Hygge. Duński przepis na szczęście - Jessica Alexander, Iben Dissing Sandahl

-
Proszę czekać

SŁOWO WSTĘPNE

Zbierając materiały i pisząc tę książkę, pracowałyśmy z autentyczną pasją. Wszystko zaczęło się od pytania: Jak to się dzieje, że duńskie dzieci - i duńscy rodzice - są najszczęśliwszymi ludźmi na świecie?

Pytanie to było dla nas, to znaczy dla amerykańskiej matki, żony Duńczyka, oraz dla duńskiej psychoterapeutki - obie wychowujemy swoje własne dzieci - bardzo osobiste i jednocześnie fascynujące intelektualnie. Szukając odpowiedzi, wyruszyłyśmy w podróż, w trakcie której dotarłyśmy do wyników badań naukowych, poznałyśmy duńskie realia i odbyłyśmy rozmowy ze specjalistami z bardzo różnych dziedzin. Kiedy skończyłyśmy pierwszą wersję książki, przeprowadziłyśmy nieformalny wywiad fokusowy wśród matek, ojców i ekspertów z różnych zakątków świata. Nasza grupa fokusowa obejmowała demokratów i republikanów, matki o nastawieniu proekologicznym i ojców wojskowych, zwolenników karmienia piersią i tych, którzy lubią dać klapsa, sympatyków rodzicielstwa bliskości i matki tygrysice; starałyśmy się dotrzeć do rodziców każdego rodzaju ze wszystkich możliwych środowisk.

Po zapoznaniu się z ich cennymi opiniami opublikowałyśmy pierwsze wydanie naszej pracy nakładem własnym. Miałyśmy przekonanie, że stworzyłyśmy coś wyjątkowego. Nie byłyśmy jednak przygotowane na tę niezwykłą podróż, w jaką książce przyszło wyruszyć. Przyciągnęła uwagę zarówno oddolnych ruchów obywatelskich, jak i orędowników rozrastającego się ogrodu globalnego; z każdym nowym czytelnikiem wciąż uczy nas pokory.

Kiedy wprowadziłyśmy książkę na rynek i zaczęły powoli napływać zamówienia, zadziwiały nas miejsca, gdzie się sprzedawała: Nowa Zelandia, Afryka Południowa, różne kraje w Europie, Wietnam, Indonezja, Australia i Stany Zjednoczone, żeby wymienić tylko niektóre. Kupowali ją reżyserzy z Hollywood, duńscy ambasadorowie i nauczyciele akademiccy. Zdawałyśmy sobie z tego wszystkiego sprawę, ponieważ same pakowałyśmy, adresowałyśmy i wysyłałyśmy książki. Wyglądało to obiecująco, ale była to praca powolna i żmudna, a ponadto ciążyła nad nami świadomość znikomego prawdopodobieństwa sukcesu.

Powoli jednak zaczęły docierać do nas opinie czytelników - rodziców, którzy przyswajali sobie nasze pomysły i wypróbowywali je we własnych rodzinach. Ten odzew rodziców był więcej niż pozytywny: był przepełniony wdzięcznością - wyczuwało się w nim nawet ulgę - że taka praktyka wychowawcza istnieje i na dodatek potwierdza to, co instynktownie podejrzewali przez cały czas, a mianowicie, że musi być inny styl wychowywania dzieci, który jednakowoż odrzucili z powodu oczekiwań społecznych i nacisków, aby postępować jak należy, "w sposób właściwy".

Rodzice pisali do nas, mówiąc, że bardzo podoba się im pomysł koncentrowania się na zabawie, empatii i umiejętnościach społecznych - nie tylko na nauce i wiedzy podręcznikowej - i traktowanie ich jako zasadniczych elementów wychowania dziecka. Fakt, że takie metody już stosowano, i to w dobrze prosperującym, szczęśliwym społeczeństwie, był pouczającym odkryciem dla licznych czytelników, którzy dotychczas o Danii niewiele słyszeli.

Dowiedziałyśmy się, że książka jest wykorzystywana na uniwersytetach. Skontaktowała się z nami pewna nauczycielka akademicka, aby opowiedzieć nam o kursie, jaki opracowała na podstawie tej książki - i o entuzjastycznych recenzjach, jakie usłyszała od swoich studentów, których umysły otworzyły się na nowy styl wychowywania dzieci.

Kontynuowałyśmy rozpowszechnianie informacji o wartości duńskiego stylu na wszelkie możliwe sposoby, pisząc artykuły oraz udzielając wywiadów i w końcu uruchomiłyśmy efekt domina.

Pewien przebywający w Danii biznesmen z Indii zakupił książkę, wracając do domu. Napisał do nas, że chce zaprezentować ją w całych Indiach, wprowadzić do klas, gabinetów pediatrycznych i do programów szkolenia nauczycieli, jak również przedstawić ją społeczeństwu jako całości. "To nie jest książka - napisał - to ruch. Odbieram to jako ruch na rzecz przemiany kraju". Ucieszyłyśmy się niewyobrażalnie.

Nasza książka w wersji uaktualnionej trafiła do rąk poważnego wydawcy. Reszta to już historia, która rozgrywa się na bieżąco.

Tak jak wychowywanie dzieci, tak i ta książka była doświadczeniem trudnym, mozolnym, radosnym i dającym satysfakcję. Najcenniejsza i najbardziej satysfakcjonująca była jednak niewiarygodna reakcja czytelników: rodziców, dziadków, nauczycieli i wychowawców, osób bezdzietnych i psychologów, klubów książki i ogólnie rzecz biorąc, wszystkich tych, którzy przekazywali sobie informacje o duńskim przepisie wychowawczym z ust do ust. Bez względu na to, czy zgadzano się z każdym aspektem duńskiej metody, czy też nie, była ona z pewnością zalążkiem wielu dyskusji. Pomysły zawarte w książce stały się ziarnem, z którego wykiełkował oddolny ruch obywatelski i pomogły mu rozwinąć się do dzisiejszych rozmiarów. Mamy nadzieję, że te pomysły, jak nasionka, będą w dalszym ciągu rozprzestrzeniać się niesione wiatrem, tak aby na całym świecie rozkwitało coraz więcej życzliwości, empatii i szczęścia. I mamy też nadzieję, że przyniosą one szczęście Wam, drodzy Czytelnicy, i Waszym rodzinom.

Jessica Joelle Alexander

Iben Dissing Sandahl

Kopenhaga

luty 2016

WPROWADZENIE

W czym tkwi sekret duńskiej szczęśliwości?

Dania, niewielkie państewko w północnej Europie, słynące z "Małej syrenki", baśni Christiana Andersena, jest niemal w każdym roku, począwszy od roku 1973, wybierana przez OECD (Organizację Współpracy Gospodarczej i Rozwoju) krajem, którego mieszkańcy są najszczęśliwszymi ludźmi na świecie. Od 1973 roku! To ponad czterdzieści lat i w całym tym okresie Duńczyków systematycznie uznaje się za najszczęśliwszych ludzi na świecie! Jeżeli się nad tym choć przez chwilę zastanowić, to łatwo zauważyć, że jest to osiągniecie ogromne. Nawet nowy "World Happiness Report", ranking szczęścia publikowany od niedawna przez Organizację Narodów Zjednoczonych, umieszczał Danię na szczycie listy w każdym roku od chwili swego powstania. W czym tkwi sekret nieustającego sukcesu Duńczyków?

Rozwiązaniu tej zagadki poświęcono niezliczone artykuły i badania. Dania? Dlaczego Dania? Amerykański magazyn informacyjny "60 Minutes" sporządził raport w tej sprawie zatytułowany "Pogoń za szczęściem"; Oprah Winfrey przygotowała poświęcony temu tematowi show "Dlaczego Duńczycy są tak szczęśliwi?" - jednak wnioski są zawsze nie do końca przekonujące, co zapewne jest rozwiązaniem wygodnym. Czy ma to związek ze stosunkowo niewielkimi rozmiarami ich systemu społecznego, ich domów albo ich rządu? Nie może przecież chodzić o wysokie podatki ani chłodne, ciemne zimowe dni, a więc o co?

Tymczasem Stany Zjednoczone, państwo z "pogonią za szczęściem" wpisaną w Deklarację Niepodległości, nie znajdują się nawet w pierwszej dziesiątce. Ledwo mieszczą się w dwudziestce, gdzieś około miejsca siedemnastego, za Meksykiem. Mimo że Amerykanie mają całą dziedzinę psychologii poświęconą szczęściu i bezkresne morze poradników instruujących, jak osiągnąć ten nieuchwytny stan, nie są w rzeczywistości za bardzo szczęśliwi. Dlaczego tak się dzieje? A przede wszystkim dlaczego to właśnie Duńczycy są aż tak ze swego życia zadowoleni?

Po wielu latach badań uważamy, że w końcu odkryłyśmy tajemnicę i wiemy już, dlaczego Duńczycy są tacy szczęśliwi. Odpowiedź najzwyczajniej w świecie tkwi w ich wychowaniu.

Duńska filozofia stanowiąca podstawę podejścia rodzicielskiego i sposobu wychowywania dzieci przynosi znakomite rezultaty: odporne psychicznie, mające poczucie bezpieczeństwa emocjonalnego, szczęśliwe dzieci, które wyrastają na odpornych psychicznie, stabilnych emocjonalnie, szczęśliwych dorosłych, którzy z kolei stosują te same wspaniałe metody wychowawcze wobec swoich dzieci. Historia się powtarza, dziedzictwo jest przekazywane i dostajemy w spadku społeczeństwo zajmujące pierwsze miejsca na listach szczęśliwości od ponad czterdziestu lat z rzędu.

Odbywszy tę niezwykłą odkrywczą podróż, postanowiłyśmy podzielić się z czytelnikami wiedzą o "duńskim stylu" wychowywania dzieci. Celem tego przewodnika krok po kroku jest pomoc matkom i ojcom, którzy mają właśnie podjąć albo już podjęli jedną z najambitniejszych i najbardziej wyjątkowych prac na świecie. Wprowadzanie tej metody wymaga ćwiczeń, cierpliwości, determinacji i świadomości, ale rezultat jest wart włożonego wysiłku. Pamiętajcie, że będzie to spuścizna po was. Jeżeli waszym celem jest wychowanie najszczęśliwszych ludzi na świecie, czytajcie dalej - odkryjecie wkrótce prawdziwy sekret duńskiego sukcesu.

Historia Jessiki

Kiedy moi przyjaciele dowiadywali się, że jestem współautorką książki o wychowywaniu dzieci, wszyscy się śmiali: "Ty, najmniej kojarząca się z macierzyńskością ze znanych nam kobiet, jesteś współautorką książki o wychowywaniu dzieci?". Ironia polega na tym, że to właśnie brak naturalnych umiejętności matkowania sprawił, że w ogóle zainteresowałam się, i to bardzo mocno, duńską metodą. Odmieniło to moje życie dogłębnie i wiedziałam, że jeżeli było w stanie pomóc mnie, to z pewnością pomoże i innym.

No cóż, nie urodziłam się ze wszystkimi tymi matczynymi wychowawczymi zdolnościami, z którymi rzekomo rodzi się każda kobieta. Nie mam problemu z przyznaniem się do tego. Nie byłam osobą stworzoną do zajmowania się dziećmi. Nawet za bardzo nie lubiłam dzieci, jeżeli mam być naprawdę szczera. Zostałam mamą, bo tak się dzieje. Łatwo można sobie wyobrazić mój głęboko zakorzeniony strach, kiedy zaszłam w ciążę i pomyślałam: "Jak ja to mam, u licha, zrobić? Na pewno będę straszną matką!". Zabrałam się więc do czytania wszelkich poradników o wychowaniu, jakie wpadały mi w ręce. Czytałam dużo. Nauczyłam się dużo. Ale strach wciąż był obecny.

Na moje szczęście wyszłam za mąż za Duńczyka. Od ponad ośmiu lat miałam kontakt z duńską kulturą i zauważyłam, że Duńczycy ewidentnie robią ze swoimi dziećmi coś właściwego. Wszędzie widziałam szczęśliwe, spokojne, dobrze wychowane dzieci i zastanawiałam się, w czym tkwi sekret. Ale nie mogłam znaleźć żadnego poradnika dla rodziców na ten temat.

Kiedy w końcu zostałam matką, uświadomiłam sobie, że robię jedyne, co w moim pojęciu naturalne - prosiłam mianowicie moich duńskich znajomych i członków rodziny o odpowiedź na każde najprostsze nawet pytanie, jakie się pojawiało. Bez względu na temat - od karmienia piersią przez dyscyplinę po edukację - wolałam ich spontaniczne odpowiedzi od wszystkich książek, jakie miałam na półce. W trakcie tej szczególnej podróży odkryłam filozofię, która otworzyła mi oczy i kompletnie zmieniła moje życie.

Rozmawiałyśmy o tych sprawach z moją przyjaciółką, Iben, duńską psychoterapeutką z wieloletnim doświadczeniem w pracy z rodzinami i dziećmi, i wreszcie zadałyśmy sobie pytanie: "Czy istnieje duński styl wychowywania dzieci?". Z tego, co wiedziała, nie wynikało, że w ogóle jest coś takiego. Szukałyśmy literatury na ten temat we wszelkich możliwych miejscach, ale nigdzie nic nie było. Będąc psychoterapeutką rodzinną i pracując w duńskim systemie szkolnictwa, Iben w ciągu całej swojej kariery zawodowej nigdy nie słyszała o "duńskiej metodzie". Znała wszystkie teorie naukowe i badania dotyczące praktyk wychowawczych, z których wiele sama stosowała na co dzień we własnym życiu rodzinnym. Czyżby istniał jakiś szczególny styl wychowawczy zakorzeniony w jej własnej kulturze, którego dotychczas nie dostrzegła?

Wyłania się wzorzec

Im więcej o tym rozmawiałyśmy, tym bardziej stawało się jasne, że rzeczywiście istnieje duńska filozofia wychowywania dzieci, ale jest ona tak ściśle wpleciona w życie codzienne i duńską kulturę, że nie dostrzegają jej na pierwszy rzut oka ci, którzy funkcjonują wewnątrz tego systemu. Im dłużej się temu przyglądałyśmy, tym bardziej zdecydowanie z tkanki społecznej wyłaniał się pewien wzorzec. I oto wreszcie zobaczyłyśmy go wyraźnie: duński styl wychowywania dzieci.

"Duński styl" przedstawia naszą teorię bazującą na ponad trzynastu latach doświadczenia, pracy naukowej, badań uzupełniających oraz na faktach z duńskiej kultury i życia codziennego. Iben, specjalistka w swojej dziedzinie, wniosła spojrzenie profesjonalistki, a także liczne badania uzupełniające i przykłady kulturowe, łącznie z doświadczeniem osobistym. W trakcie naszej podróży obie nauczyłyśmy się bardzo wiele, zbierając materiały i prowadząc kompleksowe rozmowy z rodzicami, psychologami i nauczycielami na temat duńskiego systemu szkolnictwa. Współpraca odbywała się na zasadach całkowitej równości, a spis wszystkich badań uzupełniających można znaleźć na końcu książki.

Chciałybyśmy jasno powiedzieć, że nie jest to deklaracja polityczna; nie jest to też książka o życiu w Danii. To teoria o wychowywaniu dzieci, która - jak uważamy - stanowi jeden z głównych czynników decydujących o tym, że Duńczyków systematycznie uznaje się za bardzo szczęśliwych. Szczęśliwe dzieci dorastają i stają się szczęśliwymi dorosłymi, którzy wychowują szczęśliwe dzieci i tak się to toczy.

Wiemy również, że styl wychowywania dzieci nie jest jedyną przyczyną faktu, że Duńczycy są szczęśliwi. Wiemy, że na ich szczęśliwość składa się wiele czynników i że z pewnością żyją w Danii również ludzie nieszczęśliwi. Dania to nie utopia i ma oczywiście swoje własne, wewnętrzne sprawy do załatwienia, jak każde inne państwo. Ponadto książka ta w żadnym wypadku nie próbuje dyskredytować Stanów Zjednoczonych. To ogromny kraj, a fakty i obserwacje, które podajemy w tej pracy, są uogólnieniami. Jessica osobiście jest bardzo dumna, że jest Amerykanką i bardzo kocha swój kraj. Miała po prostu sposobność spojrzeć na świat przez zupełnie inne okulary - przez, nazwijmy to, "duńskie soczewki" - i całkowicie zmieniło to jej spojrzenia na życie.

Chciałybyśmy zaoferować Wam te okulary, namówić, abyście sami je włożyli i zobaczyli, co widzicie, patrząc przez nie. Jeżeli ta książka pomoże wam zobaczyć świat inaczej, będzie to oznaczało, że odniosłyśmy sukces. Może nie staniecie się z "osoby najmniej macierzyńskiej" szczęśliwszym rodzicem i lepszym człowiekiem, co miało miejsce w wypadku Jessiki, ale mamy nadzieję, że zmiany będą pozytywne. I mamy też nadzieję, że podróż, w którą was zabieramy, będzie się wam podobała.

* * *

koniec darmowego fragmentuzapraszamy do zakupu pełnej wersji