W książce "W poszukiwaniu światła" autorka, przemierzając Europę z aparatem, stara się przybliżyć amatorom fotografii sekrety dobrze oświetlonego zdjęcia. Prezentując różne pory dnia, począwszy od wczesnych godzin porannych, na późnych godzinach nocnych kończąc, Corry DeLaan odkrywa przed czytelnikiem tajniki wykonywania dobrych zdjęć plenerowych i krajobrazowych. Przy okazji, omawia ona pokrótce technikę HDR oraz tłumaczy jak uzyskać ciekawe i pełniejsze kolorystycznie pejzaże zdjęciowe.
Czego amatorzy fotografii mogą się z książki dowiedzieć?
Przede wszystkim książka wydaje się być skierowana do wszystkich amatorów fotografii plenerowej, którzy dotychczas mieli tylko okazję wykonać serię zdjęć z okolicznych wycieczek, a chcieliby dowiedzieć się czegoś więcej o dobrej kompozycji (na co wskazuje chociażby podrozdział o zasadzie trójpodziału), technice oświetleniowej, czy ogólnie, o możliwościach jakie oferuje fotografia plenerowa.
Jak w przypadku takich poradników znajdują się tutaj opisy lepsze i gorsze, ale zdecydowanie więcej jest tych ciekawszych. Książka napisana jest dość prostym i zrozumiałym językiem, dzięki czemu zarówno amator jak i ekspert z dziedziny fotografii będzie czerpał wiele przyjemności z lektury, pogłębiając przy okazji swoją wiedzę.
Dobrym pomysłem wydaje się być komentarz do każdego zdjęcia, dzięki czemu analiza zamierzeń autorki wydaje się być pełniejsza. Edytorsko "W poszukiwaniu światła" przypomina bogato ilustrowane wydawnictwa Taschena o malarzach, co jeszcze bardziej pomaga ogarnąć zawartość.
Na plus także należy zaliczyć książkową chronologię gdzie autorka tłumaczy jak wykorzystać warunki oświetleniowe od pierwszych promieni słonecznych pojawiających się na nieboskłonie aż po nocne wykorzystanie świateł ulicznych.
W każdym rozdziale autorka stara się zainspirować czytelnika swoją pomysłowością i wybrnięciem ze schematycznych "pstryków" plenerowych. Zawsze szuka oryginalnych miejsc, które przeważnie przekuwa w interesujące fotografie. Odwiedza Holandię, Niemcy, Austrię. Jako ciekawostkę można dodać fakt pojawienia się fotografki nawet w naszym rodzimym Wrocławiu.
Corry dość często skupia się na opisie wrażeń towarzyszących jej podczas sesji zdjęciowych. Z jednej strony pomaga to wczuć się w klimat fotografii, z drugiej jednak aż prosi się o czysto techniczne uwagi, które młodym adeptom przydałyby się bardziej. Za mało jest podstawowych informacji o ustawieniach parametrów aparatu takich jak przysłona, czas, ISO. Początkujący, przestawiając swój aparat w tryb manualny z pewnością by na tym skorzystali.
To co może jeszcze przeszkadzać, to zbyt częste postprodukcje wykonywanych fotografii. I choć autorka każde zdjęcie opisuje dość wnikliwie, tłumacząc technikę, fotoamator może być zdziwiony, że jego zdjęcia po wywołaniu/zgraniu na dysk nie wyglądają tak wielobarwnie. Jednym słowem, dwa rozdziały o warstwach w Photoshopie i obróbce HDRI to zdecydowanie za mało.
Czy warto?
Mimo drobnych zastrzeżeń, "W poszukiwaniu światła" wydaje się być dobrym startem dla pejzażystów-fotoamatorów. Mnogość ilustracji tylko zachęca do wyjścia z aparatem w plener i poszukiwaniu miejsc, które autorka książki odwiedziła. Porady są bardzo przydatne, a chronologia książki tylko pomaga w wyborze swojej ulubionej pory dnia na spacery fotograficzne.
Dodatkowym atutem jest przedstawienie anomalii pogodowych i wykorzystanie tychże do tworzenia niesamowitych zdjęć. Barwne opisy Corry DeLaan są dobrą pomocą przy doskonaleniu warsztatu, a wykonane przez nią zdjęcia na pewno zmotywują młodych adeptów fotografii do poszukiwania własnego światła w pejzażach.
Picture Magazyn P.P 04/2011