Zapewne wielu z was, wie jak szybko rozwijają się technologie WWW, a w tym HTML oraz CSS. Tworząc stronę internetową można wykorzystać każdą technologię, jednak korzystając z najnowszych rozwiązań, można mieć przy tym więcej frajdy z tworzenia, skończyć szybciej z lepszym "dziełem".
Dlatego też, dzięki uprzejmości Wydawnictwa Helion oraz Grupy OSmedia przeczytałem książkę "Wstęp do HTML5 i CSS3" Bartosza Danowskiego. Została ona wyraźnie napisana aby była bezbolesnym wprowadzeniem do tych technologii, zarówno dla zaawansowanych webmasterów jak i dla początkujących. Choć dla tych drugich poleciłbym wpierw przeczytać kurs oparty na HTML4/XHTML1.x, a potem dopiero tę.
Niektórzy będą narzekać, że książka nie jest gruba, bądź, że zawiera dużo opisów starych znaczników i rozwiązań w css. Jednak czytając ją, można szybko zmienić zdanie — jest to doskonałe przypomnienie starszych specyfikacji i różnic między nimi, zwłaszcza w kontekście działania w różnych przeglądarkach. Są czytelne listingi, przykłady i wymienione różnice w interpretacji w różnych popularnych przeglądarkach.
Oczywiście nie ma książki bez wad. Na nie jednej stronie, przydałby się kolorowy wydruk, choćby dla samej wygody, jak w prawie każdym pierwszym wydaniu: literówki czy nawet jedno brzydkie powtórzenie. W jednym listingu (dół str. 113) zauważyłem powtórzony argument id. Ważną rzeczą, której nie da się ukryć, jest to, że znaczniki HTML w listingach pisane są z dużych liter, a w XHTML oraz HTML5 zalecane jest pisanie wyłącznie małymi literami. Być może autor założył, że czytelnik będzie o tym wiedział, lecz wielu to może wprowadzić w błąd. Kolejną rzeczą, która rzuca się w oczy, to bardzo pobieżny opis nowego znacznika canvas, który jest jedną z najbardziej obiecujących rzeczy.
W wielu miejscach została napisana typowo podręcznikowo, przez co z początku będzie się ciężko wpajać przekazywaną przez autora wiedzę. Jednak z czasem, takie rozwiązania okazują się najlepsze — przynajmniej moim zdaniem.
Mimo pewnych wad, jest bardzo dobrym wprowadzeniem a zarazem podręcznikiem, który będzie wręcz niezbędny podczas tworzenia pierwszych witryn napisanych w XHTML5/CSS3, jak i dla przypomnienia pewnych rzeczy w dalszym czasie. Powtórzę jeszcze dokładnie to samo co w tej książce jest wałkowane, HTML5 i CSS3 to technologie które dopiero powstają, a więc, czytając ją trzeba być tego świadom. Lecz z drugiej strony warto się już z nimi zapoznać, a wyżej wspomniana pozycja jest do tego dobrym, jeśli nie najlepszym wyborem.
osblog.pl; 2011-08-09
Książka "Wstęp do HTML5 i CSS3" wprowadzi Cię w podstawowe zagadnienia związane z tworzeniem treści internetowych, zaprezentuje niezbędne narzędzia oraz przedstawi najlepsze praktyki pisania stron WWW. Znajdziesz tu szczegółowy opis podstawowych konstrukcji i znaczników HTML5 oraz sposobów ich wykorzystania do osiągnięcia określonych celów. Nauczysz się też używać stylów CSS i poznasz wpływ poszczególnych elementów na ostateczną prezentację dokumentu HTML w oknie przeglądarki internetowej. Okazją do praktycznego przećwiczenia nowych umiejętności i utrwalenia zdobytej wiedzy będzie opis konkretnego przypadku, a dokładniej metody tworzenia prostej strony WWW w języku HTML5 i jej formatowania za pomocą CSS3.
Computer Arts; 2011-07-19
Bardzo dobrze, że książki na ten temat zaczynają wychodzić w Polsce, ponieważ wejście standardu HTML5 zbliża się coraz większymi krokami, a także zaczynają powstawać już pierwsze strony w tej technologii. Każdy, kto siedzi w webmasterstwie od jakiegoś czasu będzie teraz czuł coraz większą potrzebę uzupełnienia wiedzy i nadążania za najnowszym standardem.
Książka Wstęp do HTML5 i CSS3 jest jednak przeznaczona nie tylko dla znawców tematu, ale przede wszystkim dla osób, które w tej chwili właśnie zaczynają i chcą wejść do obiegu od razu przez nieprzetarty szlak HTML5. Dlatego wszystkie elementy strony są w tej książce wyjaśniane od absolutnych podstaw, a pominięte zostały bardziej zaawansowane szczegóły.
Nie przeszkadzało mi to jednak tak bardzo, ponieważ dzięki temu mogłem się dowiedzieć co jest nowego, jak również co się nie zmieniło i jest takie samo jak w HTML 4.01 i XHTML 1.0.
Wyraźnie widać, że przeszkodą w pisaniu takiej książki był fakt, że sam standard nie jest jeszcze w pełni ustalony, a także to, że przeglądarki jeszcze nie obsługują najnowszych technologii. Autor musiał dość intensywnie lawirować między przeglądarkami, a tekst uzupełniać ilustracjami, gdyż niektóre rzeczy są dostępne tylko w developerskich wydaniach przeglądarek. Przeczuwam, że za jakiś czas będzie konieczna aktualizacja książki i przepisanie jej fragmentów, jednak na ten moment muszę przyznać, że jestem pod wrażeniem tego, jak autor wybrnął i wyjaśnił pojawiające się zawiłości.
Zauważyłem w treści książki dwa problemy, które mnie nieco zaskoczyły, ponieważ jestem przyzwyczajony do wysokiej jakości książek Heliona. Pierwszy z nich to błędy w listingach polegające na tym, że znaczniki są pisane wielkimi literami, podczas gdy nowy standard zakłada użycie wyłącznie małych liter. Druga kwestia to ilustracje, które są czarno-białe, natomiast tekst mówi o nich jakby były kolorowe. Niektóre ilustracje przez to nie przekazują tego, co zamierzał przekazać autor. Myślę, że te dwie rzeczy warto czym prędzej poprawić.
Mimo tych błędów doceniam tą publikację i uważam ją za użyteczną zwłaszcza dla osób, którym zależy na tym, by jak najszybciej przyswoić sobie nowy standard, a także dla zupełnie początkujących. Gdybym miał wystawić ocenę, to dałbym w skali szkolnej „czwórkę”, przy czym wpływ na to miała odwaga autora, który zdecydował się podjąć trudny i pełen niejasności temat i poradził sobie z nim bardzo dobrze. Tekst jest napisany w bardzo przystępny sposób i każdy powinien sobie z nim poradzić. Obniżyłem jednak ocenę za błędy drukarskie i brak dokładnej korekty w miejscach, w których błędy nie powinny się pojawiać, czyli w listingach z kodem.
jak-stworzyc-strone.pl; 2011-07-11
Internet rządzi światem. Może trochę przesadzona teza, jednak na pewno sporo w niej prawdy. Zabierzcie ludziom książkę, to przeżyją, zamknijcie kino lub nie dostarczcie gazety - dadzą radę. Odbierzcie im internet - zaczną się zamieszki.
Nie jest też niczym odkrywczym, że większość rzeczy jakich szukają ludzie w Internecie znajduje się na stronach WWW (lub aplikacjach webowych, czyli bardzo skomplikowanych stronach WWW). Nie dziwi zatem fakt, że technologie internetowe przeżywają teraz prawdziwą rewolucję. Od lat nie zmieniany HTML i CSS wreszcie doczekały się kolejnych generacji. Mowa tu o HTML5 oraz CSS3. Ich autorami nie są naukowcy czy teoretycy, którzy nie wiedzą czego chcą internauci. Szczególnie w przypadku HTML5 inicjatywa wyszła od WHATWG (m. in. Apple, Mozilla, Opera). Można zatem uznać, że z jednej strony są to ludzie, którzy wiedzą o co w kwestiach webowych chodzi, a z drugiej to w końcu producenci przeglądarek. Co zrobić z najlepszą technologią, jeśli nie jest wspierana przez żadną przeglądarkę?
Póki co na rynku wydawniczym o HTML5 i CSS3 nie pisze się zbyt wiele. W Polsce pozycja Bartosza Danowskiego jest jedną z pierwszych, jeśli nie pierwszą wydaną.
Książka jest całkiem solidnym zbiorem nowinek wprowadzonych w nowych wersjach dobrze znanych języków. Czyta się ją szybko i sprawnie, czasem wręcz myśląc, ze dany przykład jest wręcz zbędny. To opinia osoby, która w HTML i CSS porusza się bardzo biegle. Mam jednak pewne obawy co do tego, czy osoby początkujące równie szybko i bezproblemowo zrozumieją o co chodzi w zwięzłych i treściwych przykładach? Z własnego doświadczenia wiem (czy to jako ucznia, czy nauczyciela), że zdecydowanie łatwiej dla początkujących jest uczyć się z pełnych przykładów gotowych rozwiązań. Ta książka nie jest tutorialem w stylu "jak wykorzystać wszystkie możliwości HTML5 i CSS3 w jednym projekcie". Mimo że jest rozdział, gdzie pokazana pełny przykład strony w tych owych technologiach, to mam pewien niedosyt - w końcu to miał być wstęp. Z drugiej strony - wstęp do HTML5 i CSS3, a nie do tworzenia stron w ogóle.
Nie doznałem olśnienia czytając tę książkę. Autor nie oczarował mnie, nie sprawił, abym z błyskiem w oczach czekał na kolejną jego książkę. Uważam jednak, że bardzo solidnie przyłożył się do napisania tej książki i na pewno będzie ona dobrym źródłem wiedzy. Całość wydaje mi się poukładana z pomysłem i logicznie. Autor po kolei przedstawia następne właściwości czy znaczniki i opisuje ich działanie. Plusem zdecydowanie jest podanie także informacji o tym, w jakiej przeglądarce dany element zadziała, a w jakiej nie mamy na co liczyć.
Ja trochę żałuję, że nie znalazło się tam miejsce dla API javoscriptowych nowych elementów HTML5.
Póki co HTML5 i CSS3 są jeszcze w powijakach. Mam nadzieję, że jak najszybciej technologie te zawitają pod strzechy jako pełne standardy. Książka Bartosza Danowskiego na pewno przyda się w zrobieniu pierwszego kroku oraz później jako źródło informacji o pewnych właściwościach. Jeśli kogoś nie przeraża cena, wydaje mi się to solidną propozycją.
youthcoders.net; 2011-06-20
Autor tej publikacji („Wstęp do HTML5 i CSS3 „) znany jest czytelnikom z kilkunastu innych książek wydanych dla wyd. Helion. Także z całą pewnością jest to osoba, która na pisaniu się zna. Zacznijmy zatem od wstępnych oględzin. Czytelnik otrzymuje 280 stron. Porównując do wyd. zagranicznych nie mamy się czego wstydzić. Wielkość czcionki jest normalna, a więc czyta się ją wygodnie. Niestety książka nie jest w kolorze, szkoda że przynajmniej kilka podstron mówiących o kolorach i CSS 3 nie zagościł lepszy papier. Książka adresowana jest zarówno dla początkujących webmasterów, bardziej zaawansowani budowniczy mogą od razu przejść do interesującego rozdziału pomijając wstępny. Jeśli już jesteśmy przy spisie treści warto zauważyć, że rozdział dotyczący HTML 5 ma 78 stron, z kolei dotyczący CSS 3 liczy aż 123 strony. Faktycznie jednak rozdział 2 w dużej części zawiera również ogólne omówienie znaczników (nowych i starych) HTML-a. Niestety osoby, które chciały dowiedzieć się więcej o jednym z ważniejszych znaczników canvas, mogą poczuć się zawiedzione, bowiem autor po krótkim wstępie odsyła do innych, internetowych źródeł. Szkoda, bowiem niesie on za sobą duże możliwości ograniczając przy tym potrzebę używania plików graficznych.
Zabrakło mi także, istotnej szczególnie dla początkujących, informacji przy każdym z opisywanych znaczników czy należy od do nowej specyfikacji HTML 5 czy jeszcze do starej. Taki drobny element, a z pewnością ma duży walor informacyjny. Chyba, że autor zakładał, że w momencie czytania tej książki, wszystkie przeglądarki świetnie (poprawnie) radzą sobie z HTML 5. Także owszem, założenie tytułu książki, że mamy do czynienia jedynie ze wstępem do HTML 5 zostało zrealizowane.
Rozdział 3 mówiący o CSS 3 jest dłuższy, zatem de facto znalazło się tam więcej informacji niż zaprezentowano w poprzednim. Szkoda, że nie znalazłem w nim informacji czy jest już jakiś program pod PC lub MAC, który pomagał by twórcy kształtować style (czyt. podpowiadać) zgodnie z nową specyfikacją. A przecież takie programy już istnieją, szczególnie posiadacze komputerów z jabłuszkiem mają większy wybór tego typu nowszych narzędzi. Odnoszę także wrażenie, że czytając niektóre fragmenty np. o osadzaniu styli w kodzie pokutują stare przyzwyczajenia, które mimo iż w pełni poprawne, mają wpływ na wydajność , szybkość ładowania się strony z tymi stylami. Brakuje mi także pokazania kodu źródłowego żywej strony, aby czytelnikom unaocznić, że duże serwisy także korzystają z tych, albo podobnych rozwiązań. Skoro już je omawiamy, chociażby pobieżnie. Uatrakcyjniło by to znacząco książkę, która aktualnie przypomina suchy podręcznik znany ze szkoły, a nie książkę dla ludzi z artystyczną pasją tworzenia. Miałem przyjemność przeglądać, czy też nawet czytać książki pisane przez fascynatów nowych technologii, gdzie wręcz tryskały różnorodne wariacje jak można użyć dany znacznik lub funkcja, tu niestety tego zabrakło. Owszem od czasu do czasu znajdą się wskazówki, ale to chyba nie do końca to.
Rozdział 4 w swoich aspiracjach miał być tym mocno praktycznym. Czy tak jest w istocie? Po części tak jest, ale nie widzę potrzeby rozdzielania teorii od praktyki, myślę że książki, które wplatają praktyczne zadania, zastosowania zdobytej teorii już podczas jej czytania są po prostu ciekawsze. Tutaj ten podział jest niejako wymuszony i dla niektórych przeczytanie tylko tego rozdziału będzie wystarczające.
Jak zatem ocenić tą książkę, z jednej strony bardzo brakowało nam tego typu pozycji biorąc pod uwagę ilość tytułów zagranicznych, ale z drugiej czuje niedosyt, i to nie tyle treści co formy - zbyt szkolnej. I nie dziwię się osobom, które wolą oglądać kursy DVD - są atrakcyjniejsze i na ich oczach się coś dzieje. Dziękuje wyd. helion za możliwość zapoznania się z tą książką, która jest dobra, ale z pewnością mogła być jeszcze lepsza.
blog.elimu.pl; 2011-05-24