobaczysz, będziesz zachwycona.

- Ale mamo! Tak ciężko trenowałyśmy ze Strzałką, żeby wziąć udział w zawodach dresażowych! - jęknęła rozżalona Issie.

- Wiem, kotku. Ale nie widzę innego wyjścia. - Mama westchnęła. - Poprosiłam już Aidana, żeby cię tam zawiózł. Przyjedzie w środę rano.

- Ale dzisiaj jest poniedziałek! Kiedy miałaś zamiar mi o tym powiedzieć? A co ze Stellą i Kate? Co z moimi wakacjami? Co ze Strzałką?

- Przykro mi, Issie. Naprawdę nie ma innego wyjścia. Zobaczysz, że na farmie u cioci będzie ci się podobało... Issie? Issie!

Ale Issie już jej nie słyszała. Z płaczem wybiegła z kuchni, popędziła na górę do swojego pokoju i z głośnym hukiem zatrzasnęła za sobą drzwi.

 

[...]

Tytuł oryginału
Destiny and the Wild Horses
 
Projekt okładki
? HarperCollinsPublishers Ltd 2014
 
Ilustracje
? Fiona Land 2008
 
Redakcja
ANNA JACKOWSKA
 
Korekta
MAGDALENA SZAJUK
 
Redakcja techniczna
KRZYSZTOF CHODOROWSKI
 
Text copyright ? Stacy Gregg 2007
Stacy Gregg asserts the moral right to be identified as the author of this work
Published by arrangement with Miles Stott Children's Literary Agency.
 
Polish edition ? Publicat S.A. MMXVIII (wydanie elektroniczne)
 
Wykorzystywanie e-booka niezgodne z regulaminem dystrybutora,
w tym nielegalne jego kopiowanie i rozpowszechnianie, jest zabronione.
All rights reserved.
 
Wydanie elektroniczne 2018
 
ISBN 978-83-271-5857-4

jest znakiem towarowym Publicat S.A.

 

Publicat S.A.

61-003 Poznań, ul. Chlebowa 24

tel. 61 652 92 52, fax 61 652 92 00

e-mail: office@publicat.pl, www.publicat.pl

 

Oddział we Wrocławiu

50-010 Wrocław, ul. Podwale 62

tel. 71 785 90 40, fax 71 785 90 66

e-mail: wydawnictwodolnoslaskie@publicat.pl

 

Konwersja publikacji do wersji elektronicznej