72 Imiona Boga. Technologia dla duszy - Yehuda Berg

Reflow text when sidebars are open.
Energia dająca moc tej starożytnej technice pochodzi z cytowanych wersetów i ich 72 liter. 72 Imiona Boga nie są imionami w zwykłym tego słowa znaczeniu. Nie mają nic wspólnego z tym, co sami rozumiemy pod tym pojęciem. Są narzędziem pozwalającym podłączyć się do bezkresnego duchowego prądu, płynącego przez życiową rzeczywistość. Bóg kazał Mojżeszowi dzielić się tą techniką z innymi, aby i oni mogli uwalniać własne moce i zapanować nad fizycznym światem.
Kiedy Wszechmogący spytał zrozpaczonych Izraelitów: "Dlaczego mnie wzywacie?", był to jedynie szyfr. Tak naprawdę mówił im, że sami mogą wydostać się z niebezpiecznego położenia. Nie potrzebują jego wsparcia.
W istocie Bóg nigdy nie odpowiada na modlitwy. To ludzie sobie na nie odpowiadają świadomością, jak się podłączyć i wykorzystać Jego energię i siłę we własnej duszy.
Czyżby całkowita zmiana paradygmatu?
W starożytnej technice, zwanej 72 Imionami Boga, można znaleźć cudowną moc, pozwalającą wyjść cało z każdej opresji.
Prześledź uważnie następną myśl. Kiedy Bóg nakazał Izraelitom skakać do morza, był to również szyfr, ujawniający właściwą technikę uwalniania mocy 72 Imion!
A działa ona tak.
Aby opanować prawa matki natury, trzeba najpierw zapanować nad sobą.
JAK ROZDZIELIĆ OCEAN
Większość z nas zna wynik dosłownie odczytywanej przypowieści o Morzu Czerwonym; chwilę przed dopadnięciem Izraelitów przez egipską armię wody morza się rozstąpiły i ścigani umknęli ku wolności. Istny cud! Ale kabbalah zdradza, że to nie Bóg rozdzielił morze, tylko Mojżesz. I aby dokonać tego zdumiewającego czynu wykorzystał moc 72 Imion Boga!
Mało tego, uaktywnienie mocy Imion przed wzniesieniem się wód do nieba wymagało fizycznego działania. Oto ukryte znaczenie odpowiedzi Boga "Wskoczcie do wody".
Od Izraelitów wymagano okazania całkowitej wiary w boskie moce i 72 Imiona poprzez fizyczne wejście do wody, z głębokim przekonaniem pozytywnego wyniku.
Naturalnie, kiedy uciekinierzy po raz pierwszy stanęli na brzegu morza, obserwując nadejście wojsk Faraona, ogarnął ich strach i zwątpienie. Ale wtedy Mojżesz przypomniał im 72 Imiona. Zaczęli nad nimi medytować i do obudzenia zapierających dech w piersi duchowych sił użyli całych swych mentalnych mocy.
I wiecie, co się stało? Nawet cząsteczka wody nie drgnęła, póki nie przezwyciężyli wątpliwości i nie weszli do morza z całkowitą wiarą. Ani kropeleczka, dopóki nie znaleźli się po szyję w wodzie. Dopiero kiedy sięgała im ona nozdrzy, a oni wciąż wierzyli - chlust - wody się rozstąpiły, otwierając im drogę ku wolności.
Jaka płynie z tego nauka?
Aby opanować prawa matki natury, trzeba najpierw zapanować nad sobą.
W tym tkwi sekret 72 Imion Boga.
Zanim jednak opanuje się ludzką naturę, trzeba ją trochę lepiej poznać.
Światło kryło w sobie radość we wszelkiej możliwej formie.
ZABAWA W CHOWANEGO
Wyobraź sobie przez chwilę, że masz jedenaście lat. Bawisz się w chowanego z najlepszymi przyjaciółmi i ty kryjesz. Opierasz się o drzewo, zakrywasz oczy dłońmi, wolno odliczasz do dziesięciu...
Jakbyś się czuł, gdybyś po odwróceniu się i otwarciu oczu zobaczył wszystkie dzieci stojące tuż przed tobą?
Niezbyt przyjemnie, prawda? Cel zabawy - rozrywka i czerpanie radości z harców - nie zostałby zrealizowany. Takie szczęście można przeżyć, tylko jeśli wszystkie dzieci się schowają. A im lepsza kryjówka, tym wspanialsza zabawa!
Opisana sytuacja jest podobna do tego, co stało się przed stworzeniem świata i człowieka.
POCZĄTKI
Przed powstaniem wszechświata istniała tylko rozciągająca się w nieskończoność eteryczna energia. Kabbalah nazywa tę bezkresną przestrzeń Światłem. Kryło ono w sobie radość we wszelkiej możliwej formie, wszystko, co człowiek mógł sobie wyobrazić, pragnąć czy pożądać, od przyjemności czerpanych z seksu i picia czekolady do niebiańskich uczuć spokoju i szczęścia. Była to domena Boga Stwórcy. Nie istniał czas ani przestrzeń. Wtedy Stwórca stworzył ludzkie dusze, chcąc je nim obdarzyć.
Światło wręczono im dobrowolnie. Ale jak w przypadku zabawy w chowanego, zastanie wszystkiego przed sobą, niczym jałmużna, nie było przyjemne. Innymi słowy, zostaliśmy stworzeni, ogół szczęścia leżał na wyciągnięcie ręki, ale czegoś brakowało.
PODRÓŻ W CZASIE
Kiedy chcemy naprawić przeszłe występki i pozbyć się ich bolesnych skutków, to Imię daje nam swoisty wehikuł czasu. Zapomnij o aviomarinie, ten lot odbywa się na poziomie duszy.
Jesteś gotów? Zapnij pas!
SPOSTRZEŻENIE
Według nauki, każdej akcji towarzyszy właściwa przeciwna reakcja, a każda przyczyna wywołuje skutek. Jednak w świecie materialnym są one zawsze oddzielone w czasie.
Czas to odległość między przyczyną.........a skutkiem.
Czas to przestrzeń między występkiem.........a jego konsekwencjami.
Czas to odstęp między dobrym uczynkiem.........a jego korzyściami.
Ten łańcuch przyczynowo-skutkowy może trwać dziesięć minut, dni, miesięcy, a nawet ludzkich żyć. Niemniej skutki naszego zachowania wracają do nas w pełnej mierze.
Błędnie wierzymy, że dobro nie zostaje nagrodzone, zło uchodzi bezkarnie, a w życiu brak sprawiedliwości. Dlaczego? Bowiem pamięć o naszych pozytywnych i negatywnych czynach z czasem słabnie, a kiedy pojawiają się ich opóźnione skutki, uznajemy je za losowy przypadek.
Co więcej, niegrzeczne słowa też wprawiają tę przyczynowo-skutkową machinę w ruch.
Jak więc wrócić do pierwotnej przyczyny, nim jej groźne następstwa pojawią się w naszym życiu?
Umożliwia to właśnie to wyjątkowe Imię. Dawno temu kabaliści uznali podróż w czasie za możliwą. Dzisiejsi fizycy kwantowi również ją dopuszczają, przynajmniej w teorii. Kabbalah nie ma jednak na myśli fizycznego przenoszenia. Realizujemy tu cel o wiele wspanialszy. Jaki? Co byś powiedział na niewyobrażalną radość i spełnienie po naprawieniu wszystkich swoich negatywnych przeszłych czynów?
MEDYTACJA
Obudź w sercu wyrzuty sumienia za wcześniejsze występki. Zaakceptuj duchową prawdę, że problemy w twoim życiu są wynikiem przeszłych czynów. Skupienie się na tym Imieniu wypleni teraz negatywne, zasiane już przez ciebie nasiona. Czyniąc to zmieniasz swoją przeszłość, teraźniejszość i zapewniasz sobie przyszłość pełną radości i spełnienia.
ODZYSKANIE ŚWIETLNYCH ISKIER
Kiedy zauważymy, że utknęliśmy "na pierwszym biegu", brak nam sił lub cała nasza energia powoli gdzieś ucieka, możemy odzyskać zaginione iskry duchowego Światła.
SPOSTRZEŻENIE
Większość osób spytana o to, czego najbardziej pragnie w życiu, wymieni:
- SZCZĘŚCIE
- RADOŚĆ
- POWODZENIE
- SPOKÓJ DUSZY
- MĄDROŚĆ
- WOLNOŚĆ
- OŚWIECENIE
- DĄŻENIE DO WYTYCZONEGO CELU
Co łączy te cechy? Nie można ich dotknąć ani zobaczyć. Nie wydzielają zapachu, nie mają też smaku, wagi ani koloru. Jednak według kabbalah można je wszystkie wyrazić jednym słowem - Światło! Tak jak światło słoneczne skupia w sobie wszystkie barwy tęczy, Światło duchowe skupia wszelkie "barwy" spełnienia, jakich człowiek poszukuje w życiu.
Oślepiające duchowe Światło przenika całą rzeczywistość. Istnieje jednak pewien problem. Jak mówiliśmy wcześniej, negatywne czyny mogą wywoływać negatywne skutki. Świadomie czy nie, co dzień reagujemy na pragnienia i instynkty związane z ego. Każda reakcja rodzi nową negatywną siłę, ograbiającą nas ze Światła. Wbrew temu, co może mówić nam ego, siły te są bardzo realne. Nie mają własnego życia; żywią się naszą energią. Karmimy je zawsze, okazując egoizm, nietolerancję, złość, strach czy inne reaktywne cechy. Kiedy moc owych bytów rośnie, nasze życie staje się coraz mroczniejsze.
MEDYTACJA
Z tkwiących w tobie niszczycielskich bytów odzyskuje się resztki Światła. Siły życiowe pasożytów odcina się, a tobie dostarcza boską energię. Kiedy miliardy świętych iskier wracają do źródła - twojej duszy - życie jaśnieje z każdym dniem!
DOKONYWANIE CUDÓW
Bywają chwile, gdy jedynie cud może zmienić smutne, rozpaczliwe położenie. Ale to nie Bóg dokonuje cudów, tylko my. Technika ich dokonywania kryje się w tym boskim Imieniu.
Śmiało. Dokonaj cudu.
SPOSTRZEŻENIE
72 Imion Boga używano w starożytności do dokonywania cudów. Z ich pomocą Mojżesz rozdzielił Morze Czerwone, Jozue zatrzymał słońce, a Dawid pokonał Goliata. Potem moc Imion popadła na wieki w zapomnienie - i być może największym cudem naszych czasów stało się jej nagłe ponowne odkrycie.
Omawiana sekwencja liter dotyczy sztuki dokonywania cudów. Do uwolnienia olbrzymiej mocy tego Imienia potrzeba jednak pewnego zrozumienia. Należy na przykład wiedzieć, że sama informacja nie stanowi mocy. Dziecku można dać plany budowy Boeinga 747, ale nie zdoła ich ono wykorzystać. Z kolei prawdziwą mocą jest wiedza, a także mądrość. Te cechy dają się zastosować i przełożyć na praktyczne, pozytywne zmiany - a nawet cuda!
Każdy cud w materialnym świecie musi poprzedzać cudowna zmiana naszego charakteru. Fizyczna rzeczywistość i ludzka natura są blisko powiązane. Kiedy dokonujemy niezwykłej wewnętrznej przemiany, moc tego Imienia pozwala światu wyrazić ją na zewnątrz.
MEDYTACJA
Uwolnij się od egoizmu, zazdrości, gniewu i rozczulania się nad sobą.
Odrzucając te negatywne pokusy, możesz przywołać to Imię i obudzić moc cudów.
ELIMINACJA NEGATYWNYCH MYŚLI
Kiedy zaleją nas obsesyjne, negatywne myśli - niepokój, obawa, strach, pesymizm, niepewność - możemy "cofnąć umysł" i skupić się na myślach pozytywnych.
SPOSTRZEŻENIE
Myśli nie rodzą się z materii mózgu. Jest on tylko radiem nadającym je do racjonalnego umysłu. Skąd więc pochodzi transmisja?
Kabbalah mówi o dwóch źródłach - sile Światła i ciemności. Przypominają one dwie stacje radiowe, nadające 24 godziny na dobę!
Niestety, fale naszego umysłu kontroluje druga z nich. Naszą świadomość dominuje dwadzieścia cztery do siedmiu negatywnych, egocentrycznych myśli. Siła ciemności jest źródłem wszystkich naszych lęków i wątpliwości. W porównaniu z nią myśli dobiegające nas ze Światła są ledwie słyszalne. Dopiero kiedy uda nam się stłumić sygnał ciemności, możemy usłyszeć słabe dźwięki własnych dusz.
Do nawracających myśli należą niepewność, uporczywy niepokój, lęk i nadmierny strach, przechodzące w przerażenie. Także okropności, które myślimy o ludziach, gdy nas zdenerwują i "życzenia" dla innych, kiedy im zazdrościmy.
Niekontrolowane negatywne myśli są też zalążkiem obsesyjno-przymusowych zachowań. Wyłączenie naszych negatywnych procesów mentalnych uwalnia umysł i automatycznie powstrzymuje te zachowania.
Otworem dla szkodliwych, nieproduktywnych myśli jest też zimne serce. Kiedy nasze serca stają się otwarte i ciepłe, zamykamy do nich drogę negatywnym myślom raz na zawsze.
MEDYTACJA
Wyłączasz destrukcyjne myśli płynące z ego. W przestrzeni, która się wtedy otwiera, łagodny blask duchowego Światła wypełnia twe serce i umysł.
UZDRAWIANIE
Pojęcie choroby wykracza poza cielesność. Obejmuje "kiepską kondycję" interesów, "niedomagania" związków i choroby emocjonalne, takie jak lęk czy depresja. Za pomocą odpowiedniego narzędzia możemy zwalczyć wszelkie choroby.
SPOSTRZEŻENIE
Mojżesz stał się wybawcą niewolników, którymi dawniej pomagał rządzić. Dzięki tej ogromnej przemianie litery tworzące jego imię mają wielką duchową moc. Ich sekwencja przekazuje siły uzdrawiania.
Moc tę można w pełni uaktywnić na dwa sposoby:
Myśl o innych.
Medytuj o ludziach, którzy też potrzebują uzdrowienia. Kiedy uzdrawiająca energia przepływa przez nas aby pomóc innym, sami z niej korzystamy. Im bardziej się nią dzielimy, tym więcej otrzymujemy.
Bądź odpowiedzialny.
To zaiste trudne. Musimy odrzucić postawę ofiary. Musimy zrozumieć, że w tym albo przeszłym życiu zrobiliśmy coś, co wywołało chorobę. Bezpośrednie przyczyny, takie jak niewłaściwe odżywianie czy skłonności genetyczne to tylko broń, która nas nią rani. To w istocie skutki. Jeden pali cztery paczki papierosów dziennie i dożywa sędziwego wieku, drugi w ogóle nie pali i dostaje raka płuc. Rozumiecie?
Obwinianie kogoś lub czegoś zwalnia nas z całej osobistej odpowiedzialności. A tylko wtedy, kiedy przyjmiemy ją w 100 procentach, narzędzia 72 Imion Boga obudzą Światło Stwórcy, które nas uleczy. (Jeśli powątpiewasz w tę duchową prawdę, wróć natychmiast do poprzedniego Imienia i przegnaj wszystkie sceptyczne myśli!)
MEDYTACJA
Moc tego Imienia przynosi ci uzdrawiającą energię na najgłębszym poziomie twojego istnienia.
Dlaczego?
Ponieważ przyjmujesz odpowiedzialność za swój obecny stan! I koncentrujesz się na innych, którzy też potrzebują uzdrowienia.
ŚNIENIE
Według kabbalah, oprócz realnego świata istnieją też inne. Można się do nich dostać w różny sposób, między innymi poprzez sny.
SPOSTRZEŻENIE
Kiedy zasypiamy, puszczają codzienne łańcuchy fizycznej egzystencji więżące dusze w naszych ciałach. Nasze dusze wznoszą się do duchowego świata, w którym otrzymują pożywienie, moc i przechodzą okresowy przegląd. Podczas tych nocnych wędrówek trafiają do królestwa znajdującego się poza czasem i przestrzenią. Przeszłość, teraźniejszość i przyszłość zlewają się w jedno. "Przed oczami" staje im pełna panorama ludzkiego życia.
Nasze dusze mogą dostrzegać pozytywne i negatywne przyszłe wydarzenia. Te obrazy przesyłane są później do ciała, gdzie przyjmują postać snów. Sny kryją w sobie zarówno kłamstwa, jak i prawdę. Jeśli jesteśmy uduchowieni, są najczęściej prawdziwe, jeżeli egocentryczni - zwodnicze. Te imaginacje oddziałują na nas podświadomie, wpływając na podejmowane przez nas w życiu decyzje. Im prawdziwsze sny, tym mądrzejszych wyborów dokonujemy i vice versa.
Jeśli zdołamy wyłowić z naszych snów i koszmarów zawarte w nich przesłania, zrozumiemy, co musimy w sobie zmienić. Duchowa przemiana jest proaktywną metodą obrony przed negatywnymi skutkami i karami, które mogą na nas czekać.
MEDYTACJA
Z tym Imieniem twoje sny są prawdziwe. Nocą twoja dusza wznosi się do miejsc bezpiecznych i pełnych miłości. Każdego ranka budzisz się zregenerowany, wzmocniony. Odmłodzony ciałem i duszą. Mądrzejszy.
DNA DUSZY
Kiedy życie wydaje się bez ładu i składu, można w nim wszystko naprawić, odtwarzając jego pierwotne doskonałe DNA. Tylko dotąd o tym nie wiedzieliśmy!
SPOSTRZEŻENIE
Bezkresne Światło Stwórcy zostało ukryte w celu stworzenia miejsca, w którym mógł się narodzić nasz wszechświat. Miał on być areną, na której sami poprzez dzielenie się z innymi i dokonywanie wyboru dobra nad złem stworzymy własne duchowe Światło.
BRAKUJĄCY CZYNNIK
Zasadniczo brakującym czynnikiem była przyjemność czerpana z wyzwania, jakim staje się, na przykład, zabawa w chowanego. Innymi słowy, nasz świeżo powstały byt byłby jeszcze radośniejszy i bardziej spełniony, gdybyśmy sami stworzyli to Światło szczęścia, a nie otrzymali je dzięki łasce Najwyższego.
Rzekliśmy więc do Stwórcy: - Zabawmy się w chowanego! Ukryjesz swe Światło, a wtedy my je znajdziemy.
STAWANIE SIĘ BOGIEM
Kiedy usiłujemy odnaleźć Światło, odczuwamy sens spełnienia. Czujemy się odpowiedzialni za własne szczęście. Czujemy się jak przyczyna sprawcza, jak Bóg.
A nie ma lepszego uczucia, zwłaszcza kiedy otrzymuje się nieskończone szczęście w darze.
I tak się stało. Zamknęliśmy oczy, policzyliśmy do dziesięciu i Światło zostało ukryte. Wówczas narodził się mroczny, fizyczny wszechświat!
Rzekliśmy więc do Stwórcy: - Zabawmy się w chowanego! Ukryjesz swe Światło, a wtedy my je znajdziemy
STWORZENIE ŚWIATA
Boski akt ukrycia Światła jest przyczyną sprawczą powstania wszechświata, który, zdaniem astrofizyków, narodził się w wyniku wielkiego wybuchu. Co ciekawe, w wielu kwestiach dotyczących Stworzenia między astrofizykami i kabalistami panuje zaskakująca zgodność.
Co mówi kabbalah
(na podstawie nauk XVI-wiecznego kabalisty Isaaca Lurii)
Przed schowaniem się Światła panowała doskonała harmonia, jedność. Nie istniały takie pojęcia jak czas i przestrzeń.
Po jego ukryciu powstał punkt przestrzeni wyznaczający też narodziny czasu.
Z naszych szacunków wynika, że nastąpiło to jakieś 15 miliardów lat temu.
Punkt ten następnie rozciągnął się (pomyśl o nadmuchiwanym balonie) i stworzył pusty kosmos. Bóg wysłał do niego promień energii, który ostatecznie uformował całą fizyczną materię, m.in. gwiazdy, planety i ludzi.
Podczas procesu Stworzenia z pierwotnego stanu jedności wyłoniły się cztery różne siły.
Co mówi nauka
(zdaniem Stephena Hawkinga, autora publikacji "Wszechświat Stephena Hawkinga")
Wszechświat i sam czas powstały w wyniku wielkiego wybuchu około 15 miliardów lat temu. To on wyznaczył chwilę, w której miały swój początek, i w którym rozciągnęła się kosmiczna materia. Wcześniej cztery podstawowe siły - grawitacja, elektromagnetyzm oraz mocne i słabe siły nuklearne - stanowiły jedność.
To ta sama historia z tą tylko różnicą, że kabbalah podaje przyczynę wielkiego wybuchu, a nauka opisuje jedynie, jak do niego doszło.
W naszej metaforze zabawy w chowanego idea liczenia do dziesięciu rozwija tę analogię. Mówi ona bowiem o dziesięciu kurtynach wzniesionych, by stopniowo zmniejszyć, i tym samym ukryć, oślepiającą jasność Światła.
Te kurtyny stworzyły dziesięć wymiarów, każdy ciemniejszy od poprzedniego.
Nasz chaotyczny fizyczny wszechświat reprezentuje najciemniejszy z nich.
I co wy na to? Dwa tysiące lat po tym, jak kabbalah ujawniła, że rzeczywistość składa się z dziesięciu wymiarów, współczesna fizyka potwierdza to teorią strun.
Obecnie teoria strun jest największym faworytem w naukowych próbach sformułowania teorii wszechrzeczy.
Sprawdźmy podobieństwa.
Co mówi kabbalah
(na podstawie nauk XVI-wiecznego kabalisty Isaaca Lurii)
Rzeczywistość składa się z dziesięciu wymiarów. Dziewięć z nich leży poza czasem i przestrzenią. Jedynie nasz fizyczny świat zawiera czasoprzestrzeń.
Sześć z dziesięciu wymiarów tworzy faktycznie jeden.
Co mówi fizyka
(zdaniem fizyka Briana Greene'a, autora książki "Elegancki wszechświat: struny, ukryte wymiary i poszukiwania ostatecznej teorii")
Aby teoria strun miała sens, wszechświat powinien mieć dziewięć wymiarów przestrzennych i jeden czasowy.
Dr Michio Kaku, międzynarodowy autorytet w dziedzinie fizyki teoretycznej, w swojej książce "Hiperprzestrzeń" pisze:
Fizycy odzyskują nasz bardziej znany czterowymiarowy wszechświat przy założeniu, że podczas wielkiego wybuchu sześć z dziesięciu wymiarów zwinęło się (czy też "zbiło") w drobną kuleczkę.
Nadzwyczajne, prawda?
GDZIE CHOWA SIĘ ŚWIATŁO
Powróćmy na chwilę do dziecinnej zabawy w chowanego. Załóżmy, że jeden z twoich przyjaciół postanowił ukryć się za dużym krzakiem róży. Aby go odszukać, musisz najpierw znaleźć krzak. W życiu jest podobnie. Aby odnaleźć Światło, musisz wpierw odkryć jego kryjówkę.
Powstaje więc zasadnicze pytanie:
Gdzie znajduje się kryjówka Światła?
Według kabbalah, ludzi stworzono z dwoma różnymi aspektami natury - ciemnością i Światłem.
Ciemność to ludzkie ego - jak w zdaniu:
Everybody's Got One (Każdy je ma, przyp. tłum.)
I to jest to! Tam właśnie kryje się Światło.
Światło to ludzka dusza przesłonięta przez ego. Ego to nawet nie ty, tylko tak myślisz.
To wierzchnia odzież, kurtyna skrywająca Światło twojej duszy przed tobą samym.
Aby zabawa w chowanego była prawdziwym wyzwaniem, ego otrzymało władzę, całkowite zwierzchnictwo nad twoimi myślami i "wrodzonym" zachowaniem. Twoja dusza zaś została podbita, ukryta przed świadomymi pragnieniami i racjonalną myślą.
Gdzie znajduje się kryjówka Światła?
EGO
Dają ci szansę odrzucić ego, egoizm i zazdrość, a w zamian odnaleźć Światło!
SENS ŻYCIA
Celem istnienia człowieka jest dać Światłu możliwość pełnego rozbłyśnięcia w jego życiu i świecie. Określa się to mianem nieba na ziemi. Czy jesteś lekarzem, prawnikiem, uczonym, hydraulikiem, dyrektorem naczelnym, artystą, nauczycielem, stolarzem, księgowym, przedsiębiorcą, robotnikiem fabrycznym, inżynierem, elektrykiem, komputerowcem, czy technikiem rakietowym masz dwie możliwości przeżywania swego życia.
Poprzez ego, w zwątpieniu i zapomnieniu prawdy Światła, koncentrując się tylko na sobie.
Przez pokorę własnej duszy, stale poszukując Światła i uwzględniając potrzeby innych.
Twoja kariera, rodzina, przyjaciele istnieją w jednym celu - byś mógł dokonać osobistej przemiany. Dają ci szansę odrzucić ego, egoizm i zazdrość, a w zamian odnaleźć Światło!
KURTYNY PRZESŁANIAJĄCE ŚWIATŁO
Każdorazowo kiedy pozwalasz, by ego kierowało twoim zachowaniem w interesach, małżeństwie i stosunkach z innymi, zawieszana jest kolejna zasłona ukrywająca Światło duszy i Światło Stwórcy. W tej zgęstniałej ciemności twoje ego rośnie w siłę, prawdziwe ja staje się bardziej ukryte, a życie mroczniejsze.
Jest to zachowanie reaktywne - reagujesz na bodziec ego.
Za każdym razem kiedy opierasz się ego, zrywasz zasłonę.
Jest to zachowanie proaktywne - powstrzymujesz odruchowe egocentryczne bodźce i uwalniasz proaktywną wolę swojej duszy. Życie staje się jaśniejsze.
WOLNA WOLA
Twoją jedyną wolną wolą w życiu jest wybór: czy opierać się egocentrycznym bodźcom, czy nie. Za każdym razem kiedy porzucasz reaktywność na rzecz proaktywnego zachowania, przejawiasz wolną wolę.
Jak usunąć kurtyny i zasłony? Cierpienie i duchowa przemiana
POSZUKIWANIE ŚWIATŁA W NIEWŁAŚCIWYM MIEJSCU
A więc wszystko już jasne! Światło ukrywa się za ego i wszystkimi jego reaktywnymi cechami. Niestety, nasze społeczne uwarunkowania każą nam skupiać się na naszych dobrych, urokliwych, pozytywnych cechach. Całkowicie lekceważymy i wypieramy się naszej mrocznej strony.
To dlatego nie udało nam się odnaleźć Światła! Od zarania ludzkości szukamy w niewłaściwym miejscu!
PROBLEM
To trudny fragment: Za każdym razem kiedy zachowujemy się zgodnie z ego, przesłaniamy Światło jeszcze bardziej. Ludzka egzystencja staje się jeszcze mroczniejsza.
Powstaje więc zasadnicze pytanie:
Jak usunąć kurtyny i zastony?
CIERPIENIE KONTRA DUCHOWOŚĆ
Istnieją dwa sposoby usuwania kurtyn przesłaniających Światło duszy: cierpienie i duchowa przemiana. Nie ma innych możliwości.
Zbadajmy ten kabalistyczny pogląd dalej.
Nasze ego maleje od emocjonalnego cierpienia, a dusza raptownie rozkwita.
DLACZEGO CIERPIMY
Kiedy cierpimy, doświadczamy bólu, kiedy zaznajemy smutku i żalu, cierpienie usuwa ego i interesowność z naszej natury. Dusza - nasze prawdziwe ja - świeci w takich chwilach jaśniej. To dlatego na widok samolotów wbijających się w nowojorskie wieżowce odczuwamy nagły przypływ miłości i jedności z innymi ludźmi. To dlatego zmieniamy priorytety, kiedy tuziny ludzkich szczątków znaczą krajobraz w wyniku aktów wojny, terroru i tragicznych wypadków.
Nasze ego maleje od emocjonalnego cierpienia, a dusza raptownie rozkwita. To dlatego śpieszymy z pomocą innym, będąc narażonymi na ból i cierpienie. To dlatego strażacy, policjanci, załogi pogotowia i zwykli ludzie ryzykują nagle życie dla ocalenia drugiego człowieka. To dlatego czujemy się raptem skłonni zmieniać świat i siebie, stając w obliczu koszmaru i tragedii. Nasze prawdziwe, bezinteresowne, boskie ja przebłyskuje, ilekroć nasze ego zostaje pobite i wstrząśnięte do głębi.
EGO KONTRATAKUJE
Dlaczego więc cierpienie, którego w życiu zaznałeś, uczyniło cię pełnym bezgranicznej radości, jaką niesie Światło? Kłopot z cierpieniem jako drogą do Światła polega na tym, że, z niewielkimi wyjątkami, zmiany w ego są jedynie tymczasowe. Dlaczego? Ponieważ gdy wspomnienie cierpienia zanika, ego ponownie skłania nas do reagowania na jego bodźce. Nasze reakcje zaś wskrzeszają jego moc.
Z czasem ego wolno, ale pewnie, odzyskuje siłę i kontrolę. Wpływ duszy stopniowo słabnie. Twój dobry nastrój, nowe priorytety i troskliwe uczucia ustępują kiepskiemu humorowi i nietolerancji. Rodzinę zastępuje 50-godzinny tydzień pracy. Nagle nie chcesz już zmieniać świata. Chcesz tylko zmienić samochód na ładniejszy od auta przyjaciela. Wracasz do zaspokajania własnych zachcianek. Znowu przeszywasz złym wzrokiem ludzi, którzy wpadną na ciebie w centrum handlowym. Codzienne życie wraca do następujących po sobie reakcji.
Cóż więc można zrobić?
Czy, aby się otrząsnąć i odkryć, że ego daje ci fałszywe poczucie bezpieczeństwa, zawsze trzeba przeżyć koszmar?
Na szczęście, odpowiedź brzmi nie.
NARZĘDZIA PRZEMIANY
72 Imiona Boga są najstarszym, najpotężniejszym duchowym narzędziem znanym ludzkości. To technika o wiele potężniejsza od wszystkich XXI-wiecznych odkryć. Dlaczego? Ponieważ działa na poziomie DNA duszy, zwanym przez fizyków kwantowym poziomem rzeczywistości.
72 Imiona Boga są wymierzone w ego; atakują nieprzyjemne cechy z czysto proaktywnego punktu widzenia. O tym, w jaki sposób, dowiesz się, po odkryciu znaczenia Imion, z drugiego rozdziału książki.
Z czasem ego wolno, ale pewnie, odzyskuje siłę i kontrolę.
Wpływ duszy stopniowo słabnie. Twój dobry nastrój, nowe priorytety i troskliwe uczucia ustępują kiepskiemu humorowi i nietolerancji.
NIE CHODZI I NIGDY NIE CHODZIŁO O RELIGIĘ
Powinieneś wiedzieć, że w 72 Imionach Boga nie chodzi o religię. W gruncie rzeczy Bóg jej nigdy nie stworzył. Zrobili to ludzie, a ten wynalazek tylko ich podzielił. Co tragiczne, za sprawą wiary polało się więcej krwi niż z powodu wszystkich chorób i zbrodni razem wziętych.
Religia rodzi nienawiść. W imię Boże doprowadza do wojen i ludobójstwa. Jednak wojna, nienawiść i ludobójstwo nie stanowią imion Boga.
Niezbitym faktem jest, że boska mądrość, z samej natury, tworzy między ludźmi tylko harmonię. Obudzenie miłości i pojednania to wrodzony efekt prawdziwej boskiej mądrości. W naturalny sposób buduje ona mosty między ludźmi przeciwnych wyznań.
Nieodłącznie przyjmuje i nadaje im wszystkim moc. Jest jak uniwersalna siła grawitacji, nie rozróżnia ras, indywidualnych przekonań czy kont bankowych. Grawitacji nie interesuje, czy jesteś czarny, biały, bogaty, biedny, wykształcony czy niepiśmienny - jeśli wyjdziesz za barierę balkonu wysokiej wieży, runiesz z hukiem na bruk.
Jeżeli tak zwana religia manifestuje jakąkolwiek wrogość lub podziały we własnych szeregach czy względem innej wiary, jeśli nie tworzy Światła i nie dostarcza ciągłych odpowiedzi na nasze najtrudniejsze pytania, coś nie jest w porządku. Konflikt, nietolerancja i ciemność nie mogą z natury istnieć w obecności Światła i prawdziwej duchowości.
MAŁA PRÓBA
Fakt, że duchowa mądrość jest czysta i powiązana z Bogiem rozpoznasz wtedy, kiedy w trakcie nauki przemknie ci przez głowę: "Już to wiedziałem. Zawsze czułem gdzieś te prawdy głęboko w sobie, tylko nie umiałem ich wyrazić".
(Jeśli nie pomyślisz tak choć raz podczas lektury tej książki, możesz ją spokojnie wyrzucić!)
Kluczem do tego prawa natury jest ofiarowanie prawdziwego Światła i bezwarunkowej miłości.
UNIWERSALNOŚĆ PRAWDZIWEJ DUCHOWOŚCI
Moc 72 Imion Boga działa całkowicie na poziomie duszy. Dotyczy duchowości, nie religijności. Zamiast ulegać ograniczeniom wynikającym z międzyludzkich różnic, wznosi się ponad odwieczne spory i systemy wiary i skupia na jedynej wspólnej więzi jednoczącej ludzi i narody - ludzkiej duszy.
Kabaliści byli przekonani o jednym: jeśli chce się zaznać w życiu pokoju, trzeba ofiarować bezwarunkową miłość i prawdziwe Światło przyjaciołom, a nawet wrogom. Trzeba zobaczyć duszę drugiej osoby i się z nią połączyć.
Na przykład, jeśli żyd ofiaruje bezwarunkową miłość i Światło muzułmaninowi czy chrześcijaninowi, nawet jeżeli ci go nienawidzą, muszą one w równej mierze do niego wrócić. Takie jest prawo natury.
Kluczem do niego jest ofiarowanie owego Światła i miłości.
Bezwarunkowa miłość i prawdziwe Światło wracają, gdyż natychmiast przenikają duszę drugiej strony, budząc w niej te same uczucia.
Jeśli ten warunek jest spełniony, wszelkie formy nienawiści, konfliktów i wrogości muszą zniknąć tak szybko jak ciemność wypędzana z pokoju przez zapalaną żarówkę.
Jeżeli tak się nie dzieje, nie daj się zwieść: to nie było prawdziwe Światło: za ofiarowaną miłością i dobrocią coś się kryło. Nie była bezwarunkowa.
Jeżeli twoje starania w dążeniu do pokoju nie były w stu procentach szczere, krył się za nimi jakiś plan czy cień interesowności, takie uczucie nigdy nie dotrze do duszy drugiej osoby. Nie obudzi miłości. Innymi słowy, to tylko jedno ego komunikujące się z innym.
Jak więc obudzić prawdziwe Światło i duszę?
To proste! W ten sam sposób, w jaki zapalasz je w zaciemnionym pokoju.
Po prostu pstryknij przełącznik.
PSTRYKANIE PRZEŁĄCZNIKA
Z chwilą kiedy twoje oczy spoczną na 72 Imionach Boga, zapali się duchowe Światło niewyobrażalnej mocy i jasności.
Rozpala ono twoją duszę. Przepędza ciemność, jaką jest twoje ego. Z chwilą kiedy postanawiasz dzielić się nim ze wszystkimi bytami, nadaje moc całemu światu. Po twojej medytacji nad Imionami ludzie na całym świecie zaznają miłości, harmonii i czułości bez konieczności uprzedniego cierpienia.
To obietnica 72 Imion Boga. Nigdy nie zadowalaj się niczym pomniejszym. Zwłaszcza kiedy ego odzywa się i podszeptuje: "To nie może być prawda. To zbyt dobre, aż nazbyt proste".
Przejaw więc wolną wolę. Odrzuć sceptycyzm. Wykorzystaj Imiona. Medytuj, o tym że Światło, które zapalasz, nadaje moc duszy twojej i wszystkich ludzi. Wierz, że Światło i dobroć triumfują nad ciemnością i złem.
A potem rozejrzyj się wokoło. Sprawdź, czy twoje życie zmienia się na lepsze. Przekonaj się, czy widzisz prawdziwe cuda w nim i otaczającym świecie.
I pamiętaj: Za każdym razem kiedy otwierasz stronę na nowym Imieniu, pstrykasz kolejny świetlny przełącznik.
HEBRAJSKA TECHNOLOGIA
Jeśli przekartkowałeś dalsze strony, myślisz zapewne: "Nie znam hebrajskiego"! To bez znaczenia. Ta książka nie rozprawia o obcych językach i nieznanych alfabetach.
Przede wszystkim 72 Imiona Boga nie są właściwie słowami. Z niewieloma wyjątkami nie da się ich wymówić w żaden sensowny sposób. Ich poszczególne konfiguracje pozbawione są dosłownego znaczenia. To święte sekwencje uaktywniane wizualnie.
Po drugie hebrajskie słowo "litera" znaczy faktycznie "puls", "wibracja".
A co pulsuje i wibruje? Energia! Kiedy twoje oczy oglądają kształty Imion, strumień energii spływa bezpośrednio na ciebie.
Po trzecie te uniwersalne symbole medytacyjne wznoszą się ponad religię, rasę, geografię i samo pojęcie języka. Imiona stworzono dla ludzi jako globalne narzędzie łączące nas ze Światłem. Ich moc wyzwala się poprzez wyjątkowy kształt, poprzez wzorce wyrażone w opisujących je liniach.
JAK WYKORZYSTAĆ 72 IMIONA
Trzyliterowa sekwencja tworząca każde z 72 Imion działa podobnie do kabla przesyłającego cząstki energii do fizycznego świata.
Trzy litery oznaczają trzy siły:
pozytywną energię
negatywną energię
uziemienie.
Ten układ tworzy bezpieczny obieg, kierujący duchowy prąd do twojego życia, niczym trójbiegunowa wtyczka przekazuje prąd elektryczny do sprzętów domowych.
Kiedy medytujesz nad tymi sekwencjami, do twojej duszy spływa szczególny duchowy prąd.
Istnieją jednak trzy warunki uaktywniania mocy 72 Imion.
Przeświadczenie o mocy.
Zrozumienie poszczególnych prądów emitowanych przez każde Imię.
Konkretne fizyczne działanie, by tę moc uaktywnić.
Pierwszy warunek zależy od ciebie. Wiedz jednak zawczasu, że ego zaleje twój umysł wątpliwościami i niedowierzaniem. Ta bitwa jest indywidualna i to ty musisz ją stoczyć.
Stoczenie jej i zwycięstwo jest podstawowym celem życia. Pamiętaj, walczysz o to, jak odnaleźć Światło.
Drugi warunek otrzymujesz w darze. Na dalszych stronach duchowy prąd i moc każdego Imienia zostają ujawnione po raz pierwszy w historii! Docenienie tego faktu dodatkowo wzbogaci i wzmocni twoje połączenie ze Światłem.
Trzeci warunek czasem najtrudniej zauważyć. Na przykład, jeżeli używasz Świętego Imienia do pokonania lęków, aby usunąć je z życia, będziesz musiał stawić im czoło.
To jak mały test, proste fizyczne działanie włączające "przełącznik Światła". Powinieneś jednak wiedzieć, że kiedy skonfrontujesz się z nimi z nowo odkrytą duchową siłą, przezwyciężysz je i staniesz na drodze do życia wolnego od strachu.
Podobnie, jeśli próbujesz pokonać ego, pojawi się wkrótce sytuacja, która pobudzi je tak, byś mógł dać mu odpór.
POŁĄCZENIE
Ogromna potęga 72 Imion powstaje więc ze zgrabnego połączenia duchowej mocy i konkretnego fizycznego działania.
Można też spojrzeć na to tak. Pewnej nocy człowiek wraca późno do pogrążonego w mroku domu. Oczywiście chce mieć w nim trochę światła. To pragnienie jest jednak niesubstancjalne, tak jak płynący w domu prąd. Aby je zamanifestować, musi dokonać jakiegoś fizycznego aktu. Musi podejść do przełącznika i pstryknąć.
W celu uaktywnienia w naszym świecie nieuchwytnych sił - czy chodzi o prąd elektryczny czy też o Światło Stwórcy - zawsze wymagany jest jakiś fizyczny akt.
To połączenie duchowości z fizycznością tworzy moc 72 Imion Boga.
Trzyliterowa sekwencja tworząca każde z 72 Imion działa podobnie do kabla przesyłającego cząstki energii do fizycznego świata.
MEDYTACJA
Zrelaksuj się przez kilka chwil w spokojnym miejscu, gdzie nikt nie będzie ci przeszkadzał. Usiądź na wygodnym, prostym krześle lub, jeśli wolisz, na podłodze.
Zastanów się, dlaczego wzywasz daną moc akurat w tej chwili. Jakie Morze Czerwone stoi przed tobą? Jaka armia faraona nadciąga z tyłu?
Czy obecna, choćby nie wiem jak straszna sytuacja, wydaje ci się okazją do objawienia Światła? Jeśli tak, to wspaniale. Ujawni się ono przez moc Imion. A może zadowoli cię tylko zmiana na coś wygodniejszego - szybka przeróbka? Jeżeli tak, sytuacja niewątpliwie pojawi się ponownie, póki jej inaczej nie pojmiesz.
Zadaj sobie te pytania i odpowiedz na nie szczerze i otwarcie. Jeżeli jesteś pewien, że medytacja płynie z pozytywnego wyboru, przejrzyj tę książkę i znajdź sekwencję liter, która najbardziej odpowiada twoim problemom czy pragnieniom.
Przeczytaj towarzyszący literom tekst. Potem po prostu skieruj na nie wzrok z pełną uwagą, ale bez zbytniego skupienia czy koncentracji. (Kiedy medytujesz, czytaj od prawej do lewej.)
Najlepiej nie myśl o tym, co chciałbyś osiągnąć. Kiedy świadomość liter dociera do ciebie, wycisz umysł. Jeżeli rozproszą cię przypadkowe myśli, spróbuj skupić się na oddychaniu - na sekwencji wdechów i wydechów - a twe oczy niech nadal patrzą na litery. Z każdym oddechem wyobrażaj sobie, jak ich moc wypełnia twoje ciało Światłem.
Z każdym wydechem pozwalaj Światłu wpływać do ciebie i przenikać całe twe jestestwo.
Po kilku chwilach zamknij oczy i ujrzyj litery okiem duszy. Wyobraź je sobie jak najwyraźniej, jakbyś widział je na stronie. Niech będą czarne, kontrastujące z białym tłem. Potem otwórz oczy.
Ponownie skup się na literach w książce. Przyglądaj się im, jak długo będzie ci wygodnie.
Teraz zamknij oczy i wyobraź sobie litery znowu, tym razem białe na czarnym tle. Niech jak najbardziej zaabsorbują twe myśli. Uświadom sobie, że liter nie ma już na stronie - są w tobie.
Są łącznikiem z częścią ciebie, poprzedzającą twe nadzieje, lęki, a nawet życie. Poprzez litery możesz dostać się do noszonego w sobie Światła - Światła pochodzącego od Stwórcy.
Kiedy tego zapragniesz, otwórz oczy. Unikaj pokusy ponownego spojrzenia na litery. Chwilowo ich obecność w książce nie ma znaczenia. Istnieją już w tobie. Zawsze istniały, tylko obudzono je teraz ponownie.
O PISANIU TEJ KSIĄŻKI
Napisanie tej książki było dla mnie bardzo osobistą i dość nieprzewidywalną drogą odkryć. Pozwolę sobie wspomnieć tylko o jednym niespodziewanym wydarzeniu.
Do nauk związanych z 72 Imionami ciągnęło mnie przez całe życie. Zdziwiło mnie jednak, że Imion nigdy nie zebrano i nie objaśniono w jednej książce. Wzmianki o nich przewijały się w kabalistycznej literaturze tu i tam, ale były rozproszone, a część zdawała się całkowicie zapomniana od wieków. Chcąc je zgromadzić rozpocząłem prace nad książką, którą trzymasz teraz w ręku.
Zadanie okazało się nie tylko trudniejsze niż sądziłem, ale była to trudność zupełnie nieprzewidziana. Informacje o wielu Imionach znalazłem dość szybko, lecz podnosiło to jedynie znaczenie braku innych. Przedsięwzięcie było bowiem bezkompromisowe. Posiadanie 65 czy nawet 70 Imion nie dawało więcej, niż nieposiadanie ich wcale.
Podzieliłem się więc problemami z moim ojcem i nauczycielem, kabalistą Ravem Bergiem. Spytałem o konkretne książki i autorów, z którymi powinienem się zapoznać, ale on zaskoczył mnie dużo głębszym wyznaniem.
- Daruj sobie - rzekł. - Jeśli nie znajdujesz tego, czego chcesz, przestań szukać.
Byłem zmieszany. Widziałem, jak Rav napotykał o wiele większe przeszkody i nie pamiętam, by się poddawał. Pomimo to posłuchałem go - i nauczyłem się, że rada kabalisty nie zawsze jest tym, na co wygląda.Niedługo potem, buszując po brooklyńskiej księgarni, zauważyłem czerwoną księgę. Wyglądała na względnie całą, ale gdy ją otworzyłem, okazało się to złudzeniem. Okładkę miała nową, jednak strony pożółkłe i kruche. To na jej kartach znalazłem całą poszukiwaną przeze mnie mądrość. Odkrycie to utwierdziło mnie w przekonaniu, że moje dzieło było prawdziwym wyrazem Światła Stwórcy. Byłem też pewien, że żaden świadomy zamiar nie zawiódł mnie do księgarni i czerwonej księgi. Praktycznie tylko dzięki radzie ojca, by "sobie darować", ukończyłem poszukiwania.
Tak było w moim życiu zawsze. Ilekroć posłuchałem rad i mądrości ojca i matki, doświadczałem cudownych błogosławieństw. Obecność rodziców oraz żony i dzieci w moim życiu jest największym boskim darem, jaki kiedykolwiek mogłem otrzymać.
Pragnę, byś był otwarty na moc 72 Imion. Korzyść z medytowania nad nimi jest cenniejsza od wszystkich skarbów świata. Możliwości świata, w którym żyjemy są o wiele większe niż można sobie wyobrazić.
Niniejsza książka jest książką o mocy - mocy umysłu, duszy i niewidzialnych duchowych sił przenikających nasze życie.Kiedy odpowiednio wykorzysta się i połączy te trzy jej źródła, zdobywamy możliwość kontrolowania i pozytywnego zmieniania ludzkiej natury, matki natury, a w konsekwencji całego świata.
Ta książka to przecież dzieło o głębokim osobistym spełnieniu i prawdziwym pokoju.
Żywię najgłębszą nadzieję, że zawartą w niej mądrość spożytkujesz wyłącznie w celu połączenia się ze Światłem Stwórcy i dzielenia się pozytywnymi doznaniami z innymi.
Darów Boskich i Światła!
Gdybyś miał tylko jeden strzał, jedną szansę, by posiąść wszystko, czego chcesz - tylko jedną chwilę - skorzystałbyś z niej, czy też pozwolił jej uciec?
- Eminem
Kiedy rozpoznajemy i pracujemy nad zmianą naszych negatywnych, egocentrycznych cech, klucz się obraca i wrota otwierają. Możemy zaznać dobrodziejstw i szczęścia.
MĘDRZEC I DZIESIĘCIU ŁOTRÓW
W małym miasteczku na Środkowym Zachodzie żył listonosz Ike wraz z żoną Cathy i synem Davidem. Kiedy chłopiec skończył siedem lat zapadł na tajemniczą chorobę.
Z każdym dniem bardziej opadał z sił. Ike przejechał setki mil, odwiedzając różnych lekarzy, ale na próżno. Cathy widziała w oczach syna nadchodzący koniec. Wyczuwała anioła śmierci, unoszącego się w jego sypialni. Mały David rozpaczliwie potrzebował cudu.
Przypadkowo w tym samym miasteczku mieszkał stary mędrzec. Nie był lekarzem, ale miejscowi przychodzili do niego z dolegliwościami, które opierały się leczeniu; krążyła też plotka, że umie rozmawiać z aniołami i dokonywać wszelkich cudów. Ostatnią nadzieją Ike'a było odwiedzenie starca.
Usłyszawszy o tragedii Davida, mędrzec zasmucił się. Ike błagał go, aby pomógł chłopcu modłami i błogosławieństwami. Uzdrowiciel wziął listonosza za rękę i obiecał zrobić, co się da.
Tej nocy za pomocą tajemnych modłów i medytacji, znanych tylko wybranym, stary mistyk wzniósł się do świata duchów. Kiedy dotarł do bram niebios, zastał je jednak zamknięte. Los chłopca był przesądzony.
Noc wkrótce minęła i poranne słońce wzeszło nad miasteczkiem. Ike i mędrzec spotkali się wczesnym rankiem przed pocztą. Starzec ze smutkiem przekazał listonoszowi wieści.
- Chyba nie mogę pomóc - rzekł. - Postanowiono, że bramy niebios pozostaną zamknięte dla twojego syna.
Ike był zdruzgotany. Łzy płynęły mu strumieniem po twarzy, kiedy błagał starca po raz wtóry. - Nie mam się do kogo zwrócić - szlochał. - David to mój jedyny syn, jedyne dziecko. A ty jesteś moją ostatnią nadzieją!
Nie mając serca odmówić, stary mistyk odparł: - Nie mogę niczego obiecać, ale spróbuję.
I raptem wpadł na dziwaczny pomysł. Wezwał szybko swego młodego pomocnika Thomasa i przedstawił mu szczególną prośbę. - Pojedziesz zaraz do najbliższego miasta - rzekł - i sprowadzisz mi dziesięciu zatwardziałych przestępców. Co najmniej.
Thomas był zszokowany. Miał jednak w głowie tyle rozumu, by nie kwestionować próśb człowieka rozmawiającego z aniołami.
- Znajdź mi kieszonkowców, włamywaczy, rabusiów, najgorsze możliwe kanalie - dodał starzec. - I pośpiesz się.
Thomas pojechał do miasta i ku swemu zdziwieniu zebrał dziesięciu łotrów dość szybko. Naprawdę był zdumiony, jak łatwo zgodzili się mu towarzyszyć. Nawet te łajdaki słyszały o tajemniczym uzdrowicielu z okolicy, władającym nadprzyrodzonymi mocami.
Thomas i jego nikczemnicy przybyli do domu mistyka. Stary mędrzec podziękował im za przyjazd i zaprosił do środka. Kilku najgroźniejszych przestępców w stanie rozsiadło się w jego salonie i chełpliwie raczyło ulubionymi kryminalnymi opowieściami. Wtedy starzec dał znak, by zamilkli. Coś w jego osobie wzbudzało ich szacunek, wysłuchali więc uważnie, co powiedział. A poprosił ich o pomoc w dokonaniu najtrudniejszego, najbardziej niewiarygodnego ze wszystkich cudów!
Następnego ranka wczesnym świtem, rozbrzmiewającym pianiem kogutów i pachnącym łagodną morską bryzą, listonosz Ike tańczył szaleńczo na głównej ulicy i wyglądał na najszczęśliwszego człowieka na ziemi.
Do podrygującego Ike'a podjechał samochód. Za kierownicą siedział Thomas, a na tylnym siedzeniu mędrzec. - Drogi przyjacielu - zawołał mistyk - z twojej radosnej twarzy i tanecznego kroku wnioskuję dobre wieści.
- Dziękuję z całego serca - odparł poczmistrz. - Mój mały David dostąpił w nocy cudu. Jakby nigdy nie chorował! Doi teraz krowy na pastwisku i spełnia posługi!
- Zaiste, to świetna nowina - ucieszył się człowiek rozmawiający z aniołami. - Bywaj przyjacielu - pożegnał się i odjechał.
Thomas był zaintrygowany, więc zwrócił się do swego mentora. - Jak to możliwe - spytał.
- Jesteś zdolnym uzdrowicielem. Ale ci ludzie, których wczoraj do ciebie sprowadziłem... to włamywacze, kasiarze i kieszonkowcy. Zwykłe łotry. Dlaczego nie poprosiłeś o bogobojnych, porządnych obywateli? Dlaczego modliłeś się z tymi ciemnymi typkami?
Szlachetny mąż odpowiedział na to tak:
- Kiedy modliłem się pierwszej nocy za naszego przyjaciela i jego jedynaka, zobaczyłem zamknięte bramy niebios. Nie mogłem nic zrobić. Serce Ike'a było rozdarte. Jak mogłem mu odmówić, kiedy błagał, bym spróbował ponownie? I wtedy wpadłem na pomysł. Poprosiłem cię o sprowadzenie łotrów. Ostatniej nocy również się modliłem, ale bramy niebios nadal ani drgnęły.
Thomas nic nie rozumiał. - Więc, co się stało? - spytał. - Jak wyleczyłeś syna Ike'a mimo zamkniętych wrót?
Przez twarz mistyka przemknął uśmiech wielkiej mądrości. - Tym razem miałem do pomocy bandę złodziei - odparł. - Dobry złodziej, Thomasie, wie wszystko o włamaniach. Otworzyli zamki! Ci przestępcy włamali się do niebios, oto, jak moje modły dostały się do niebiańskiego sanktuarium.
Samochód wciąż jechał przez miasteczko. Było wcześnie, ale ulice budziły się już do życia. I gdybyś wiedział, w którą spojrzeć stronę, dostrzegłbyś wśród przechodniów przestępców, uchylających dyskretnie kapeluszy na widok auta uzdrowiciela.
Ta prosta przypowieść jest w istocie głęboką metaforą, kryjącą najwspanialszy przepis na wysłuchanie wszelkich modlitw:
Przepis:
Mistyk w przypowieści symbolizuje naszą duszę, wszystkie nasze pozytywne cechy charakteru.
Złodzieje reprezentują nasze negatywne i egocentryczne cechy. Wszyscy jesteśmy przecież do jakiegoś stopnia łotrami.
Dobra natura i pozytywy nie pomogą w wysłuchaniu naszych modlitw. Kluczem do niebios są raczej cechy ujemne. Kiedy rozpoznajemy i pracujemy nad zmianą naszych negatywnych, egocentrycznych cech, klucz się obraca i wrota otwierają. Możemy zaznać dobrodziejstw i szczęścia.
NAJSTARSZA MĄDROŚĆ
Choć użycie omawianych przeze mnie duchowych narzędzi wymaga tylko wprawienia ich w ruch, nie zaszkodzi wiedzieć, że pochodzą one z czcigodnej duchowej tradycji zwanej kabbalah. Kryje ona w sobie najstarszą mądrość świata, sięgającą ponad 4000 lat. Kabbalah wzięła swój początek od Abrahama, ojca trzech wielkich monoteistycznych religii: judaizmu, chrześcijaństwa i islamu. Abraham rozróżniał dwie sfery wpływające na nasze życie: duchową i fizyczną. Odkrył rządzące nimi prawa, będące kodeksem praw działania całego świata. Objaśnił, jak świat duchowy przeplata się ze światem fizycznym, i co możemy zrobić, by w takich splotach tworzyć szczęście.
Na podstawie praw wszechświata kabbalah tworzy system wyjaśniający sprawy, przez które tkwimy na śmietniku. To bezcenne. Jeśli nie wiesz jak działa grawitacja, możesz spróbować wielkiego skoku i się połamać; bez dozy wiedzy o elektryczności grozi ci włożenie palca do gniazdka i porażenie prądem. Zrozumienie pewnych spraw może ci pomóc, niezrozumienie - zaszkodzić. To ignorancja jest przyczyną nieszczęść; kabbalah dostarcza antidotum.
Fizyka, biologia, religia, duchowość, filozofia, jak gałęzie drzewa zrodzonego z jednego nasiona, wszystkie mają swe korzenie w kabbalah. System ten głęboko wpłynął na największych myślicieli w historii, m.in. Abrahama, Mojżesza, Jezusa, Mahometa, Pitagorasa, Platona, Newtona, Leibniza, Szekspira i Junga. To frapujące - zwłaszcza jeśli uwzględni się fakt, że na przestrzeni wieków większość świata o nim zapomniała. Przyczyna tkwiła w otaczającej go tajemnicy oraz zawiłościach kabbalah, które uczyniły ją niezrozumiałą i trudną do rozpowszechnienia. Nowe pokolenie kabalistów zdecydowane jest udostępnić dobrodziejstwa kabbalah każdemu. Wyrazem tego postanowienia jest niniejsza książka.
Kabbalah głęboko wpłynęła na największych myślicieli w historii, m.in. Abrahama, Mojżesza, Jezusa, Mahometa, Pitagorasa, Platona, Newtona, Leibniza, Szekspira i Junga.
Niczym zapalenie światła w mrocznym pokoju siły te umożliwiają nam całkowitą zmianę naszego życia i świata.
ZŁAMANIE SZYFRU
Być może najbardziej znaczącym aspektem kabbalah jest jej od dawna skrywane powiązanie z Biblią.
Według kabbalah, Biblia jest całkowicie zaszyfrowana. Kiedy jednak złamie się ten biblijn szyfr, dzieje się coś zdumiewającego: w naszych duszach wyzwalają się nagle straszliwe, eksplodujące w świecie siły. Niczym zapalenie światła w mrocznym pokoju, umożliwiają nam one całkowitą zmianę naszego życia i świata. Kiedy jednak Biblia pozostaje zaszyfrowana, czytana i odbierana dosłownie (jak to miało miejsce przez mniej więcej 2000 lat), zamiast narzędziem ogromnej mocy, staje się tylko bezowocnym symbolem religijnej tradycji.
Głównym przykładem zaszyfrowanej, przepojonej mocą biblijnej przypowieści jest relacja o Mojżeszu i Izraelitach rozdzielających wody Morza Czerwonego.
ZNACZENIE CUDU
Cofnijmy się w czasie o jakieś 3400 lat. Oto sytuacja:
Sześćset tysięcy Izraelitów stoi na brzegu Morza Czerwonego. Ściga ich Faraon i straszliwa egipska armia, zdecydowana zabić opornych, a resztę zaprząc ponownie w niewolę. Izraelici są przyparci do muru. Nie mają dokąd uciec. Mogą utonąć w morzu albo zmierzyć się z rydwanami Faraona. To niewielki wybór.
Potrzebują szybkiego cudu. Wzywają więc Boga Wszechmogącego, najmiłosierniejszego władcę wszechświata i stwórcę kosmosu. Błagają o pomoc. A co Stwórca odpowiada na ich wołania?
- Dlaczego mnie wzywacie?
Chyba nie takiej odpowiedzi można oczekiwać od bezmiernie miłosiernego bóstwa.
Ale według Biblii, Tory i Starego Testamentu tak właśnie było. Na dodatek następna odpowiedź Boga jest jeszcze bardziej zaskakująca.
- Wskoczcie do wody - mówi Stwórca biednym nieszczęśnikom.
Jak rozsądny człowiek może coś z tego zrozumieć?
Zapytajcie kabbalah.
Według niej, w biblijnej przypowieści o Morzu Czerwonym tkwi zaszyfrowana i ukryta niezwykle potężna technologia. Ową historię opowiadają trzy 72-literowe wersety - 19. 20. i 21. (znajdziecie je w Księdze Wyjścia, rozdział 14).
Tablice na sąsiednich stronach pokazują, jak z biblijnego tekstu utworzyć 72 Imiona. Pamiętaj, że ten sekret ujawniany jest publicznie po raz pierwszy w historii.
JAK ODSZYFROWAĆ Z PISMA ŚWIĘTEGO 72 IMIONA BOGA
Weź pierwszą literę z pierwszej tablicy (), pierwszą z drugiej () oraz pierwszą z trzeciej (czyli ) i jak sądzisz? W pierwszej kratce w górnym rogu tablicy ukaże się pierwsze tajemne święte Imię Boga.
Banalne, prawda?
Aby uzyskać drugie Imię, weź drugą literę z pierwszej tablicy (), drugą z drugiej () oraz drugą z trzeciej () no i już! Drugie święte Imię pojawi się w tablicy zaraz na lewo od pierwszego.
Jeśli zastosujesz ten prosty wzorzec dla wszystkich liter trzech wersetów, odkryjesz najpotężniejszą starożytną technologię, pozwalającą zapanować nad sobą i swoim życiem.
PODZIĘKOWANIA
Chciałbym podziękować wielu osobom, które przyczyniły się do powstania tej książki:
Przede wszystkim moim rodzicom i nauczycielom Ravovi i Karen Berg. Będę na zawsze wdzięczny za waszą ciągłą pomoc, mądrość i bezwarunkowe wsparcie. Jestem jednym z wielu obdarzonych waszą miłością i mądrością.
Wielkim mistrzom kabbalah: rabbiemu Shimonowi bar Yochai, rabbiemu Isaacowi Lurii, rabbiemu Yisraelowi Baal Shem Tov, Ravovi Yehudzie Ashlagowi i Ravovi Yehudzie Brandweinowi. Bez tych wspaniałych ludzi i ich zaangażowania w głoszenie kabbalah, nikt z nas nie mógłby jej dziś studiować.
Mojemu bratu, Michaelowi Bergowi, za wierną pomoc, przyjaźń, wyobraźnię i siłę.
Twoja obecność w moim życiu inspiruje mnie, by stawać się jak najlepszym.
Mojej żonie, Michal, za miłość i zaangażowanie, cichą siłę, piękno, czystość i prostotę. Jesteś silnym fundamentem dającym mi gwarancję sukcesów.
Davidowi, Moshe i Channie, cennym darom w moim życiu, które co dzień przypominają mi, ile trzeba dokonać, aby jutro było lepsze niż dziś.
Peterowi Guzzardiemu za pomoc w urzeczywistnieniu mocy 72 Imion i udostępnienie jej wszystkim potrzebującym.
Billy'emu Phillipsowi, jednemu z mych najbliższych przyjaciół, za pomoc w powstaniu tej książki. Twój codzienny wkład w działalność ośrodka kabbalah i wiele spraw znajduje daleko większe uznanie niż sądzisz.
Camili Olson, Ruth Zilberstein, Mitchowi Siskindowi, Hyun Lee i Esther Sibilii, dzięki którym fizyczna jakość, spójność i dostępność tej książki harmonizuje z jej duchowym pięknem i dziedzictwem.
Christianowi Witkinowi, który posiadł umiejętność uchwytywania ludzi w najkorzystniejszym świetle.
Dwóm mym specjalnym przyjaciołom, którzy zapoznali mnie z jujitsu i zachęcili do zmiany diety, abym wsparł duchowe zdrowie fizyczną strawą. Jesteście prawdziwą inspiracją i kocham was bardzo. Wiecie, że to o was.
Mojemu mistrzowi jujitsu, Marcusowi Viniciusowi, za całą cierpliwość i wsparcie.
Moim przyjaciołom z kabbalah na całym świecie - jesteście częścią mnie i mojej rodziny bez względu na to, skąd pochodzicie.
Studentom kabbalah - wasza chęć zdobywania wiedzy, poprawy własnego życia i dzielenia się ze światem jest inspiracją. Pozytywne zmiany, które dostrzegam w was każdego dnia sprawiają, że to co robię jest warte zachodu.
Na kartach tej książki znajdziesz zestaw potężnych duchowych narzędzi - technikę uzdrawiania i ochrony, umożliwiającą wprowadzanie w życiu pozytywnych zmian. Przez 3400 lat spoczywała ona ukryta w literach trzech siedemdziesięciodwuliterowych biblijnych wersetów. Wersety te opisują cudowne rozstąpienie wód Morza Czerwonego przed narodem Izraela, uciekającym z niewoli egipskiego Faraona. Jak za chwilę odkryjesz, mistyczna moc liter, która to sprawiła, pomoże pokonać przeszkody w życiu. Powiem bez przesady - na tych stronach znajdziesz wszelkie techniki eliminujące chaos z twojej egzystencji.
Objawienie liter po stuleciach jest cudem, jaki w ostatnich osiemdziesięciu latach dokonał się za sprawą wielkich kabalistów, Rava Yehudy Ashlaga i Rava Yehudy Brandweina. Dzięki ich pracom techniki 72 Imion Boga stały się powszechnie dostępne, a wiedza o tym, jak je stosować i dyskontować w codziennym życiu ujrzała światło dzienne.
Chciałbym podkreślić to, że 72 Imiona przeznaczone są dla wszystkich ludzi. Niczym słowa Biblii, i tworzące je hebrajskie litery, nie należą do żadnej grupy etnicznej ani religijnej.Do odparcia wzmagającego się chaosu i negatywnych sił wpływających na nasz świat może i powinien ich używać każdy. Jeśli tego nie zrobimy, nasze życie przepełni rozpacz, frustracja i rozczarowanie. Świadom tego dziwię się zarazem, że przez wszystkie lata tradycyjnych religijnych studiów nawet nie pomyślałem o istnieniu owych technik. Od najwcześniejszego dzieciństwa wielokrotnie czytałem wersety z Imionami, ale nigdy nie poznałem ukrytych w nich kombinacji liter ani ich wyjątkowej mocy. I z pewnością nie byłem w tym osamotniony. Z tej książki bardzo szybko przyswoisz sobie wiedzę obcą nawet uczonym, którzy poświęcili życie badaniu i tłumaczeniu świętych pism.
W książce Yehudy czeka na ciebie wielka moc. Chciałbym uczulić cię na dwie rzeczy zanim zaczniesz ją odkrywać i stosować. Po pierwsze, 72 Imiona są techniką mającą zapewnić władzę ludzkiej świadomości nad fizycznością, tj. umysłu nad materią, co kabbalah zawsze pojmowała, a nauka dopiero zaczyna. Poza tym same Imiona zależą od twojej indywidualnej świadomości i zaangażowania w proaktywne zachowanie. To kolejny termin, którego nie znałem przed rozpoczęciem studiów nad kabbalah, choć stanowi fundament całej techniki 72 Imion. Cóż to takiego? Przede wszystkim rezygnacja z odruchów reaktywnych. Jeżeli tego nie zrobimy, nie zyskamy świadomości Boga. Bez proaktywnego zachowania nawet ta najpotężniejsza ze wszystkich technik nie zadziała. Ilekroć wydaje się, że nagle spadło na ciebie jakieś nieszczęście, powstrzymaj się. Nie oznacza to biernej akceptacji wydarzeń - jeśli ktoś cię spoliczkuje, możesz mu oddać - ale pewną świadomość nad zwykłym odreagowaniem. Technika 72 Imion poskutkuje, ale tylko z proaktywnym zachowaniem.
Druga rzecz, którą chciałem zaznaczyć, wiąże się z problemami wywoływanymi przez odruchy reaktywne, zwłaszcza trudnościami związanymi z ego. W tekście biblijnym będącym podstawą 72 Imion, uosobieniem ego jest Faraon Egiptu. Kiedy kierowane odruchami w naszym życiu ego odciąga nas od rozwoju i przemiany, to tak, jak Faraon, który daje Izraelitom wolność, po czym zmienia zdanie i wysyła za nimi armię w kipiel Morza Czerwonego. Ego zawsze prowadzi taką grę, zwłaszcza gdy próbujemy być proaktywni. W podobnych sytuacjach trzeba również powstrzymać się od odruchu. Uświadom sobie, że twoim "normalnym" stanem istnienia w fizycznym świecie jest reaktywna świadomość. Życie nieustannie wzywa nas do gry w grę ego. Jednak jest to sytuacja podwójnie przegrana. Jeśli interesuje nas zwycięstwo - to ego, jeżeli porażka - to również ego. Wykorzystanie 72 Imion pomoże nam uwolnić się od tej gry.
Kiedy angażujesz się w proaktywne zachowanie i wyrzekasz gier ego, technika 72 Imion staje się naprawdę realna. W bardzo prostym ujęciu jest to władza umysłu nad materią. To zdolność eliminowania z życia wszelkiego chaosu w postaci nieuchwytnych lęków i negatywnych emocji, czy też straszliwych wyzwań w rodzaju raka i innych groźnych chorób. Świadomość to siła tkwiąca u podstaw każdego wydarzenia i działania w materialnym świecie. Czy chodzi o zwykłe podniesienie ręki, czy też o wyleczenie niebezpiecznej choroby, proces zaczyna się właśnie w niej. 72 Imiona Boga to pomost między mocą świadomości a jej manifestacją w fizycznym świecie. Obyś z ich pomocą dokonał wielu pięknych cudów dla siebie i całej ludzkości.
kabalista Rav Berg