Dowody zbrodni. Jak rośliny rozwiązują zagadki kryminalne - David J. Gibson

Kup ebooka

49.90 zł
34.88 zł (34,88 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

PRZY­PISY

[1] Ka­rol Dar­win, O po­wsta­wa­niu ga­tun­ków drogą do­boru na­tu­ral­nego czyli O utrzy­my­wa­niu się do­sko­nal­szych ras w walce o byt, przeł. Szy­mon Dick­stein i Jó­zef Nus­baum. War­szawa: Re­dak­cya Prze­glądu Ty­go­dnio­wego, 1884. W oryg.: Dar­win, C., On The Ori­gin of Spe­cies. 1910 re­print of 1st edi­tion 1859, Lon­dyn, Mel­bo­urne, To­ronto: Ward Lock & Co Li­mi­ted.
[2] E.J.H. Cor­ner, The Life of Plants. Chi­cago, USA: Uni­ver­sity of Chi­cago Press, 1964. 376.
[3] Ri­chard Ma­bey, Ro­ślinny ka­ba­ret : bo­ta­nika i wy­obraź­nia, przeł. Magda Wit­kow­ska. War­szawa: Pró­szyń­ski i S-ka - Pró­szyń­ski Me­dia, 2018. W oryg.: Ma­bey, R., The Ca­ba­ret of Plants: Bo­tany and the Ima­gi­na­tion. 2015, Lon­dyn: Pro­file Bo­oks.352.
[4] J. Si­lver­town, De­mons in Eden: The Pa­ra­dox of Plant Di­ver­sity. Chi­cago, USA: Uni­ver­sity of Chi­cago Press, 2005. 192.
[5] F. Staf­ford, The Long, Long Life of Trees. New Ha­ven, Con­nec­ti­cut, USA: Yale Uni­ver­sity Press, 2017. 296.
[6] D.J. Gib­son, Obi­tu­ary: Eric Ver­non Wat­son BSc, PhD (1914-1999). The Bry­olo­gist, 2001. 104(3):471-2.
[7] J.H. Wan­der­see, E.E. Schus­sler, Pre­ven­ting plant blind­ness. Ame­ri­can Bio­logy Te­acher, 1999. 61(2):82, 84, 86.
[8] Open Tree of Life to zbior­cze, dy­na­miczne i do­stępne w wer­sji cy­fro­wej drzewo ży­cia, po­wstałe przez po­łą­cze­nie róż­nych opu­bli­ko­wa­nych drzew fi­lo­ge­ne­tycz­nych i da­nych tak­so­no­micz­nych. Pro­jekt ten jest wspól­nym wy­sił­kiem fi­nan­so­wa­nym przez ame­ry­kań­ską Na­ro­dową Fun­da­cję Na­uki, https://tree.open­tre­eoflife.org/about/open-tree-of-life.
[9] W. Sha­ke­spe­are, Ro­meo i Ju­lia, tłum. J. Pasz­kow­ski. War­szawa: Fun­da­cja No­wo­cze­sna Pol­ska, 2007.
[10] M.O. Hill, P. Greig-Smith (1922-2003). Bul­le­tin of the Bri­tish Eco­lo­gi­cal So­ciety, 2003. 34(4):10-11.
[11] A.R. Cla­pham, T.G. Tu­tin, E.F. War­burg, Flora of the Bri­tish Is­les, 2nd edi­tion. Cam­bridge: Cam­bridge Uni­ver­sity Press, 1962. 1269.

PRZED­MOWA:GĘ­STO ZA­RO­ŚNIĘTE WY­BRZEŻE

Ran­kiem w pią­tek 20 marca 2015 r. ko­sta­ry­kań­scy po­li­cjanci za­trzy­mali 42-let­niego Ser­gio Ra­mi­reza (imię i na­zwi­sko zmie­nione) w Vara Blanca, w He­re­dii, za usi­ło­wa­nie nie­le­gal­nego wy­wie­zie­nia z kraju 66 stor­czy­ków. Jak przy­pusz­czał Ro­drigo Arya, za­stępca dy­rek­tora po­li­cji w He­re­dii, ro­śliny po­cho­dziły z ob­szaru chro­nio­nego, ale był pe­wien pro­blem: nie miały wtedy kwia­tów. Dla la­ika po­szcze­gólne ga­tunki or­chi­dei, kiedy aku­rat nie kwitną, są do sie­bie bar­dzo po­dobne - mają kilka wy­dłu­żo­nych li­ści i wi­doczne ko­rze­nie. Aby móc wnieść oskar­że­nie o prze­myt, funk­cjo­na­riu­sze mu­sieli zi­den­ty­fi­ko­wać każdą ze skon­fi­sko­wa­nych ro­ślin i usta­lić, które z nich na­leżą do rzad­kich, chro­nio­nych ga­tun­ków, a które do bar­dziej po­spo­li­tych i nie tak cen­nych. W tym przy­padku Ra­mi­rez po­mie­szał po­spo­lite żółte mo­tyl­niki (On­ci­dium) z rzad­kimi mi­nia­tu­ro­wymi stor­czy­kami z ro­dzaju Le­pan­thes. Jak wi­dać na rys. 1, trudno jest je roz­róż­nić. Żeby to zro­bić, po­trzeba fa­cho­wej wie­dzy bo­ta­nicz­nej.

Nie­sa­mo­wite bo­gac­two ro­ślin i grzy­bów od wie­ków wzbu­dza za­chwyt lu­dzi. Pierw­sze pi­semne świa­dec­twa prób zro­zu­mie­nia tej róż­no­rod­no­ści po­cho­dzą z cza­sów Pla­tona i Ary­sto­te­lesa. Przy­rod­nicy, a póź­niej tak­so­no­mi­ści ro­ślin - jak ich się do te­raz na­zywa - sta­rali się i wciąż sta­rają usta­lić na­tu­ralną, opartą na ewo­lu­cji kla­sy­fi­ka­cję ga­tun­ków. Dar­win w swoim dziele "O po­wsta­wa­niu ga­tun­ków" z 1859 r. okre­ślił tę róż­no­rod­ność jako "gę­sto za­ro­śnięte wy­brzeże"[1]. Za­chwyt nad ro­śli­nami, ale też uczu­cie wdzięcz­no­ści wo­bec nich są chęt­nie uwiecz­niane przez au­to­rów ksią­żek, czego przy­kła­dem może być kla­syk E.J.H. Cor­nera "Life of Plants"[2] z 1964 r., ale także now­sze opra­co­wa­nia, ta­kie jak "Ro­ślinny ka­ba­ret" Ri­charda Ma­beya[3], "De­mons in Eden" Jo­na­thana Si­lver­towna[4] i "Long, Long Life of Trees" Fiony Staf­ford[5]. Pa­mię­tam, jak czy­ta­łem Cor­nera la­tem przed roz­po­czę­ciem stu­diów z bo­ta­niki na Uni­wer­sy­te­cie w Re­ading. By­łem za­sko­czony, kiedy pod­czas pierw­szego wy­kładu dla pierw­szo­rocz­nia­ków nie­ży­jący już prof. Eric Wat­son[6] za­py­tał, kto z nas prze­czy­tał tę książkę. Ku mo­jemu za­że­no­wa­niu i roz­cza­ro­wa­niu, oka­zało się, że by­łem je­dyną osobą, która pod­nio­sła rękę. Tak czy owak, po­mimo po­dzie­la­nej przez mar­nych stu­den­tów bo­ta­niki i ogół spo­łe­czeń­stwa mi­ło­ści do kwia­tów i ogrod­nic­twa, a także na­szych co­raz bar­dziej ro­ślin­nych diet, obec­ność ro­ślin w wielu aspek­tach jest przez nas upar­cie igno­ro­wana.

Rys. 1. Po­kaźna ko­lek­cja ko­sta­ry­kań­skich or­chi­dei prze­chwy­cona przez po­li­cję. W bo­ta­nice są­do­wej nie­zmier­nie ważna jest pra­wi­dłowa iden­ty­fi­ka­cja ga­tun­ków.

Ni­niej­sza książka jest re­ak­cją na po­wszechny brak uzna­nia dla ro­ślin oraz wszech­obecną nie­zdol­ność do ich iden­ty­fi­ka­cji (po­pu­lar­nie okre­ślaną śle­potą na ro­śliny [ang. plant blind­ness][7]), ujętą w kon­tek­ście praw­nym. Bo­ta­nika są­dowa sku­pia się na wy­ko­rzy­sta­niu ro­ślin jako do­wo­dów w po­stę­po­wa­niach praw­nych, za­równo kar­nych, jak i cy­wil­nych. Cho­ciaż w ni­niej­szej książce przed­sta­wię wiele przy­kła­dów z za­kresu tej dzie­dziny, z mo­ich roz­mów z funk­cjo­na­riu­szami or­ga­nów ści­ga­nia, a także ze spi­sa­nych do­świad­czeń nie­któ­rych z naj­wy­bit­niej­szych współ­cze­snych bo­ta­ni­ków są­do­wych, ja­sno wy­nika, że zna­cze­nie ro­ślin w kry­mi­na­li­styce jest czę­sto nie­do­ce­niane. Przed­sta­wi­ciele or­ga­nów eg­ze­kwo­wa­nia prawa - od tech­ni­ków kry­mi­na­li­styki, przez na­ukow­ców pra­cu­ją­cych w la­bo­ra­to­riach kry­mi­na­li­stycz­nych, po de­tek­ty­wów - rzadko mają wy­star­cza­jącą wie­dzę bo­ta­niczną. Kiedy na miej­scu zbrodni znaj­dy­wany jest ma­te­riał ro­ślinny, zwy­kle trzeba spro­wa­dzić spe­cja­li­stę, a za­nim ten do­trze, z róż­nych przy­czyn klu­czowe do­wody mogą zo­stać utra­cone. Cel­nicy prze­pro­wa­dza­jący kon­trole na gra­ni­cach są czę­sto prze­pra­co­wani i zbyt ob­cią­żeni obo­wiąz­kami, aby ro­bić co­kol­wiek po­nad po­bieżne in­spek­cje, albo też mu­szą się sku­piać na okre­ślo­nych spra­wach i ak­tu­al­nych go­rą­cych te­ma­tach. W efek­cie liczba ści­ga­nych przy­pad­ków nie­le­gal­nego zbioru ro­ślin i han­dlu nimi jest znacz­nie mniej­sza niż ich rze­czy­wi­sta skala.

Klu­czo­wym ele­men­tem każ­dego bo­ta­nicz­nego do­cho­dze­nia są­do­wego jest pra­wi­dłowa iden­ty­fi­ka­cja pró­bek lub oka­zów, które mają war­tość do­wo­dową i czę­sto po­cho­dzą z mi­kro­sko­po­wych lub zde­gra­do­wa­nych frag­men­tów. To na­to­miast wy­maga zna­jo­mo­ści pod­staw tak­so­no­mii ro­ślin, w szcze­gól­no­ści w od­nie­sie­niu do róż­no­rod­no­ści i po­wią­zań ewo­lu­cyj­nych po­mię­dzy głów­nymi gru­pami ro­ślin i grzy­bów. Ni­niej­sza książka nie zo­stała po­my­ślana jako wy­czer­pu­jący trak­tat na­ukowy z dzie­dziny tak­so­no­mii ro­ślin. Nie­mniej jed­nak, gdy było to za­sadne, w nar­ra­cję wple­ciono pewne szcze­gó­łowe za­gad­nie­nia tech­niczne z za­kresu sys­te­ma­tyki ro­ślin i bo­ta­niki.

Po­czątki tak­so­no­mii ro­ślin jako na­uki mają zwią­zek z pu­bli­ka­cją Ka­rola Lin­ne­usza z 1753 r., upo­wszech­nia­jącą bi­no­mi­nalny sys­tem na­zew­nic­twa ga­tun­ków. Na­stęp­nie po­ja­wił się Ka­rol Dar­win ze swoją ewo­lu­cyjną teo­rią do­boru na­tu­ral­nego z 1859 r. (i ry­sun­kiem pierw­szego drzewa ewo­lu­cji w "No­tat­niku B" z 1837 r.). Dziś mamy no­wo­cze­sne sys­temy kla­sy­fi­ka­cji oparte na DNA i pro­jekt Open Tree of Life[8]. Co prawda iden­ty­fi­ka­cja nie­zna­nych ro­ślin na pod­sta­wie kla­sycz­nych cech mor­fo­lo­gicz­nych lub ana­to­micz­nych po­zo­staje fun­da­men­tem bo­ta­niki są­do­wej (roz­działy 1-4), to ogrom­nego zna­cze­nia na­brały no­wo­cze­sne me­tody ge­ne­tyczne (roz­dział 5) i che­miczne (roz­dział 6). Zwię­złe ob­ja­śnie­nia czę­sto wy­ko­rzy­sty­wa­nych w kry­mi­na­li­styce me­tod che­micz­nych i mo­le­ku­lar­nych za­war­łem w Słow­niczku.

Aby prze­pro­wa­dzić bo­ta­niczne do­cho­dze­nie są­dowe, ko­nieczne jest pra­wi­dłowe zi­den­ty­fi­ko­wa­nie da­nej ro­śliny za po­mocą jej bi­no­mi­nal­nej na­zwy ła­ciń­skiej lub na­uko­wej, aby unik­nąć nie­po­ro­zu­mień, które wy­ni­kają z uży­wa­nia nazw zwy­cza­jo­wych lub lo­kal­nych. Być może pa­mię­ta­cie słowa Ju­lii do Ro­mea: "Na­zwa twa tylko jest mi nie­przy­ja­zna [...] / Czymże jest na­zwa? To, co zo­wiem różą, / Pod inną na­zwą rów­nie by pach­niało"[9]. Zgod­nie ze sche­ma­tem na­zew­nic­twa bi­no­mi­nal­nego róża na­leży do ro­dzaju Rosa i ist­nieją różne ga­tunki róż, ta­kie jak róża dzika (Rosa ca­nina) i róża wie­lo­kwia­towa (Rosa mul­ti­flora).

Tak­so­no­mi­ści przy two­rze­niu na­uko­wych nazw ro­ślin opie­rają się na zna­jo­mo­ści za­leż­no­ści ewo­lu­cyj­nych po­mię­dzy róż­nymi "jed­nost­kami tak­so­no­micz­nymi" - czyli ga­tun­kami. Aby po­ru­szać się po tej książce, po­trze­bu­jemy za­tem ro­bo­czej de­fi­ni­cji ga­tunku. Naj­bar­dziej od­po­wied­nia tu­taj bę­dzie kon­cep­cja tzw. ga­tunku bio­lo­gicz­nego, jako że in­te­re­sują nas kwe­stie iden­ty­fi­ka­cji i jed­no­znacz­nego na­zy­wa­nia ro­ślin. W ra­mach tej kon­cep­cji ga­tun­kiem jest grupa osob­ni­ków, które mogą się sku­tecz­nie krzy­żo­wać i pro­du­ko­wać płodne po­tom­stwo. Od­ręb­ność ga­tun­kowa zo­staje utrzy­mana dzięki se­pa­ru­ją­cym ga­tunki me­cha­ni­zmom izo­la­cyj­nym, ta­kim jak na­stę­po­wa­nie po so­bie w cza­sie po­szcze­gól­nych zda­rzeń re­pro­duk­cyj­nych, izo­la­cja geo­gra­ficzna i nie­kom­pa­ty­bil­ność ge­ne­tyczna. Cha­rak­te­ry­styczne dla ga­tun­ków mor­fo­lo­giczne i mo­le­ku­larne ce­chy mogą wy­zna­czać ich gra­nice i opi­sy­wać je. Ga­tunki są na­stęp­nie gru­po­wane w więk­sze jed­nostki tak­so­no­miczne na­zy­wane ro­dza­jami (np. Rosa), a te z ko­lei w ro­dziny (np. Ro­sa­ceae), rzędy (Ro­sa­les) i tak da­lej w górę hie­rar­chii tak­so­no­micz­nej. Obec­nie do roz­szy­fro­wy­wa­nia fi­lo­ge­nez ga­tun­ków, wska­zu­ją­cych związki ewo­lu­cyjne mię­dzy tak­so­nami, wy­ko­rzy­stuje się dane mo­le­ku­larne.

Aby pra­wi­dłowo zi­den­ty­fi­ko­wać nie­znaną ro­ślinę, bo­ta­nik musi do­sko­nale opa­no­wać bo­gatą ter­mi­no­lo­gię bo­ta­niczną i mieć dużą bie­głość w uży­wa­niu klu­cza dy­cho­to­micz­nego. Pro­mo­tor mo­jej pracy dok­tor­skiej, nie­ży­jący już prof. Pe­ter Greig-Smith[10], upar­cie wy­ma­gał od swo­ich stu­den­tów pra­wi­dło­wego uży­wa­nia ręcz­nej so­czewki (lupy) do przy­glą­da­nia się z bli­ska kwia­tom. Biada była tym przy­ła­pa­nym na za­glą­da­niu do prze­wod­ni­ków ze zdję­ciami lub ry­sun­kami, za­miast ko­rzy­sta­nia z klu­czy i opi­sów za­war­tych we flo­rze bo­ta­nicz­nej (mie­li­śmy eg­zem­plarz Cla­phama, Tu­tina i War­burga "Flora of the Bri­tish Is­les" z 1962 r., wyd. 2[11]). Dzi­siaj do iden­ty­fi­ka­cji ro­ślin co­raz czę­ściej używa się apli­ka­cji w te­le­fo­nach. Ich wia­ry­god­ność jest jed­nak wąt­pliwa, ale za to nie wy­ma­gają od użyt­kow­nika żad­nej lub pra­wie żad­nej wie­dzy bo­ta­nicz­nej.

W ni­niej­szej książce okre­śle­nia ro­śliny za­zwy­czaj uży­wam w bar­dzo sze­ro­kim zna­cze­niu, obej­mu­ją­cym za­równo ro­śliny (w ści­słym sen­sie tego po­ję­cia, włą­cza­jąc glony), jak i grzyby. Jak wy­ja­śni­łem w roz­dziale 4, ze wzglę­dów hi­sto­rycz­nych bo­ta­nicy czę­sto stu­diują ro­śliny i grzyby ra­zem. Na­leży jed­nak pa­mię­tać, że są to różne or­ga­ni­zmy.

W pod­ję­tych tu roz­wa­ża­niach gło­śne sprawy są­dowe prze­pla­tają się z róż­nymi za­gad­nie­niami z kręgu bo­ta­niki, które oka­zały się po­mocne przy wy­ja­śnie­niu zbrodni. Wy­bra­łem przy­kłady in­te­re­su­jące z bo­ta­nicz­nego punktu wi­dze­nia, sku­pia­jąc się na kwe­stiach do­pusz­czal­no­ści i wia­ry­god­no­ści na­uko­wej do­wo­dów ro­ślin­nych, przed­kła­da­nych przed­sta­wi­cie­lom or­ga­nów prawa.

Za­pra­szamy do za­kupu peł­nej wer­sji książki