"MacPodręcznik" został napisany przez polskiego autora, więc i z myślą o rodzimym odbiorcy. Znajdziemy w nim zatem nasze realia sprzętowe i językowe. Najpierw czytelnik zostaje zabrany do sklepu, gdzie autor rozwiązuje jego dylematy dotyczące zakupu sprzętu i wyboru optymalnej konfiguracji, a potem poznaje szczegóły obsługi Maca i systemu Leopard. Wadą publikacji może być jedynie szczególny nacisk położony na pracę z MacBookiem, ale lektura powinna zadowolić wszystkich użytkowników.
Chip 11/2008
Wraz z rosnącym zainteresowaniem komputerami Apple, coraz częściej pojawia się pytanie, skąd czerpać wiedzę w początkowych etapach poznawania tej platformy. W odpowiedzi na to zapotrzebowanie, na rynku pojawił się kolejny już podręcznik dla nowicjuszy. Wydawnictwo Helion opublikowało książkę Piotra Wróblewskiego pod tytułem „Mac Podręcznik”.
Książka w założeniu ma być podręcznikiem dla osób zupełnie niedoświadczonych, zresztą nie tylko w kwestii świata Apple. Dlatego też autor przeprowadza czytelnika w pierwszej części przez wszystkie etapy poznawania Maców i Mac OS X Leopard. Zaczyna od wyboru i zakupu odpowiedniej konfiguracji sprzętowej, dorzucając kilka informacji na temat serwisu i możliwości samodzielnej zmiany konfiguracji sprzętowej.
Potem przechodzi do podstawy obsługi systemu. Opisane zostały okna, organizacja danych na dysku i funkcje systemowe, takie jak Dashboard lub Exposé. Potem przechodzimy do bardziej zaawansowanych czynności, na przykład konfiguracji preferencji systemu. Kiedy i to mamy za sobą, przychodzi czas na bardziej praktyczne zastosowanie Maców.
Na początek cała część poświęcona Internetowi. Od samego podłączenia do sieci, przez obsługę przeglądarki i programu pocztowego, aż po usenet i komunikatory. Ciekawostką jest podrozdział omawiający różne rodzaje stron internetowych, na przykład strony bankowe, porównywarki cen lub serwisy aukcyjne. Z jednej strony oderwany trochę od tematu Mac OS X, ale z drugiej strony pomagający zapewne zrozumieć, czym w ogóle jest współczesny Internet.
Ostatnią część książki stanowią rozdziały, opisujące programy użytkowe dołączone do kupowanego Maca. Znajdziemy tu omówienie iPhoto, iTunes, iMovie, iSync, iCala, ale też cocoAspella i Gimpa.
W zasadzie mógłbym napisać, że jest to bardzo starannie przygotowany podręcznik dla każdego nowicjusza, ale to nie do końca prawda. Sposób pisania autora powoduje, że jest to książka dla switchera, który ma już obycie z systemem Windows. Twierdzenie to wynika z faktu, że w podręczniku zabrakło mi rygorystycznego przestrzegania słownictwa obowiązującego w Mac OS X.
A jest to szczególnie ważne wtedy, gdy książka ma służyć osobom tak zielonym, że trzeba im tłumaczyć, czym są serwisy społecznościowe, Wikipedia lub Google. W przypadku takich osób szczególnie należy przestrzegać jednolitego słownictwa, aby nie robić im mętliku w głowie. Nie może dochodzić do przypadków, gdy ten sam element interfejsu raz jest grupą, innym razem zakładką, a jeszcze innym - kartą lub panelem. Należy też rygorystycznie stosować słownictwo przyjęte w systemie, aby ułatwić korzystanie z systemowej pomocy. Żeby się o tym przekonać, wpiszcie w wyszukiwarce pomocy używane w książce określenie „folder domowy”. A teraz wpiszcie „katalog domowy”. Widzicie różnicę?
Dlatego „Mac Podręcznik” Piotra Wróblewskiego mogę z czystym sumieniem polecić każdemu switcherowi. Bez problemu odnajdzie się on w windowsowym słownictwie, a książka doskonale spełni swoje zadanie. Jednak osoby, dla których komputer Apple jest w ogóle pierwszym komputerem w życiu, będą miały utrudnione zadanie i powinny poczekać na drugie, mam nadzieję poprawione, wydanie.
moje jabłuszko Piotr Chyliński