Kupiłem tę książkę głównie dlatego, że mogłem ją mieć legalnie ;) za darmo, więc dlatego wydałem kasę. ;) Książkę tę polecam wszystkim, dla których oprogramowanie to coś więcej niż tylko narzędzie, jak i wszystkim, którzy nie są tylko zwykłymi "konsumentami". Książka opowiada o Wielkim Człowieku, który stworzył Coś Wielkiego. Gorąco polecam.
Ocena : 6
bez podpisu 2006-09-20
Książka ta pokazuje całe piękno i zawiłość Hakera hakerów,
jakim jest Richard Matthew Stallman.
Ocena : 6
Mateusz Pawełczuk 2007-01-02
Książka dobrze oddaje to czym jest społeczność skupiona wokół oprogramowania wolono-dostępnego i dobrze umiejscawia rolę FSF, projektu GNU i samego Stallmana w ewolucji społeczeństwa informacyjnego, z którą mamy do czynienia. Społeczny i osobisty kontekst zapewnia niezbędne tło moralne, które zdaje się potwierdzać niezwykłość osoby jaką jest RMS i jego szczere oddanie nie tyle idealistycznym mrzonkom, co rdzennie naturalnym mechanizmom, które pragnie implementować w uszkodzonej codzienności.<br>
Polecam szczególnie tym, którzy czczą amerykański kapitalizm. ;]
Ocena : 6
Paweł Wilk 2004-02-03
Czytałem tą książkę w każdej wolnej chwili, niestety pomimo upływu ponad pół roku czasu nie mogę kupić wersji papierowej, a bardzo bym chciał. Polecam tą pozycję każdemu, aby ją zrozumieć nie trzeba być informatykiem, wystarczy otwartość umysłu.
Ocena : 6
Jakub 2009-06-08
Zgadzam się z przedmówcą co do wad technicznych, które nieco utrudniają czytanie. Mimo to, sama historia dokonań Stallmana jest fascynująca, miejscami zabawna, miejscami skłania do zadumy i uświadamia wiele na temat konfliktów między światem komercyjnym, a środowiskiem wolnego oprogramowania, a także wewnątrz tego drugiego. Gorąco polecam, nie tylko miłośnikom wolności.
Ocena : 5
Leszek Rybicki 2003-12-04
Witam,<br>
Kolega z pracy nabył tę pozycję i muszę przyznać, że pokazuje ona z nieznanego dotąd punktu widzenia ścieżki jakimi podążał RMS. Książka ta jest warta polecenia, zwłaszcza w jakże silnym obecnie skomercjalizowanym i nastawionym wyłącznie na zarobek świecie.
<p>Żeby jednak nie było tak kolorowo, to mam dwie bardzo poważne wątpliwości:<br>
1. jak ma się umieszczony na 2 stronie tekst (po angielsku) n/t praw do redystrybucji tej książki (dla jasności - można to robić prawie bez ograniczeń) do dopisku Heliona, że jakiekolwiek kopiowanie jest zabronione? Wydaje mi się, że ktoś poszedł tutaj strasznie na łatwiznę, co dziwi, biorąc pod uwagę głównego bohatera tej książki. Mam nadzieję, że to tylko wpadka korektora albo miał zły dzień, a że nie było to planowane łamanie licencji na książkę.<br>
2. kto i dlaczego umieścił przypisy do tekstu na końcu rozdziału? Czy osoba ta czyta w ogóle jakiekolwiek książki? Przecież użyteczność tak umieszczonych odnośników jest (mówiąc delikatnie) sporna, a przypisy te często zawierają informacje które _muszą_ być czytane niejako w kontekście, nie zaś jako 'lektura dodatkowa'.</p>
<p>Ciekawi mnie też kto z Szanownego Grona składaczy miał włączony korektor i musiał IGNUcego przerobić na Ignacego (ostatnia strona okładki). Proszę o więcej uwagi na przyszłość.</p>
Ocena : 5
Wojciech Pięcek 2003-12-11
Przeczytałem tę książkę w oryginalnej wersji językowej, angielskiej. Przyznam, że obawiałem się pewnych przekłamań tłumacza, który niekoniecznie musi do końca rozumieć tą tematykę. No ale wracając do książki, nie jest ona wybitna, aczkolwiek opowiada o walce z czymś, o czym niektórzy nie mają do dnia dzisiejszego pojęcia - walce o wolne oprogramowanie. W tym momencie ktoś obrzuci mnie wyzwiskami, że nic nie napiszę o stylu tej książki... Nie mogę napisać, bo skupiłem się na treści (przyp.: j. angielski).<br>
Jednak odwracając kota ogonem, to ja będę miał zarzuty do składających księgę do druku. Celem autora było nadanie treści walorów wolnego oprogramowania (licencja GNU) co oznacza, że można ją dowolnie rozpowszechniać. Rozumiem, że ktoś włożył olbrzymia ilość pracy w tłumaczenia, składanie, drukowanie, co nie zmienia faktu, że nie powinien zostać umieszczony tekst zabraniający kopiowania tej książki!!! Panowie i panie, gdzie jak gdzie ale właśnie na tej książce zobaczyć tak ironiczny napis...<br>
Mimo wszystko ocena bardzo dobra. Polecam przeczytać w dowolnie wybranym języku.
Ocena : 5
Paweł Kołodziejski 2003-12-30
Nie jestem fanką książek o tematyce komputerowej, z prostej przyczyny, bo się na tym nie znam.<br>
"W obronie wolności" była pierwszą pozycją, którą przeczytałam z tego gatunku książek i... jestem zachwycona:) Do tej pory nie miałam pojęcia, że istnieje coś takiego jak idea wolnego oprogramowania a ta książka owa idee mi przybliżyła i skłoniła do jej akceptacji. "W obronie wolności" jest nie tylko nośnikiem szlachetnej idei ale także fascynująca opowieścią o człowieku, który tę ideę wymyślił i rozpowszechnił. Pozycja ta przybliża nam postać niezwykle charyzmatycznego człowieka - Richarda Stallmana, pokazuje jego drogę do obecnej pozycji, jego talent i charakter. Silne osobowości i genialne umysły zawsze mnie fascynowały a po przeczytaniu "W obronie wolności" w ich poczet zaliczam Richarda Stallmana.<br>
Ta książka, pomimo ze fragmentami dla mnie niezrozumiała a momentami nawet grafomańska (porównanie Stallamana do jakiegoś plemienia?) warta jest paru godzin uwagi nawet, jeśli nie jest się wytrawnym znawca tematyki komputerowej -tak jak ja:)
Ocena : 5
Anna Chodacka 2003-12-15
Książkę czyta się świetnie, ale wielkie uznanie należy się tłumaczowi tej książki, bez którego nie byłaby ona tak dobra.
Ocena : 5
bez podpisu 2004-01-19
Jeśli chodzi o przypisy na końcu rozdziałów, o czym pisał Wojtek Pięcek w innej opinii -- tak samo było w wersji amerykańskiej (jedyna istotna rzecz, która mnie w tej książce denerwowała).
Ocena : 5
Marcin Sochacki 2003-12-18
Ja napisze tylko tyle, że książka ta jest godna uwagi. Można się z niej dowiedzieć dużo fajnych/historycznych zagadek. Teraz wiem kto stworzył licencje GNU oraz wiele innych pomysłów. Osoba Sallmana jest tu ciekawie przedstawiona. POLECAM LEKTURĘ. Czytałem ja 3 dni z przerwami w pracy :)
Ocena : 5
Nexers 2005-03-07
Fascynująca lektura z rodzaju "Żywoty świętych", koło której nie sposób przejść obojętnie, choć momentami razi nieco "zgrzytliwe" tłumaczenie pojedynczych pojęć. Przeczytałem w dwa wieczory, odkładając wszystko na bok :-)
Ocena : 5
Paweł Wimmer 2004-01-20
Czyta się z przyjemnością. Jedna z pierwszych w Polsce - a może nawet pierwsza w ogóle - książka wydana na licencji GNU Free Documentation License, zezwalającej na swobodne kopiowanie, powielanie, a nawet zmieniane treści (!). Oczywiście, po porozumieniu się z autorem - Samem Williamsem (np. na www.faifzilla.org/). Formuła na tyle nowa, że na moim pierwszym, drukowanym egzemplarzu wydanym przez Heliona (istnieje też darmowa wersja elektroniczna - odsyłam np. do marcowego numeru Linux+) pod... notą po angielsku informującą o wolnej licencji znalazł się... zakaz kopiowania, powielania i zmieniania czegokolwiek pod rygorem poważnych sankcji karnych!:) Zabawne i straszne zarazem. Konsternacja czytelnika gwarantowana. Na szczęście w kolejnym wydaniu (dodruku?) ten lapsus został złagodzony i wspomniany zakaz czegokolwiek poza czytaniem jest przekreślony na czerwono. Dobre i to.<br />
Za to treść będzie interesująca dla każdego, kto zetknął się z Linuksem, zna kogoś zakręconego na punkcie systemu Linux lub sam używa wolnego oprogramowania. W polskojęzycznej edycji dużo świetnych przypisów od zorientowanego w temacie tłumacza. Kopalnia wiedzy: od historii oprogramowania po współczesność. Na przykładzie jednego z oryginalniejszych twórców darmowego Uniksa - Richarda Stallmana (o Stallmanie słów kilka także w moim tekście na gościnnych stronach Giaura: http://www.giaur.qs.pl/ks/recenzja.php?id_recenzja=16 - zapraszam).
Ocena : 5
Andrzej Kowalczyk 2004-03-17
Być może nie bardzo się na tym znam, ale książka mi się bardzo podobała i sam Richard stał się dla mnie pewnym wzorem. Cenię takich ludzi nawet sama mu to napisałam. Wydaje mi się, że ta książka jest potrzebna, ale zbyt mało osób o niej wie.
Ocena : 5
Małgorzata Jaskólska 2004-10-22
Niezła książka o guru ruchu wolnego oprogramowania. Godna polecenia wszystkim, którzy są 'za' a nawet 'przeciw'. Niech każdy sam osądzi 'dobro i zło'.<br>
To co mnie zdziwiło to fakt, że książka o wolnym dostępie do myśli techniczno-artystycznej, w której cały jeden dodatek mówi o tym, że jest ona dostępna w oparciu o licencję 'GNU dla dokumentacji - GFDL' poprzedzona jest przez Wydawcę preambułą: "...(C) Helion ...zabrania się powielania, kopiowania ..." co moim zdanie stoi w sprzeczności z: "... do Dokumentu ma zastosowanie niniejsza Licencja, a także pod warunkiem nie umieszczania żadnych dodatkowych ograniczeń, które nie wynikają z Licencji. Licencjobiorca nie ma prawa używać żadnych technicznych metod pomiarowych utrudniających lub kontrolujących czytanie lub dalsze kopiowanie utworzonych i rozpowszechnianych przez siebie kopii. ...".
Ocena : 4
Bartosz Polednia 2004-01-21
Jest to przepięknie napisana książka, mówiąca o prawdziwym znaczeniu "wolnego oprogramowania". Wersja drukowana jest duże czytelniejsza, ale również legalnie jest dostępna wersja elektroniczna - darmowa na zasadach Licencji GNU.
Ocena : 4
Xiro 2003-12-30
Cieszę się, że wydawnictwo Helion opublikowało też książkę w wersji elektronicznej. Spodziewałem się tego, ale i tak kupiłem wersję papierową. Książka podobała mi się, ale jest troszkę błędów (głównie literowych). Przed następnym wydrukiem ktoś powinien ją jeszcze raz dokładnie przejrzeć.
Ocena : 4
Tomek Furtak 2003-12-17
Przeczytałem przykładowy rozdział i choć książka jest napisana dobrze, ciekawym, barwnym językiem to jej nie kupię. Oprogramowanie wspólnym dobrem? Własnością społeczną? To jakieś głupie lewackie mrzonki. Takie głupoty już lata temu głosili komuniści choć nie mieli na myśli programów komp., bo ich jeszcze nie było. Szkoda czasu na czytanie życiorysu dziwaka.
Ocena : 3
Jacek 2003-11-17
Kiepskie tłumaczenie, oprócz błędów stylistycznych znalazłem kilka literówek. Poza tym można by się spodziewać, że książka rozprowadzana w wersji oryginalnej na licencji FDL powinna kosztować mniej nić 30 PLN.
Ocena : 3
Piotr Dembiński 2004-11-19
Bardzo fajna książka, jednak kolejne wydania cały czas
zawierają błędy (głównie literówki, choć nie tylko) - stąd niska ocena. A
wystarczyłoby kilka godzin roboty... Mam nadzieję, że helion zmieni swoją
politykę z "quantity, not quality" na "quality, not quantity".
Ocena : 3
bez podpisu 2007-08-31
1. Książka łamie licencję - nie powinno być noty 'kopiowanie zabronione'<br>
2. Przypisy są źle umieszczone!
Ocena : 1
bez podpisu 2003-12-12